Sandra Roos, doktorantka z Chalmers Institute of Technology w Szwecji przeprowadziła analizę cyklu życia, aby ocenić jak najbardziej dokładnie ślad środowiskowy kupowanych przez nas ubrań. W tym celu uwzględniła szereg aspektów życia, również takie, które mogłyby się wydawać mniej oczywiste, jak np. koszty paliwa użytego w drodze po zakup danej rzeczy. Raport został opublikowany przez interdyscyplinarny program badawczy Mistra Future Fashion.

Czytaj też: Jakie koszty dla klimatu generuje jeden burger?

Roos podzieliła cykl życia odzieży na cztery etapy: produkcję, dystrybucję i sprzedaż, użytkowanie i utylizację, czyli „koniec życia”. W każdym z nich zsumowała skutki szeregu wskaźników środowiskowych, w tym zużycia wody, wykorzystania energii nieodnawialnej, zajęcia gruntów rolnych, śladu węglowego, toksyczności słodkiej wody i eutrofizacji, toksyczności u ludzi (rakotwórczych i innych), zanieczyszczenia powietrza i innych. Przeanalizowała każdy aspekt „życia” elementu garderoby, od wpływu na środowisko wytworzenia materiału, z którego powstanie, po ślad jaki wytwarza jednorazowe założenie rzeczy, w oparciu o całkowity koszt jej produkcji i oszacowaną żywotność.

Im dłużej będziemy z danej części garderoby korzystać, tym bardziej korzystne to będzie dla środowiska – niestety, takie podejście nie budzi entuzjazmu branży odzieżowej, która bombarduje nowymi, tanimi kolekcjami nawet kilkadziesiąt razy do roku. Wprost proporcjonalna do jakości cena nie uwzględnia jednak kosztów środowiskowych. Tymczasem według McKinsey, niemal 60% odzieży trafia do spalarni lub na wysypiska śmieci w ciągu kilku lat od wyprodukowania.

Według World Wildlife Fund do produkcji bawełny na jedną koszulkę potrzeba 2700 litrów wody, czyli – przyjmując, że należy pić codziennie 3 litry wody – zapotrzebowanie jednego człowieka na 2,5 roku. Uprawa bawełny wymaga szczególnie dużej ilości wody, a jej produkcja na obszarach doświadczających niedoboru wody, jest wyjątkowo szkodliwa, co potwierdza przykład Morza Aralskiego, które z tego powodu niemal całkowicie wyschło.

Oprócz pochłaniania ogromnych ilości wody, bawełna wymaga używania rakotwórczych pestycydów i insektocydów, więcej, niż jakakolwiek inna uprawa na świecie. Ich uprawa może więc szkodzić pracownikom terenowym, a także okolicznym ekosystemom. Pozbawione szkodliwych chemikaliów, ekologiczne metody uprawy są stosowane jedynie w przypadku niecałego 1% spośród 22,7 miliona ton bawełny produkowanej na świecie.

Według danych Światowego Instytutu Zasobów, uprawa bawełny odpowiada za 24% insektycydów, 11% pestycydów i wykorzystuje około 3% ziem uprawnych na świecie.

Tkanina utkana z bawełny musi zostać poddana obróbce cieplnej i chemicznej, w wyniku której staje się miękka i biała, a następnie jest farbowana. Część barwników zawiera szkodliwy kadm, ołów, chrom i rtęć, które trafiają do rzek i oceanów, gdzie mogą powodować rozległe skażenie.

Potężne koszty środowiskowe pochodzą również z transportu ubrań, który stanowi mniej więcej 22% całości wpływu przemysłu odzieżowego na klimat.

Każda decyzja o zakupie koszulki za 19,99 złotych pociąga więc za sobą poważne konsekwencje dla środowiska, które przetrwają znacznie dłużej, niż sama koszulka.