Dane z zeszłego roku wskazują, że ich wartość wynosi od 1 do 3 bilionów dolarów. Szczególnie cenny jest lit, minerał niezbędny do produkcji m.in. laptopów, pojazdów elektrycznych czy baterii zasilanych energią odnawialną. Przejęcie władzy przez fundamentalistów może mieć wpływ na światowy rynek tych produktów. Może też znacząco wpłynąć na dynamicznie rosnący popyt na czystą energię, nierozerwalnie związaną z produkcją akumulatorów.

Czytaj także: W 2021 r. światu grozi 5 poważnych kryzysów żywnościowych

Ogromne złoża litu odkryli w 2010 roku amerykańscy geolodzy. Pentagon w wewnętrznej notatce podsumował, że Afganistan ma potencjał by stać się imperium tego minerału, „Arabią Saudyjską litu”. Wartość odkrytego minerału mocno przewyższała produkt krajowy brutto kraju, który oceniono wówczas się na 12 miliardów dolarów. Wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Afganistanu otworzyło tymczasem innym państwom drogę do eksploracji cennych zasobów.

Chęć „przyjaznej współpracy z Afganistanem” zadeklarowała już rzeczniczka chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Dla Chin obecna sytuacja stanowi szansę na zdobycie dostępu do potężnych zasobów litu i zagrożenie gospodarce amerykańskiej. W 2019 roku podczas wojny handlowej kraj zagroził odcięciem jego dostaw do Stanów Zjednoczonych. I choć inwestycje gospodarcze Chin w Afganistanie pozostawały dotąd raczej nieznaczne, wszystko wskazuje na to, że relacje tych państw mogą się zacieśnić. Niedawne spotkanie chińskiego ministra spraw zagranicznych z delegacją talibów pod przewodnictwem mułły Abdula Ghani Baradara przebiegło w wyjątkowo dobrej atmosferze.

Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej, globalny popyt na lit ma do 2040 roku wzrosnąć 40-krotnie powyżej poziomu z 2020 roku. Wzrost ma dotyczyć również innych rzadkich minerałów, takich jak miedź czy kobalt, w które Afganistan również obfituje. Kraj posiada również żyły aluminium, srebra, złota i rtęci, których wartość jest trudna do oszacowania.

Według Ashrafa Ghaniego, który zanim został prezydentem Afganistanu, pracował jako ekonomista Banku Światowego, afgańskie minerały stanowią „przekleństwo”. Z jednej strony prowadzące do korupcji i wykorzystywane od dawna nielegalnie przez talibów, z drugiej – nie przynoszące korzyści obywatelom. Dodatkowo zaś pogłębiające problemy środowiskowe, takie jak niedobór wody czy zanieczyszczenie powietrza, z którymi już dzisiaj borykają się Afgańczycy.