Choć ubiegłoroczny szczyt klimatyczny COP26 w Glasgow pozostawił spory niedosyt, raczej nie należy się spodziewać, aby tegoroczny przyniósł przełomowe decyzje. Z podróży do Szarm el-Szejk zrezygnowała m.in. szwedzka aktywistka Greta Thunberg, która swoją decyzję uzasadniła faktem, że wydarzenie jest „wykorzystywane głównie jako okazja dla przywódców i ludzi u władzy do zwrócenia na siebie uwagi za pomocą wielu różnych rodzajów greenwashingu”.

Z pewnością jednak podczas szczytu zostaną poruszone tematy dotyczące kwestii szczególnie palących dla krajów rozwijających się, takich jak pomoc finansowa oraz wsparcie w zakresie adaptacji do pogłębiających się zmian klimatu. Szereg tegorocznych wydarzeń sprawił, że odkładanie na później decyzji dotyczących wsparcia dla krajów rozwijających się nie jest możliwe. Miliony osób utraciły swoje domy w wyniku niszczycielskich powodzi w Bangladeszu, Sudanie oraz Pakistanie, a ogromna susza w Afryce Wschodniej doprowadziła do głodu 50 milionów osób. Według danych ONZ w ubiegłym roku co najmniej połowa z 59 milionów migrantów wewnętrznych była zmuszona do przesiedlenia w efekcie zmian klimatycznych. Jak wynika z szacunków koalicji 55 krajów najbardziej wrażliwych na zmieniający się klimat z Afryki, Azji oraz Ameryki Łacińskiej, w efekcie pogłębiającego się kryzysu klimatycznego od 2000 roku utraciły łącznie co najmniej 525 miliardów dolarów, czyli ok. 20 proc. ich PKB.

Należy się spodziewać, że na kwestie te zostanie położony dodatkowy nacisk z uwagi na fakt, że tegoroczny COP27 odbędzie się w Afryce, która jest szczególnie narażona na konsekwencje ocieplającego się klimatu.

Zdaniem Patricka Verkooijena, dyrektora generalnego Globalnego Centrum Adaptacji (GCA), wsparcie Afryki musi być priorytetem, gdyż pośród dziesięciu najbardziej narażonych na zmiany klimatu krajów na świecie aż dziewięć znajduje się w Afryce. Obecnie na adaptację do zmian klimatu na tym kontynencie wydaje się ok. 11 miliardów dolarów, pochodzących głównie z wielostronnych banków rozwoju i rządów krajowych. Tymczasem potrzeby Afryki w tym zakresie szacuje się na 52 miliardy dolarów, czyli niemal pięciokrotnie więcej. Verkooijen ocenia, że niezbędne wdrożenie rolnictwa inteligentnego pod kątem klimatu w Afryce Subsaharyjskiej będzie kosztować 15 miliardów dolarów rocznie, co jest kwotą znacznie mniejszą niż potencjalne koszty bezczynności w tym zakresie, które szacuje na 200 miliardów dolarów. Afryka traci również co roku od 5 proc. do 15 proc. wzrostu PKB tytułem strat i szkód związanych ze zmianą klimatu. Warto podkreślić, że szacowany wkład kontynentu w kryzys klimatyczny w efekcie emisji gazów cieplarnianych wynosi 3,8 proc., podczas gdy Chiny generują 23 proc., Stany Zjednoczone 19 proc., a Unia Europejska 13 proc.

Należy się spodziewać, że w trakcie COP27 kraje pochylą się nad niezrealizowaną wciąż obietnicą przekazywania 100 miliardów dolarów rocznie krajom rozwijającym się w celu wsparcia ich działań na rzecz klimatu. Dotychczas udało się osiągnąć jedynie ok. 83 miliardów dolarów rocznie. W trakcie COP26 Szkocja jako pierwszy kraj zobowiązała się do przekazania wsparcia finansowego na pokrycie strat i szkód w wysokości 2,2 miliona dolarów, a w jej ślady poszły również Belgia oraz Dania.

Obecnie trwają negocjacje dotyczące nowego celu zbiorowego finansowania, który ma wejść w życie po 2025 roku.

Najbogatsze kraje świata, a zarazem najwięksi zanieczyszczający będą się musieli zmierzyć z kwotą 4,3 biliona dolarów, czyli szacowanym kosztem realizacji planów klimatycznych w 89 krajach rozwijających się. Jak wynika z danych World Resources Institute, 2,7 biliona dolarów zostanie przeznaczone na łagodzenie skutków zmieniającego się klimatu, 1,1 biliona dolarów na adaptację i 475 miliardów dolarów na cele niesprecyzowane. Warto zaznaczyć, że 51 krajów zwróciło się o wsparcie w wysokości 1,5 biliona dolarów, aby wywiązać się ze swoich krajowych zobowiązań klimatycznych, co jest warunkiem koniecznym, aby otrzymać międzynarodowe finansowanie na wdrożenie planów łagodzenia i adaptacji.