Konsekwencje zmian klimatycznych coraz mocniej dotykają świata zwierząt. Rosnące temperatury sprzyjają rozwojowi bakterii i pasożytów, które szybciej się rozmnażają i łatwiej rozprzestrzeniają, zagrażając bioróżnorodności. O tym, jaką krzywdę zwierzętom może wyrządzić gwałtownie ocieplający się klimat, przekonali się niedawno biolodzy w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie szacuje się, że fala potężnych upałów mogła doprowadzić do śmierci nawet miliarda zwierząt.

Naukowcy odkryli także kolejną, niepokojącą konsekwencję katastrofy klimatycznej: ingeruje w rozmiary ciała zwierząt, od zimnokrwistych żab po ciepłokrwiste ssaki. Zmiany te mogą poważnie zagrażać niektórym gatunkom, części z nich grożąc wyginięciem. Jak się bowiem okazuje, w miarę ocieplania się klimatu, wielkość ptasich ciał kurczy się, a rozpiętość ich skrzydeł rośnie.

Czytaj też: Arktyka płonie. Rekordy temperatur za kołem podbiegunowym

Podstawą badania, które wykazało zmiany na przestrzeni lat, była obserwacja ornitologa, Davida Willarda, którego w 1978 roku zaniepokoiła ilość martwych ptaków, które wręcz masowo odbijały się o okna budynków w Chicago i ginęły. Willard przez kolejne 40 lat zbierał ptasie zwłoki, aby zbadać przyczynę tak licznych śmierci. Wreszcie, w 2019 roku przeanalizowano łącznie 70 716 okazów 52 gatunków ptaków wędrownych z Ameryki Północnej, zebranych przez cztery dekady.

Okazało się, że w zasadzie wszystkie okazy były mniejsze w stosunku do swoich norm gatunkowych. Z badania wynika, że od 1978 do 2016 roku, długość kości podudzia ptaków – będąca powszechną miarą wielkości ich ciała – skróciła się o 2,4%, natomiast ich skrzydła w tym czasie wydłużyły się o 1,3%.  Mniejsze ciała ptaków mogą zaburzać ich możliwość migracji, wiążą się bowiem z mniejszymi zasobami energii, niezbędnej dla przetrwania długiej i wyczerpującej podróży. Szacuje się, że szanse na przetrwanie będą miały te ptaki, których rozpiętość skrzydeł jest większa, co może im zrekompensować mniejsze ciała.

Wg naukowców zjawisko związane jest z podnoszeniem się temperatur, a dowody na podobną zależność zachodzącą w przeszłości znajdujemy w skamielinach. Ciała zwierząt kurczyły się m.in. w czasie paleoceńsko-eoceńskiego optimum klimatycznego, które miało miejsce ok. 56 milionów lat temu. W tamtym okresie, uznawanym za najbardziej gwałtowne zaburzenie klimatu znane dzisiejszej nauce, globalne temperatury wzrosły o 7 stopni Celsjusza. W 2019 roku naukowcy przeprowadzili badania, w których wskazali, że podobny poziom, zabójczy dla życia na Ziemi w obecnej formie, możemy osiągnąć już w połowie przyszłego wieku.

Ptaki nie są jedynymi zwierzętami, u których zaobserwowano kurczenie się ciała z powodu zmian klimatycznych. Przeprowadzone w 2014 roku badanie wykazało, że coraz mniejsze ciała mają także kozy alpejskie, inne zaś, z tego samego roku, dowiodło, że w efekcie ocieplającego się klimatu, kurczą się również salamandry. Jak wynika z badania z 2017 roku, w ciągu ostatnich 65 lat o około 15% zmniejszyła się również wielkość gatunku ryby o nazwie mechbunker, a przyczynę tego zjawiska najprawdopodobniej stanowią postępujące zmiany klimatyczne.

Źródło: Vox