Popyt na e-auta w Polsce hamuje brak ładowarek

W porównaniu z większością krajów UE mamy znacznie wyższe tempo wzrostu rejestracji aut w pełni elektrycznych. Jednak w ilości sprzedanych sztuk wciąż bardzo odstajemy od czołówki.

Publikacja: 29.11.2022 17:20

E-aut na polskich drogach przybywa. Statystycznie o kilkadziesiąt procent rocznie, choć w liczbach b

E-aut na polskich drogach przybywa. Statystycznie o kilkadziesiąt procent rocznie, choć w liczbach bezwzględnych jest to wzrost niezbyt znaczący

Foto: Standret/shutterstock

Przez pierwsze dziesięć miesięcy 2022 r. liczba zarejestrowanych w Polsce osobowych i użytkowych samochodów z napędem elektrycznym zwiększyła się o 21,3 tys. sztuk, tj. o 47 proc. w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku. Pod koniec października po drogach jeździło już 56,9 tys. elektrycznych samochodów osobowych. Ta flota podzielona była praktycznie po równo pomiędzy samochody w pełni elektryczne (BEV – battery electric vehicles) oraz hybrydy plug-in (PHEV – plug-in hybrid electric vehicles) – wynika z licznika elektromobilności, uruchomionego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM).

Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył przed miesiącem 2638 szt. W dalszym ciągu rośnie także flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec października składała się z prawie 16 tys. szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 450,1 tys. Z kolei park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 790 szt.

57 tys.

osobowych e-aut jeździ w Polsce

Zelektryfikowane samochody cieszą się coraz większym powodzeniem w całej Europie, zwłaszcza te w pełni elektryczne. Jak podało Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów ACEA, w trzecim kwartale 2022 r. ich sprzedaż w krajach Unii Europejskiej zwiększyła się o 22 proc., zbliżając się do 260 tys. sztuk, notując w ten sposób największy wzrost ze wszystkich typów napędów. W rezultacie udział aut bateryjnych w całym unijnym rynku nowych samochodów osobowych wzrósł w trzecim kwartale 2022 r. do 11,9 proc., z 9,8 proc. rok wcześniej.

Elektryczny bodziec

Polska w porównaniu z większością krajów UE ma dużo wyższy ponad unijną przeciętną, 91,3-proc. wzrost rejestracji e-samochodów. Jednak w ilości sprzedanych sztuk wciąż bardzo mocno odstajemy od czołówki. Jeśli w trzecim kwartale zarejestrowano w naszym kraju 3,1 tys. pełnych elektryków, to w nieporównanie mniejszej Holandii – aż 16,8 tys. Z potentatami na elektrycznym rynku w ogóle nie powinniśmy się porównywać: w Niemczech w okresie od lipca do września 2022 r. zarejestrowano prawie 105 tys. e-aut.

Zdaniem ekspertów powinniśmy zdecydowanie przyspieszyć elektryfikację motoryzacyjnego rynku. Według badań PSPA światowy i krajowy wzrost popytu na pojazdy elektryczne ma być jednym z głównych elementów przyspieszających rozwój polskiej branży elektromobilności, przynosząc duże korzyści całej gospodarce i wpływając na szybszy wzrost PKB. Prognozy zakładają, że do 2025 r. polski park samochodów czysto elektrycznych może powiększyć się ponad 14-krotnie, z obecnych ponad 20 tys. do 290 tys. pojazdów. Eksperci PSPA szacują, że w 2030 r. liczba zarejestrowanych w Polsce aut zasilanych wyłącznie bateryjnie powinna osiągnąć poziom 900 tys. sztuk.

Ale sprzedaż pojazdów elektrycznych, na razie znacznie droższych od spalinowych, nie przyspieszy bez wsparcia państwa. Wszędzie tam, gdzie dotacje były ograniczane, sprzedaż spadała. I odwrotnie: w Rumunii, gdzie poziom państwowego wsparcia dla sprzedaży samochodów bateryjnych należy do najwyższych w UE, w trzecim kwartale 2022 r. ich rejestracje wzrosły skokowo – o 213 proc. r./r., do prawie 3,3 tys. aut. To lepszy wynik niż osiągnięta w tym czasie wielkość sprzedaży w Polsce.

47 proc.

o tyle wzrosły w ciągu dziesięciu miesięcy 2022 r. rejestracje samochodów z napędem elektrycznym w Polsce

Polska z dużym opóźnieniem – w porównaniu z innymi krajami europejskimi – wprowadziła system finansowych zachęt przy zakupie samochodów z napędem bateryjnym. Dopiero w połowie 2021 r. możliwość otrzymania wsparcia z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 18,75 tys. zł otrzymali klienci indywidualni, a w końcu ubiegłego roku ruszyły dopłaty do elektrycznych samochodów osobowych dla przedsiębiorców i instytucji. Dofinansowanie z NFOŚiGW ma formę refundacji wypłacanej po zakupie samochodu i obejmuje tylko fabrycznie nowe pojazdy.

Tymczasem w branży pojawiają się propozycje objęcia dopłatami także e-aut na rynku wtórnym. Takie rozwiązania wspierają elektromobilny rynek za granicą, np. w Niemczech, Holandii czy we Francji i na Litwie.

W unijnym ogonie

Tymczasem kolejny niezbędny warunek rozwoju rynku to rozbudowa infrastruktury. Pod koniec października 2022 r. w Polsce funkcjonowały 2494 ogólnodostępne stacje ładowania (4821 punktów). 28 proc. z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 72 proc. – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W samym październiku uruchomiono 34 nowe, ogólnodostępne stacje ładowania (83 punkty).

Taka liczba ładowarek jest zdecydowanie za mała w stosunku do bieżących potrzeb. Zwłaszcza że pojazdów z napędem elektrycznym przybywa zdecydowanie szybciej niż samych ładowarek. W latach 2019–2022 liczba e-aut przypadających na jeden punkt ładowania podwoiła się: wzrosła z niecałych 6 do prawie 12. Dopiero odwrócenie tego trendu pozwoli na bezpieczne podróżowanie elektrykiem po polskich drogach, bez obaw o unieruchomienie auta przez wyczerpanie się baterii.

Według ACEA na każde 100 km dróg w Polsce (autostrady, drogi krajowe, wojewódzkie i gminne) przypada zaledwie 0,7 punktu ładowania e-aut. Od krajów Europy Zachodniej dzieli nas przepaść. Przykładowo, w Portugalii na 100 km przypada 24,9 ładowarek, a w Niemczech – 25,8. Natomiast o zbliżeniu się do rekordzistów nie możemy nawet pomarzyć: z danych ACEA wynika, że w Holandii jeden punkt ładowania przypada na każde 1,5 km sieci drogowej. W Polsce – na 150 km.

Co prawda kłopoty z rozbudową systemu ładowania e-aut ma duża część Unii Europejskiej. Tylko w pięciu państwach na każde 100 km dróg przypada więcej niż dziesięć ładowarek. W 17 krajach ten wskaźnik jest na poziomie poniżej pięciu. Ale Polska plasuje się w unijnym ogonie. Gorzej jest tylko w czterech krajach UE: w Estonii (0,6 punktu ładowania na 100 km), Grecji (0,4), na Cyprze (0,4) i Litwie (0,2).

Obecnie polscy posiadacze elektrycznych samochodów mogą bez większych stresów jeździć w obrębie dużych aglomeracji. Pod koniec pierwszej połowy 2022 r. 56 proc. wszystkich ogólnodostępnych stacji ładowania funkcjonowało w 37 miastach powyżej 100 tys. mieszkańców.

W rezultacie najwięcej samochodów z napędem elektrycznym znajduje się w Warszawie, gdzie w pierwszej połowie 2022 r. rejestracje elektryków miały 23-proc. udział w łącznej liczbie zelektryfikowanych samochodów w całej Polsce. Kolejne 28 proc. e-aut zarejestrowanych było w miastach od 300 tys. do 1 mln mieszkańców: Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Szczecinie, Bydgoszczy i Lublinie. Z kolei małe miasta, z populacją 50–150 tys., mają w zelektryfikowanej flocie udział niespełna 11-proc.

Szansą na rozwój elektromobilności – zdaniem rządu – ma być samochód elektryczny polskiej produkcji. W powołanej do tego spółce ElectroMobility Poland (EMP) 84 proc. udziałów ma Skarb Państwa, a pozostałe 16 proc. należy do państwowych spółek energetycznych. Jej obecne plany zakładają budowę fabryki w Jaworznie, która miałaby zdolności produkcyjne na poziomie 100 tys. aut rocznie, budując trzy modele auta (najpierw SUV, potem kombi i hatchback) w segmencie kompaktowym.

Na niedawnej prezentacji przygotowanej przez EMP zaprezentowano parametry samochodu: silnik o mocy 272 KM, przyspieszenie do 100 km/h w ok. 6 sekund. Napęd na tył samochodu, do tego baterie o pojemnościach 51 lub 69 kW. To niewiele, bo pozwolą przejechać na jednym ładowaniu nie więcej niż 340 i 450 km. Będą za to obsługiwane przez szybkie ładowarki z mocą do 150 kW. Produkcja samochodu miałaby się zacząć pod koniec 2025 r., a więc z dużym poślizgiem wobec pierwotnych założeń.

Polskie e-auto z Chin

Jednak powodzenie tego przedsięwzięcia jest coraz mniej realne. Co prawda w tym miesiącu podpisano umowę licencyjną na dostawę platformy pojazdu (kluczowego elementu, na którym budowany jest samochód) z chińskim koncernem Geely, ale EMP nie ma zapewnionego finansowania, szacowanego ostrożnie na przynajmniej 6 mld zł. Zwłaszcza że przy wysokiej inflacji oraz rosnących kosztach produkcji we wszystkich fabrykach samochodów ta kwota może wkrótce okazać się mocno niedoszacowana. Wątpliwości budzi także struktura właścicielska EMP, a w konsekwencji zależność inwestycji od polityków i pogarszającej się sytuacji gospodarczej, wymuszającej cięcia w państwowych inwestycjach.

Przez pierwsze dziesięć miesięcy 2022 r. liczba zarejestrowanych w Polsce osobowych i użytkowych samochodów z napędem elektrycznym zwiększyła się o 21,3 tys. sztuk, tj. o 47 proc. w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku. Pod koniec października po drogach jeździło już 56,9 tys. elektrycznych samochodów osobowych. Ta flota podzielona była praktycznie po równo pomiędzy samochody w pełni elektryczne (BEV – battery electric vehicles) oraz hybrydy plug-in (PHEV – plug-in hybrid electric vehicles) – wynika z licznika elektromobilności, uruchomionego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM).

Pozostało 93% artykułu
Materiał partnera
Przyszłość to system kaucyjny w aplikacji
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Walka o klimat
Słońce oświetli i ogrzeje Europę
Walka o klimat
Groźne topnienie wiecznej zmarzliny. Klimat zacznie ocieplać się jeszcze szybciej?
Walka o klimat
Ekolodzy zapłacą setki tysięcy euro za protest na lotniskach? Zostali pozwani
Walka o klimat
Arktyka doświadczyła najcieplejszego lata w historii. Rekord pobity