Jeszcze długa droga do ideału

Tylko na 10,2 proc. międzynarodowi eksperci oceniają obecny poziom cyrkularności w obiegu surowców w Polsce.

Publikacja: 29.11.2022 17:02

Kup, używaj, wymień na nowy: taki mamy model konsumpcji

Kup, używaj, wymień na nowy: taki mamy model konsumpcji

Foto: Helga from Ukraine/Shutterstock

Przed nami jest jeszcze długa droga do tego, byśmy stali się w pełni cyrkularnym krajem – przyznaje Agnieszka Sznyk, prezes polskiego Instytutu Innowacji i Odpowiedzialnego Rozwoju Innowo, który wraz z norweską firmą doradztwa strategicznego Natural State oraz holenderską agencją non profit Circle Economy przygotował „Circular Gap Report Poland”, pierwszą ocenę zaawansowania polskiej gospodarki na drodze do obiegu zamkniętego. Okazało się, że ten obieg jest zamknięty na razie tylko w 10,2 proc., czyli luka cyrkularna sięga u nas jeszcze niemal 90 proc.

Efekt linearny

– To oznacza dla państwa wyzwanie, ale także ogromną szansę rozwoju nowych rozwiązań – podkreśla Carlos-Pablo Siguenza, starszy analityk w Circle Economy i jeden z twórców raportu. Jak zaznaczają jego autorzy, luka cyrkularna pokazuje skalę wykorzystania surowców pierwotnych przez krajową gospodarkę. W naszym przypadku oznacza to, że stanowią one lwią część z 613,4 mln ton materiałów zużywanych co roku w Polsce (w tym paliw kopalnych, rud metali i biomasy). Tylko jedna dziesiąta to surowce wtórne.

Możemy się pocieszać, że jeszcze większą lukę mają dużo bardziej od nas rozwinięte i „zielone” kraje. W znanej z dbałości o środowisko naturalne Szwecji poziom cyrkularności wynosi 3,4 proc. (według raportu z 2020 r.), zaś w Norwegii, gdzie praktycznie cała energia pochodzi z OZE (głównie elektrowni wodnych) – jedynie 2,4 proc. Podczas gdy w Polsce zużywamy średnio 13,8 ton surowców pierwotnych na mieszkańca, to w przypadku Szwedów jest to 25 ton, zaś u Norwegów – 44,3 tony na osobę. Jest to efekt rozwoju tych gospodarek, bazującego przez dekady na dominującym wciąż na świecie modelu linearnym – czyli stałym zwiększaniu produkcji z surowców pierwotnych i szybkim zużywaniu produktów, które potem się wyrzuca.

Istotnym elementem tego modelu jest presja na częstą wymianę produktów: przez lata w reklamach wmawiano konsumentom, że telefony, komputery, samochody, lodówki czy pralki, a także meble trzeba regularnie wymieniać na nowe modele. Jeśli zaś się zepsują – wyrzucać. Dodatkowym argumentem była tu polityka producentów, którzy utrudniali (i nadal często utrudniają) naprawę zepsutych urządzeń, nie dostarczając części do starszych modeli.

Szybka konsumpcja

W model rozwoju linearnego idealnie wpisuje się spopularyzowana w latach 90. tzw. fast fashion, czyli szybka moda, która dostarcza tanie i łatwo dostępne ubrania, błyskawicznie reagując na nowe trendy i kreując (m.in. z pomocą celebrytów) potrzebę ciągłego kupowania. Jak przypomina portal fashionbiznes.pl, światowe marki fast fashion produkują nawet 50 kolekcji rocznie, a konsumenci w krajach rozwiniętych kupowali przed pandemią pięciokrotnie więcej ubrań niż w 1980 r.

Eksperci cleanclothes.org przypominają, że co roku na świecie produkuje się ponad 100 mld ubrań, czyli 12,5 na mieszkańca. Ich produkcją zajmują się głównie biedne kraje, ale już konsumpcja to domena zamożnej części ludności. Przy większej konsumpcji nawet najbardziej świadome, ekologiczne skandynawskie kraje zużywają więcej surowców i energii, a także wytwarzają więcej odpadów niż te gorzej rozwinięte.

Światowa średnia zużycia surowców wynosi 11,9 ton na osobę. Obniżają ją biedne państwa, które wytwarzają i konsumują znacznie mniej niż te bogate. Jak jednak prognozują eksperci banku Goldman Sachs, to właśnie kraje południowej Azji i Afryki Subsaharyjskiej będą teraz najszybciej zwiększać produkcję odpadów (do 2050 r. może tam wzrosnąć ponaddwukrotnie w porównaniu z 2016 r.), choć i wówczas nie dorównają tu najbardziej rozwiniętym państwom. Jak wynika z najnowszych danych Eurostatu, w 2020 r. na statystycznego mieszkańca Unii Europejskiej przypadało 4,8 tony odpadów rocznie (większość to odpady mineralne, m.in. z górnictwa i budownictwa). Średnią podwyższała Finlandia (prawie 21 ton na osobę, podczas gdy Polska plasowała się nieco poniżej unijnej średniej (4,5 tony odpadów na osobę).

Kryzysowy argument

Dużo gorzej wygląda nasz ślad węglowy, będący wynikiem miksu energetycznego, w którym króluje węgiel, co przekłada się na fatalną jakość powietrza. Wraz z zamożnością Polaków wzrósł też problem odpadów – w tym marnowanej (wyrzucanej) żywności i plastikowych śmieci, w tym głównie opakowań, które tylko w 29 proc. są przetwarzane.

Jak ocenia Agnieszka Sznyk, w Polsce brakuje holistycznego, systemowego podejścia do GOZ i współpracy między sektorami, którą utrudnia wpływ różnych grup interesów. Widać to np. w okrojonym projekcie ustawy kaucyjnej, z którego zniknęły jednorazowe opakowania szklane, choć – jak przypomina Patrycja Kita – szkło zaśmieca Polskę wzdłuż i wszerz na równi z plastikiem, a poziom jego recyklingu wynosi tylko 49,2 proc.

– Skupiamy się na punktowych rozwiązaniach, wprowadzanych najczęściej pod presją regulacji, tracąc z oczu nadrzędny cel, jakim jest ochrona środowiska – podkreśla prezes Innovo. Tę presję zwiększają od kilku lat władze UE, która postawiła sobie za cel stać się do 2050 r. kontynentem neutralnym dla klimatu.

Temu celowi służą dyrektywy mające skłonić Europejczyków do ograniczenia zużycia opakowań, w tym zwłaszcza tych z plastiku (szczególnie z pierwotnych tworzyw sztucznych), a także ułatwić im naprawę uszkodzonego sprzętu RTV i AGD. W dochodzeniu do GOZ może nam też pomóc – w dłuższym terminie (bo na krótko zwiększy problem spalania odpadów) – obecny kryzys energetyczny, który zwrócił uwagę na konieczność dywersyfikacji źródeł energii i zwiększenie udziału OZE. Z kolei rosnące ceny żywności pomogą ograniczyć problem marnowania i wyrzucania żywności.

Przed nami jest jeszcze długa droga do tego, byśmy stali się w pełni cyrkularnym krajem – przyznaje Agnieszka Sznyk, prezes polskiego Instytutu Innowacji i Odpowiedzialnego Rozwoju Innowo, który wraz z norweską firmą doradztwa strategicznego Natural State oraz holenderską agencją non profit Circle Economy przygotował „Circular Gap Report Poland”, pierwszą ocenę zaawansowania polskiej gospodarki na drodze do obiegu zamkniętego. Okazało się, że ten obieg jest zamknięty na razie tylko w 10,2 proc., czyli luka cyrkularna sięga u nas jeszcze niemal 90 proc.

Pozostało 91% artykułu
Materiał partnera
Przyszłość to system kaucyjny w aplikacji
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Walka o klimat
Słońce oświetli i ogrzeje Europę
Walka o klimat
Groźne topnienie wiecznej zmarzliny. Klimat zacznie ocieplać się jeszcze szybciej?
Walka o klimat
Ekolodzy zapłacą setki tysięcy euro za protest na lotniskach? Zostali pozwani
Walka o klimat
Arktyka doświadczyła najcieplejszego lata w historii. Rekord pobity