Azjatyckie fabryki ubrań w 2030 roku znajdą się pod wodą

Udostępnij

W wietnamskim Ho Chi Minh i w chińskim regionie Guangdong w ciągu najbliższej dekady na obszarach uniemożliwiających produkcję może znaleźć się nawet 60% fabryk.

Obecnie w Azji produkuje się więcej niż 1/3 odzieży przeznaczonej na eksport, co czyni ten kontynent największym globalnym dostawcą ubrań. Tymczasem jak wynika z analizy zleconej przez Międzynarodową Organizację Pracy, do 2030 roku znaczna część azjatyckich obszarów produkcji może się znaleźć pod wodą.  „Wydaje się, że niektóre centra produkcji odzieży reprezentujące znaczny procent bieżącej produkcji nie unikną przewidywanego przyspieszenia kryzysu klimatycznego” – napisali autorzy analizy, Jason Judd i J. Lowell Jackson.

Czytaj też: Produkcja jednej koszulki pochłania wodę na 2,5 roku życia

Badacze z Uniwersytetu Cornella wskazali, że działania dotyczące zrównoważonego rozwoju w sektorze produkcji odzieży w bardzo niewielkim stopniu dotykają problemu podnoszącego się poziomu mórz. Pomóc mogłoby przeniesienie fabryk na wyższe poziomy, choć z uwagi na postępujące zmiany klimatyczne może okazać się to rozwiązaniem tymczasowym. Dodatkowo (z uwagi na koszty przedsięwzięcia) będą mogli sobie na nie pozwolić jedynie więksi dostawcy, mniejsi natomiast, np. w Bangladeszu, zostaną wyparci z rynku.

Bangladesz stanowi drugie po Chinach centrum produkcji odzieży na świecie – tylko w 2019 roku eksportował ubrania o wartości 34 miliardów dolarów. Jest to również jeden z krajów, w których przepisy dotyczące ochrony środowiska przed zanieczyszczeniami z fabryk są wyjątkowo nieskuteczne, w efekcie czego rzeki są pełne rakotwórczych i toksycznych chemikaliów. Cały sektor modowy odpowiada globalnie za co najmniej 20% zanieczyszczenia wód.

Według prognoz naukowców, największy problem w związku z podwyższającym się poziomem mórz mogą mieć Ho Chi Minh w Wietnamie i Kanton w Chinach, gdzie nawet 60% fabryk może do 2030 roku znaleźć się poniżej prognozowanego poziomu średnich rocznych powodzi na wybrzeżu.

„To sygnał do podjęcia pilnych działań na poziomie globalnym, aby zarówno zmniejszyć emisje i ograniczyć ocieplenie, jak i zapewnić pracownikom fundusze na przystosowanie się do negatywnych skutków zmian klimatu” – uważa Saleemul Huq, dyrektor Międzynarodowego Centrum ds. Zmian Klimatu i Rozwoju w Independent Uniwersytet w Bangladeszu. Według Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, ​​średni globalny poziom mórz może wzrosnąć nawet o 84 cm do 2100 roku.

Źródło: Reuters


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij