Według badania przeprowadzonego przez naukowców ze Sport Ecology Group na brytyjskim Uniwersytecie Loughborough oraz inicjatywę „Protect Our Winters”, zmiany klimatu zagrażają przyszłości Zimowych Igrzysk Olimpijskich.

Czytaj więcej

W 2100 roku lato będzie trwać sześć miesięcy

„Ryzyko jest oczywiste: ocieplenie spowodowane przez człowieka zagraża długoterminowej przyszłości sportów zimowych. Zmniejsza również liczbę odpowiednich klimatycznie miejsc, w których odbędą się zimowe igrzyska, jak podaje raport – czytamy na stronie Uniwersytetu Loughborough.

W badaniu wykorzystano ankietę wypełnioną przez 339 elitarnych sportowców i trenerów, aby określić cztery wskaźniki klimatyczne, oceniające warunki dla sportów zimowych. Wśród zagrażających bezpieczeństwu sportowców czynników wymieniono niedopuszczalnie wysokie lub niskie temperatury, deszcz, mokry śnieg oraz słabe pokrycie śniegiem.

Jak się okazuje, warunki pogorszyły się znacząco w ciągu ostatnich 50 lat. Jeśli wysokie emisje na świecie utrzymają dotychczasową trajektorię, do 2100 roku tylko jedno miasto spośród dotychczasowych gospodarzy zimowych igrzysk olimpijskich ma szansę na ponowną ich organizację. Naukowcy oceniają, że jedynie Sapporo w Japonii może być w stanie zapewnić w przyszłości właściwe warunki do organizacji Igrzysk. Sześć miast uznano by za „marginalne”, a 14 za „niewiarygodne”, co oznacza, że nie można spełnić odpowiednich warunków dla śniegu i bezpieczeństwa sportowców.

Naukowcy przytaczają szereg wypowiedzi utytułowanych sportowców, takich jak kanadyjski narciarz, dwukrotny mistrz olimpijski Philippe Marquis, który potwierdza, że w ciągu ostatnich lat warunki uprawiania sportów zimowych bardzo straciły na jakości. Potwierdza, że „warunki są zdecydowanie bardziej niebezpieczne niż te, które widzieliśmy wcześniej”, a liczba urazów „spowodowanych brakiem praktyki na śniegu” wśród sportowców wzrosła. Zaniepokojenie zmianą klimatu wyraziła również czeska biathlonistka Jessica Jislová, której zdaniem „ekstremalne zmiany pogody mogą być niebezpieczne dla sportowców”.

Autorzy raportu wskazali również, że w tegorocznych Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, niemal w 100 proc. zostanie wykorzystany sztuczny śnieg. Organizatorzy mają wykorzystać ponad 100 generatorów śniegu i 300 armatek śnieżnych pracujących na płasko, aby pokryć stoki narciarskie.

Czytaj więcej

Francuzi mają ambitny plan. Sekwana na igrzyska olimpijskie ma być czysta

„Jest to nie tylko energochłonne i wodochłonne, często wykorzystujące chemikalia do powolnego topienia, ale także zapewnia powierzchnię, którą wielu konkurentów uważa za nieprzewidywalną i potencjalnie niebezpieczną” – ostrzegają naukowcy. Szacuje się, że w tym celu wykorzystano ok. 222,8 miliona litrów wody w regionie, który już cierpi na niedostatek wody. Chiny deklarują jednak, że do naśnieżania wykorzystują wyłącznie naturalne opady deszczu i wodę z recyklingu

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Chiny, będące największym zanieczyszczającym na świecie, chcą wykorzystać organizację igrzysk do udowodnienia, że ich zaangażowanie w walkę z kryzysem klimatycznym nie stanowi jedynie greenwashingu. W tym celu Pekiński Komitet Organizacyjny zobowiązał się do wdrożenia szeregu działań, aby tegoroczne wydarzenie było neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla. Przez ostatnie 6 lat organizatorzy budowali nowe projekty zapewniające energię słoneczną oraz wiatrową, nie tylko na Igrzyska, ale również dla całego Pekinu.

Kontrowersje wzbudziła również decyzja o wybudowaniu tras narciarskich w centrum rezerwatu przyrody Songshan w Yanqing. Wymagało to usunięcia ponad 20 tys. drzew, które obiecano przesadzić w inne miejsce. Według deklaracji Pekińskiego Komitetu Olimpijskiego, ok. 90 proc. drzew przetrwało.

Decyzję skrytykowała jednak dr Carmen de Jong, profesor hydrologii na Uniwersytecie w Strasburgu, która podkreśla, że usunięcie wierzchniej warstwy gleby w tym procesie może znacznie zwiększyć ryzyko erozji i osunięć ziemi, zanieczyszczenia wody i uszkodzenia siedlisk zwierząt.

„Rezerwat przyrody stracił około 25 proc. swojej powierzchni… która charakteryzuje się bardzo wysoką bioróżnorodnością i chronionymi gatunkami, takimi jak orzeł przedni” – oświadczyła de Jong.