Z badań wynika, że rocznie do atmosfery i wody trafia około 6,1 mln ton metrycznych pyłu z opon samochodowych. Eksperci podkreślają, że jest to jedno z najczęstszych zanieczyszczeń mikroplastikiem w oceanach. Cząstki z opon znajdują się już nawet w miejscach tak odległych, jak Arktyka - pisze CNN. 

Chcąc zredukować tragiczne skutki, które powoduje pył z opon, londyński startup The Tyre Collective stworzył montowane na kole urządzenie, które zbiera drobne cząsteczki na naładowanych elektrostatycznie płytach miedzianych. - Przez lata bardzo skupialiśmy się na emisjach z rury wydechowej, ale zaczynamy przyglądać się innym źródłom zanieczyszczeń - powiedział Siobhan Anderson, dyrektor naukowy i współzałożyciel The Tyre Collective. - Wszyscy wiemy, że opony się zużywają, ale nikt tak naprawdę nie myśli o tym, dokąd trafia ten materiał. A trafia do naszego powietrza i wody - dodał i wyraził nadzieję, że opatentowane przez niego urządzenie, które w 2020 roku zdobyło nagrodę Jamesa Dysona, rozwiąże problem zanieczyszczenia u źródła.

Czytaj więcej

Co jemy? Mikroplastik w trzech czwartych przebadanych próbek mięsa i nabiału

The Tyre Collective rozpoczęło swoją działalność jako projekt studencki w 2020 roku. Jego założyciele kontynuowali wówczas studia magisterskie z inżynierii projektowania innowacji, prowadzone przez Imperial College London we współpracy z Royal College of Art. Jak zaznaczył Anderson, "od zawsze interesowała go ochrona środowiska i mikrodrobiny plastiku, co sprawiło, że natknął się na mało znany problem pyłu pochodzącego z opon".

Emisje inne niż spalinowe, które związane są ze zużyciem opon, hamulców i nawierzchni drogi, stanowią aż 90 proc. wszystkich emisji cząstek stałych z pojazdów. Mikroplastik z pyłu z opon przyczynia się do niezwykle niebezpiecznego zanieczyszczenia PM2,5 – pyłów zawieszonych, które zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia są najbardziej szkodliwymi dla zdrowia człowieka spośród wszystkich zanieczyszczeń atmosferycznych.

Aby zobrazować skalę problemu, badacze obliczyli, ile pyłu z opon wytwarza każdego dnia jeden londyński autobus. Stwierdzili, że wielkość cząstek można porównać do wielkości grejpfruta. W dalszej kolejności zespół starał się dowiedzieć, jak powstrzymać problem. - Wypróbowaliśmy wiele różnych metod zbierania pyłu, od odkurzania po używanie lepkich materiałów - powiedział Anderson. - Żarówka zapaliła nam się, kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że cząstki mają ładunek elektrostatyczny - wyjaśnił. 

Zespół zwizualizował problem, obliczając ilość pyłu z opon wytwarzanego przez londyńskie autobusy, samochody oraz pojazdy elektryczne. Ostatecznie The Tyre Collective stworzył zasilane z alternatora samochodu, montowane na kole urządzenie, które zbiera drobne cząsteczki na naładowanych elektrostatycznie płytach miedzianych. Prototyp urządzenia przeszedł w zeszłym roku pierwsze testy drogowe, które przeprowadzono we współpracy z firmą motoryzacyjną Geely Auto Group. - Umożliwiło to ulepszenie projektu. Chcieliśmy, aby sprawdził się w rzeczywistym środowisku - podkreślił Andreson. 

Rosnący problem

Dążenie do ograniczenia emisji cząstek stałych jest istotne nawet dziś, kiedy świat stopniowo przechodzi na pojazdy elektryczne. Badania przeprowadzone przez Emissions Analytics pokazują bowiem, że emisje cząstek spowodowane zużyciem opon są tysiące razy większe niż te z rur wydechowych, które w ostatnich latach zostały znacznie zredukowane przez wysokowydajne filtry wydechowe. - Warto więc zwrócić uwagę, że choć pojazdy elektryczne zmniejszają emisje dwutlenku węgla, wciąż przyczyniają się do rosnącego problemu emisji spalin - podkreśliła Lisa Erdle, dyrektor ds. badań i innowacji w The 5 Gyres Institute, który bada zanieczyszczenie morza tworzywami sztucznymi. - Pojazdy elektryczne są cięższe niż ich konwencjonalne odpowiedniki, więc nie jest to problem, który zniknie - dodała. 

Czytaj więcej

Opracowano tani materiał wychwytujący CO2. Może być przełomem w ochronie klimatu

Z badań wynika, że cięższe pojazdy elektryczne emitują więcej cząstek PM2,5 niż samochody konwencjonalne. Lżejsze emitują ich nieco mniej. - Jeśli ten problem nie zostanie rozwiązany, zobaczymy nagromadzenie pyłu z opon w środowisku - ostrzegła Erdle i dodała, że toksyczne chemikalia w oponach mają negatywny wpływ nie tylko na naturę, ale i na ludzkie zdrowie.