Według opublikowanej w ubiegłym tygodniu na łamach czasopisma Sustainability analizy naukowców z Globalnego Instytutu Zrównoważonego Rozwoju na Anglia Ruskin University, w sytuacji globalnego załamania się społeczeństwa, przetrwanie będzie najbardziej prawdopodobne w Nowej Zelandii, Islandii, Wielkiej Brytanii, Tasmanii oraz Irlandii. Autorzy badania podkreślili, że cywilizacja ludzka jest zagrożona z powodu rozwiniętego, bardzo energochłonnego społeczeństwa, które szkodzi środowisku. Od połowy ubiegłego wieku, czyli „Wielkiego Przyspieszenia”, wraz ze znaczącym wzrostem populacji, zwiększyło się zużycie przez człowieka energii, słodkiej wody czy produkcji cementu, co silnie zaburzyło biosferę.

W analizie podjęto się porównania 177 państw pod względem ich odporności na załamanie społeczne i uszeregowano je pod względem ich zdolności do zapewnienia we własnym zakresie żywności dla swojej populacji, ochrony granic przed niechcianą masową migracją innych narodów oraz utrzymania sieci elektrycznej i zdolności produkcyjnych. Jako najbardziej obiecujące pod kątem tych warunków, na czele zestawienia znalazły się wyspy położone w regionach o klimacie umiarkowanym, przeważnie o niskiej gęstości zaludnienia.

Eksperci nazwali pięć najbardziej odpornych na potencjalną katastrofę krajów „zapadającymi się łodziami ratunkowymi”, ponieważ stanowią one atrakcyjną bazę do przetrwania w przypadku śmiertelnych powodzi, susz i strat żywności, przypominając jednocześnie, że Ziemia znajduje się w „niebezpiecznym stanie” z powodu „dużego i rosnącego ryzyka w „wielu dziedzinach ludzkich wysiłków”, spowodowanych głównie zmianami klimatycznymi.

Jeden z autorów badania, profesor Aled Jones „nie był zaskoczony”, że Nowa Zelandia znalazła się na szczycie listy, ale mocno zdziwiła go tak wysoka pozycja Wielkiej Brytanii.

„Byliśmy dość zaskoczeni, że Wielka Brytania wypadła w zestawieniu tak korzystnie” – powiedział Guardianowi. „Jest gęsto zaludniona, tradycyjnie zleca produkcję na zewnątrz, nie znajduje się w czołówce krajów pod względem szybkości rozwoju technologii odnawialnych i obecnie produkuje jedynie 50 procent własnej żywności. Ale ma potencjał, by wytrzymać wstrząsy” – stwierdził Jones.

Zapewnianie własnej żywności przez Wielką Brytanię jest możliwe z uwagi na jej dość żyzne gleby i sporą różnorodność produkcji rolnej, wątpliwości może budzić jednak niska dostępność gruntów rolnych na mieszkańca. Natomiast numer jeden w zestawieniu, czyli Nowa Zelandia, ma największy potencjał do przetrwania niemal bez szwanku, ze względu na swoją energię geotermalną i hydroelektryczną, obfite tereny rolne oraz niską gęstość zaludnienia.