Bunt pracowników wpływowej firmy doradczej. Nie chcą pomagać trucicielom

Najbardziej wpływowa na świecie firma doradcza - McKinsey ma kłopot. 1100 jej pracowników podpisało pismo protestacyjne, bo nie chcą współpracować z firmami, które - ich zdaniem- zatruwają planetę.

Publikacja: 29.10.2021 12:53

Bunt pracowników wpływowej firmy doradczej. Nie chcą pomagać trucicielom

Foto: Adobe Stock

W otwartym liście do kierownictwa, wysłanego jeszcze wiosną 2021, a do którego teraz dotarli dziennikarze „New York Timesa” załoga domaga się ujawnienia wielkości emisji, jakie klienci firmy wypuszczają do atmosfery. Przy tym pracownicy McKinseya wzięli sprawę jak najbardziej poważnie, bo kilku z nich, w proteście, opuściło już firmę, ponieważ ich pracodawca nie zakończył współpracy przede wszystkim z gigantami z rynku paliw kopalnych.

Czytaj więcej

Najwięksi truciciele wydają więcej na zbrojenia niż walkę ze zmianami klimatu

McKinsey zareagował natychmiast przekonując, że jest jak najbardziej zaangażowany w ochronę planety, a na przestrzeni ostatnich lat doradzał swoim klientom właśnie w sprawach zmniejszania emisji. 15 października firma zorganizowała Dzień Akcji dla Klimatu i poinformowała pracowników o tym, że w roku 2030 zamierza stać się całkowicie bezemisyjną. To akurat był elegancki, ale mało znaczący gest, bo ślad węglowy firmy doradczej jest niczym w porównaniu z tym, co zostawiają w wyniku swojej działalności takie giganty, jak jej klienci np. Exxon Mobil i Gazprom.

McKinsey, jako firma doradcza oczywiście nie może ujawniać jakichkolwiek informacji dotyczących jej klientów, bo natychmiast zostałaby uznana za niewiarygodną. Ale w dokumentach jakie wyniosło 4 jej byłych współpracowników są niezbite dowody na to, że spośród 100 kolosów z rynku paliw kopalnych, 43. jest, bądź było klientami McKinseya. Wśród nich są BP i Saudi Aramco. I to od nich płyną setki milionów dolarów wydawanych na doradztwo.

Przy tym firma skupia się raczej na pomysłach jak najskuteczniej można ciąć koszty, zwiększyć produktywność i zyski, a nie co powinno się zrobić, żeby mniej szkodzić środowisku. Tymczasem według ujawnionych dokumentów przygotowanych przez Climate Accountability Institute, organizację non-profit zajmującą się śledzeniem emisji, to klienci McKinseya odpowiadali za jedną trzecią światowych emisji dwutlenku węgla.

D.J. Carella, rzecznik McKinseya, oczywiście broni swoje go pracodawcy, a w oficjalnym oświadczeniu napisał, że redukcja emisji na całym świecie „wymaga współpracy z firmami, które są potężnymi emitentami szkodliwych gazów i udzielenia im pomocy w transformacji. Gdybyśmy pozostawili ich samych sobie, to oczywiście spodobałoby się to naszym krytykom, ale z drugiej strony, w niczym nie pomogłoby w ochronie klimatu”.

McKinsey naturalnie nie jest jedyną firmą doradczą na świecie, która doradza wielkim emitentom. Boston Consulting Group współpracuje m.in. z angolańskim koncernem naftowym Sonangol. Teraz jednak BCG podkreśla, że jest jednym z partnerów Organizacji Narodów Zjednoczonych i pomaga tej organizacji w przygotowaniu szczytu klimatycznego w Glasgow.

Ale to McKinsey jest najbardziej związany z sektorem naftowym. Nie mówiąc i wyszkolił sobie specjalistów, którzy poświęcają się tylko tej branży. W 2018 Dominic Barton, jeden z partnerów firmy został prezesem Teck , która ma siedzibę w Vancouver i poszukuje w tamtych okolicach złóż węgla kamiennego, który można by dostarczać hutom stali. Klienci Tecka są dzisiaj odpowiedzialni za jedną dziesiątą kanadyjskich emisji gazów cieplarnianych. A McKinsey pomógł Teckowi zwiększyć efektywność i obniżyć koszty. Ostatecznie Dominic Barton opuścił Tecka, bo został ambasadorem Kanady w Chinach.

Rzecznik McKinseya uważa, że niesprawiedliwe jest czepianie się akurat Tecka, dlatego że jest mnóstwo dowodów na to, że jego firma naprawdę jest zaangażowana w ochronę klimatu.

Zdaniem innych pracowników firmy McKinsey ze swoimi możliwościami i powiązaniami jest idealny do tego, by właśnie, za pośrednictwem klientów, którym doradza włączył się do powstrzymania zmian klimatycznych. W liście pracowników czytamy: „Jeśli McKinsey nie zaangażuje się w taką działalność, to zaszkodzi naszej wspólnej reputacji, relacjach z naszymi klientami. Straci także szansę na zbudowanie firmy, która przyciąga talenty, pomaga się rozwijać i zatrudnia wyjątkowych ludzi”.

Czytaj więcej

Polska wśród metanowych trucicieli. Czas powstrzymać wycieki

Jeszcze wiosną, w kwietniu Kevin Sneader, partner zarządzający firmą i jego następca zapewniali, że w pełni podzielają niepokój swoich pracowników, ze ochrona klimatu jest w tej chwili najważniejszym czynnikiem, który zdefiniuje życie naszej planety dla przyszłych generacji. Kevin Sneader obiecał również, że McKinsey pomoże swoim klientom w takim zmniejszeniu emisji, aby wyznaczony cel globalnego wzrostu średniej temperatury o 1,5 stopni Celsjusza został osiągnięty. - Naszym celem jest stać się największym katalizatorem w sektorze prywatnym w dążeniach do dekarbonizacji - powiedział. Ale nie wspomniał ani słowem o tym, jak zamierza przełożyć tę obietnicę na współpracę z naftowymi gigantami.

Rizwan Naveed, jeden z autorów listu 1100 pracowników, który pożegnał się niedawno w firmą przyznał, że po analizie liczby godzin, jakie McKinsey poświęcił pracy z największymi trucicielami trudno jest powiedzieć, że nie jest największym katalizatorem w osiągnięciu dekarbonizacji. - Tylko, że tak naprawdę może się okazać, że jest dokładnie odwrotnie - przyznał.

McKinsey na świecie zatrudnia dzisiaj 11 tysięcy pracowników. To oznacza, ze zaniepokojonych współpracą z zatruwającymi środowisko jest co dziesiąty z nich.

W otwartym liście do kierownictwa, wysłanego jeszcze wiosną 2021, a do którego teraz dotarli dziennikarze „New York Timesa” załoga domaga się ujawnienia wielkości emisji, jakie klienci firmy wypuszczają do atmosfery. Przy tym pracownicy McKinseya wzięli sprawę jak najbardziej poważnie, bo kilku z nich, w proteście, opuściło już firmę, ponieważ ich pracodawca nie zakończył współpracy przede wszystkim z gigantami z rynku paliw kopalnych.

McKinsey zareagował natychmiast przekonując, że jest jak najbardziej zaangażowany w ochronę planety, a na przestrzeni ostatnich lat doradzał swoim klientom właśnie w sprawach zmniejszania emisji. 15 października firma zorganizowała Dzień Akcji dla Klimatu i poinformowała pracowników o tym, że w roku 2030 zamierza stać się całkowicie bezemisyjną. To akurat był elegancki, ale mało znaczący gest, bo ślad węglowy firmy doradczej jest niczym w porównaniu z tym, co zostawiają w wyniku swojej działalności takie giganty, jak jej klienci np. Exxon Mobil i Gazprom.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Liderzy
Polityka klimatyczna według Labour Party. „Wielka Brytania wraca do wyścigu”
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Liderzy
Nowa koalicja dla ratowania klimatu. Trzy państwa rozpoczynają współpracę
Liderzy
Tegoroczny szczyt klimatyczny ONZ przygotują sami mężczyźni. To decyzja władz
Liderzy
Szczyt klimatyczny w 2024 roku. Przewodniczący z „naftową” przeszłością
Liderzy
Umowa koalicyjna. Co liderzy opozycji zapisali na temat klimatu i środowiska?