OPINIA PARTNERA:

97% zasobów wodnych Ziemi to woda słona. 2,5% to woda słodka skumulowana w lodowcach. Tylko 0,6% to woda słodka, nadająca się do picia. 0,1% to wody zgromadzone w jeziorach i rzekach. Ale nie zawsze nadająca się do wykorzystania. Oznacza to, że dla potrzeb człowieka pozostaje dostępne zaledwie 0,03% wody. Co roku z braku wody umiera około 25 milionów osób na całej ziemi. Jedynie 1/4 ludności planety korzysta z wody bieżącej. 1,8 mld ludzi nie ma nawet instalacji sanitarnych. Aż 1/5 globalnych zasobów wody pitnej znajdują się w jeziorze Bajkał. Dość daleko stąd. W Polsce tylko 5,8% zasobów wodnych nadaje się do picia. Reszta jest za bardzo zanieczyszczona. Skąd te zanieczyszczenia? Przecież wodę potrzebujemy nie tylko do picia. Ogromne jej ilości są zużywane przez przemysł, energetykę, rolnictwo i gospodarstwa domowe. Im bardziej rozwijamy te obszary życia, tym więcej potrzebujemy wody i tym więcej produkujemy zanieczyszczeń, które… trafiają do wód. W dodatku woda jest kluczowym elementem środowiska naturalnego i korzystają z niej niezliczone organizmy, gatunki i osobniki. Nasze korzystanie z wody wpływa na ich funkcjonowanie.

Co z tego wszystkiego wynika? Po pierwsze to, że w czasach gwałtownych zmian klimatycznych, rosnącej częstości i siły ekstremalnych zjawisk pogodowych woda z jednej strony staje się zasobem deficytowym, a z drugiej nieprzewidywalnym żywiołem. W obu przypadkach to, co dzieje się z wodą może być powodem śmierci ludzi i utraty ich majątku. Po drugie, podejmowane działania są ukierunkowane na zapanowanie nad żywiołem poprzez realizację rozmaitych, często ogromnych inwestycji. Rozumiemy, że woda jest nam niezbędna, ale też nie chcemy, żeby nam zagrażała. Dlatego regulujemy rzeki, budujemy zapory wodne, zbiorniki retencyjne. Można powiedzieć, że topimy w wodzie ogromne pieniądze, aby w niej nie utonąć albo żeby nie umrzeć z pragnienia. Po trzecie w związku z tym wszystkim woda jest elementem wpływającym (nomen omen) na zdrowie i bezpieczeństwo publiczne, ale też nasz stosunek do niej jest elementem związanym ze zrównoważonym rozwojem. Im bardziej dążymy do wzrostu gospodarczego i rozwoju, tym więcej zużywamy wody i tym silniej ją zanieczyszczamy, bo rośnie ilość emisji. Po czwarte, wszystko to wpływa na stan środowiska naturalnego, od którego wprost zależy nasze zdrowie i życie. Tak zamyka się ten cykl obiegu wody we współczesnej rzeczywistości politycznej i ekonomicznej. Przypomina on bardziej pętlę zależności zaciskająca się na naszym życiu niż sprawnie funkcjonujący system.

Prawdopodobnie, aby móc myśleć o zmianie tych niekorzystnych trendów i zjawisk, należy fundamentalnie przebudować sposób myślenia o zasobach wodnych. Woda nie jest tylko zasobem, jest też wartością i warunkiem naszego istnienia. Dlatego filozofię przemian należy oprzeć na następujących punktach:

1. Żyjemy w świecie o ograniczonych zasobach i ograniczonych możliwościach rozwoju. Dlatego musimy zużywać mniej wody. To jest niezbędne. Ogromne ilości wody zużywane są w górnictwie i energetyce opartej na węglu. Podobnie jest z przemysłowym chowem zwierząt. Oraz z gospodarstwami domowymi. Odejście od gospodarki i energetyki opartej na węglu może pozwolić nam duże oszczędności. Rezygnacja z przemysłowej hodowli zwierząt o ograniczenie spożycia mięsa z takich hodowli także pozwoli na zużywanie znacznie mniejszych ilości wody.

2. Musimy mądrze zatrzymywać wodę w środowisku. Regulowanie rzek i budowa tam oraz wielkich zbiorników retencyjnych nie sprawdza się w rzeczywistości rozchwianego systemu klimatycznego. Wylesianie obszarów źródliskowych rzek, prostowanie koryt strumieni górskich, zabudowa terasy zalewowej, budowanie zbiorników retencyjnych – to wszystko powoduje przyśpieszenie spływu wody, zwiększenie prędkości spływu, uzyskanie przez wodę znacznie większej energii. To prowadzi do utraty wody ze środowiska oraz częstsze zalewanie, a nawet niszczenie infrastruktury. Im więcej wody zatrzymamy w naturalnych zbiornikach, takich jak bagna, mokradła, torfowiska, zakola i meandry, tym jej będziemy mieć więcej i tym mniej ona będzie niszcząca.

3. Musimy wodę filtrować i oczyszczać. Nie wolno nam zrzucać ścieków do rzek. To ekobójstwo. Jeśli już pobieramy wodę ze środowiska, to powinniśmy ją oddać w takim stanie, który pozwoli na jej ponowne wykorzystanie lub na wykorzystanie jej przez inne niż my organizmy.

4. Wszędzie tam, gdzie to możliwe należy przywrócić rzekom ich naturalny bieg. Rzeki powinny zostać uwolnione. Woda potrzebuje móc swobodnie kształtować glebę i skały rzeźbiąc w nich swoje koryto, zgodnie z jej potrzebami. Nie wolno zabudowywać terasy zalewowej rzek, łąk, osuszać torfowisk. To naturalne zbiorniki retencyjne z funkcją naturalnego oczyszczania wody. Ich utrzymanie i utworzenie nic nie kosztuje. To jest czysty zysk.

5. Należy powoływać nowe obszary chronione, obejmujące naturalne doliny rzeczne, wszelkie mokradła, bagna, torfowiska, łąki zalewowe, starorzecza i meandrujące naturalnie rzeki oraz mokradła śródleśne z leśnymi źródliskami i potokami. To powinien być obecnie priorytet.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Tych pięć postulatów pozwoli na zachowanie wody w środowisku w stanie, który umożliwia jej wykorzystanie przez ludzi do swoich potrzeb oraz przez wszystkie inne organizmy. Pozwoli to także na zmniejszenie emisji, zmniejszenie zużycia zasobów oraz znaczne oszczędności w budżecie Państwa. No i pozwoli nam zachować zdrowie i życie.

Łukasz Misiuna prezes Stowarzyszenia MOST, specjalista i ekspert ds. zarządzania zasobami przyrody i środowiska marki Dafi: