Z badań wynika, że rocznie do atmosfery i wody trafia około 6,1 mln ton metrycznych pyłu z opon samochodowych. Eksperci podkreślają, że jest to jedno z najczęstszych zanieczyszczeń mikroplastikiem w oceanach. Cząstki z opon znajdują się już nawet w miejscach tak odległych, jak Arktyka - pisze CNN.
Chcąc zredukować tragiczne skutki, które powoduje pył z opon, londyński startup The Tyre Collective stworzył montowane na kole urządzenie, które zbiera drobne cząsteczki na naładowanych elektrostatycznie płytach miedzianych. - Przez lata bardzo skupialiśmy się na emisjach z rury wydechowej, ale zaczynamy przyglądać się innym źródłom zanieczyszczeń - powiedział Siobhan Anderson, dyrektor naukowy i współzałożyciel The Tyre Collective. - Wszyscy wiemy, że opony się zużywają, ale nikt tak naprawdę nie myśli o tym, dokąd trafia ten materiał. A trafia do naszego powietrza i wody - dodał i wyraził nadzieję, że opatentowane przez niego urządzenie, które w 2020 roku zdobyło nagrodę Jamesa Dysona, rozwiąże problem zanieczyszczenia u źródła.
Czytaj więcej
Organizacja Plastic Soup Foundation opublikowała raport, w którym ujawnia, że 73 proc. testowanyc...
The Tyre Collective rozpoczęło swoją działalność jako projekt studencki w 2020 roku. Jego założyciele kontynuowali wówczas studia magisterskie z inżynierii projektowania innowacji, prowadzone przez Imperial College London we współpracy z Royal College of Art. Jak zaznaczył Anderson, "od zawsze interesowała go ochrona środowiska i mikrodrobiny plastiku, co sprawiło, że natknął się na mało znany problem pyłu pochodzącego z opon".
Emisje inne niż spalinowe, które związane są ze zużyciem opon, hamulców i nawierzchni drogi, stanowią aż 90 proc. wszystkich emisji cząstek stałych z pojazdów. Mikroplastik z pyłu z opon przyczynia się do niezwykle niebezpiecznego zanieczyszczenia PM2,5 – pyłów zawieszonych, które zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia są najbardziej szkodliwymi dla zdrowia człowieka spośród wszystkich zanieczyszczeń atmosferycznych.