Analiza wskazała, że proekologiczne startupy radzą sobie z pokonywaniem problemów na rynku lepiej, niż tradycyjny firmy, przejmujące niektóre z „zielonych” założeń. Jak twierdzą autorzy badania, ma to związek z rosnącym w społeczeństwie sceptycyzmem dotyczącym motywów zmian korporacji, często w takich sytuacjach oskarżanych o greenwashing.

Czytaj więcej

Genetyk i biznesmen chcą wskrzesić mamuta włochatego. Mają fundusze

„Nasze badania wykazały, że przedsiębiorcy działający na rzecz ochrony środowiska, jak ich nazywamy, radzą sobie lepiej na rynkach o dużym wpływie zarówno logiki prorynkowej, jak i proekologicznej. To wyrównuje szanse i pozwala im skutecznie konkurować z istniejącymi firmami” – powiedział Jeff York, główny współautor badania i profesor strategii i przedsiębiorczości.

Według Yorka, wyniki badania mają potencjał, aby zmienić sposób w jaki myślimy o walce ze zmianami klimatycznymi. Uważa, że zamiast oczekiwać inicjatywy od wielkich korporacji, bardziej efektywne może być inwestowanie w lokalnych przedsiębiorców, zajmujących się kwestiami klimatu i środowiska. Dodatkowo ma to szansę na zwiększenie poparcia społeczności lokalnych dla inicjatyw klimatycznych.

„Gdybyśmy mogli myśleć o zajmowaniu się zmianami klimatycznymi jako o szansie na wzrost, myślę, że jest to o wiele potężniejszy sposób myślenia o tym” – stwierdził York.

Według Forbesa, choć w ramach dyskusji nad kryzysem klimatycznym, nie tylko rządy państw, ale też wiele firm z listy Fortune 500 złożyło szereg ambitnych obietnic, w dialogu zabrakło startupów. Tymczasem są to coraz ważniejsi partnerzy w dyskusji, biorąc pod uwagę że jedynie w ubiegłym roku na rynek weszło ich ok. 4,4 miliona. Stanowi to wzrost aż o 74 proc. w porównaniu z 2010 rokiem. Startupy są również coraz hojniej finansowane – w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2021 roku w Stanach Zjednoczonych zebrały około 240 miliardów dolarów. Dla porównania, w 2020 roku zebrały 166 miliardów dolarów.

Czytaj więcej

Nowy pomysł islandzkiego startupu: CO2 uwięzione w skale

Przewagą startupów nad wielkimi firmami jest również fakt, że oprócz składania zobowiązań, aktywnie współpracują lokalnie m.in. z instytucjami badawczymi, inwestorami, samorządami lokalnymi i krajowymi oraz dużymi firmami. Bywają też bardziej kreatywne od korporacji, również w kwestii tworzenia nowych technologii. Przykładem jest szwajcarski startup Climeworks, który otworzył niedawno fabrykę Orca na Islandii, której rolą jest wyłapywanie i magazynowanie dwutlenku węgla. Z kolei Eat Just, startup produkujący żywność na bazie roślin, stał się pionierem w zakresie sprzedaży mięsa hodowanego w laboratorium. Pierwsza na świecie zgoda na wprowadzenie tego produktu na rynek została w tym roku wydana przez władze Singapuru.