Bez biodegradowalnych masek środowisko czeka katastrofa

Udostępnij

1,5 miliarda masek trafiło w ubiegłym roku do mórz i oceanów. Jak mówią ekolodzy, już wkrótce w Morzu Śródziemnych może być więcej masek niż meduz.

Konieczność stosowania maseczek w czasie pandemii skutkuje olbrzymim obciążeniem dla środowiska.  Jak wynika z raportu organizacji OceansAsia, w ubiegłym roku do mórz i oceanów trafiło około 1,56 miliarda masek jednorazowych. Czas rozkładu masek, zawierających często tworzywa sztuczne takie jak polipropylen, wynosi 450 lat.

Chińscy producenci środków ochrony indywidualnej postanowili stworzyć maski, których użytkowanie nie zaszkodzi środowisku. To szczególnie istotna informacja, ponieważ to właśnie Chiny są największym krajem produkującym i eksportującym maseczki.

Czytaj też: Koronawirus: jak planeta zyskała na pracy zdalnej

Huang Yuhao, prezes Health Box, firmy produkującej maski w prowincji Anhui we wschodnich Chinach, poinformował Global Times, że rozpoczęto produkcję masek w pełni ulegających biodegradacji. Ich maski są produkowane z polilaktydu, często pozyskiwanego ze skrobi kukurydzianej i słomy, zamiast włókniny, co czyni je dużo bardziej przyjaznymi dla środowiska. Health Box nie jest jednak jedyną firmą na rynku chińskim, która szuka ekologicznych rozwiązań w czasie pandemii. SQ Group, dostawca masek z prowincji Shandong, produkuje wysoce biodegradowalną maskę wykonaną z naturalnego papieru filtracyjnego z kompozytu celulozowego o jakości spożywczej zamiast włókniny. Jak zapewnia producent, maska jest w 98% biodegradowalna.

Laurent Lombard z francuskiej organizacji Opération Mer Propre (fr. Operacja czyste morze) uważa, że niebawem w Morzu Śródziemnym może znajdować się więcej masek niż meduz. Organizacja uważa, że nie można traktować plastiku jako rozwiązania w walce z pandemią i zachęca do korzystania z masek wielorazowego użytku.

Obecnie ekologiczne maski kosztują dwukrotnie więcej niż standardowe, jednak firmy zakładają, że po rozpoczęciu masowej produkcji, ceny się wyrównają. Nie wiadomo, kiedy maski będą dostępne u nas – zanim eksport będzie możliwy do Europy, producenci muszą uzyskać nowy znak jakości CE. Tymczasem każdego dnia do mórz i oceanów trafiają kolejne maski, stwarzając zagrożenie dla ekosystemów.

„Zanieczyszczenie morskimi plastikami niszczy nasze oceany” – napisał w swoim raporcie Gary Stokes, dyrektor operacyjny OceansAsia, zauważając, że szacunkowo zanieczyszczenie plastikiem zabija każdego roku 100.000 ssaków morskich i żółwi, ponad 1 milion ptaków morskich oraz znacznie więcej ryb i innych zwierząt.


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij