W badaniu opublikowanym kilka dni temu w czasopiśmie Nature Communications, naukowcy jednoznacznie potwierdzili istnienie bezpośredniego związku pomiędzy zmianami klimatycznymi a dynamiką rozprzestrzeniania się malarii w Afryce.

Do przeprowadzenia analizy związku między przypadkami malarii, regionalnym klimatem (lokalnymi temperaturami i opadami deszczu) a klimatem globalnym, zespół naukowców wykorzystał modelowanie matematyczne.

Mercedes Pascual, badaczka z Uniwersytetu w Chicago i jedna z autorek badania, powiedziała: Związek między dynamiką choroby a warunkami klimatycznymi jest tak silny, że widzimy go w różnych skalach czasowych, od sezonowości po wieloletnie cykle i trendy dekadowe”.

Badania prowadzone przez naukowców z Barcelońskiego Instytutu Zdrowia na Świecie (ISGlobal) i Uniwersytetu w Chicago wykazały, że zróżnicowanie zachorowań na malarię bardzo dobrze koreluje ze zmianami temperatur w regionie. Zauważono, że regionalny spadek temperatur związany ze spowolnieniem zmian klimatycznych zbiegł się ze spadkiem zachorowań na malarię obserwowanym od 2000 roku – pięć lat przed wzmocnieniem metod zwalczania choroby.

Czytaj też: Indie: 50 tys. spraw czeka w sądzie środowiskowym

Ryzyko wzrostu przypadków zachorowania na malarię nie jest jednak jedynym wyzwaniem, z jakim będzie musiała się mierzyć Afryka w miarę postępowania zmian klimatycznych. Zmiany klimatyczne są również czynnikiem uznawanym powszechnie za „zwielokrotniający zagrożenie” wojny ze względu na ich rolę zaostrzania tradycyjnej przyczyny konfliktu. Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie ich wpływu na zmniejszanie się zasobów, co prowadzi do walki o ograniczone ilości wody czy pożywienia.

Badania sugerują, że wraz ze wzrostem lokalnych temperatur o 0,5°C, ryzyko konfliktu zbrojnego wzrasta o 10-20%, co znajduje odzwierciedlenie w statystykach z kilku ostatnich dekad – w latach 1970-2015 wzrost temperatury w 159 krajach wiązał się ze wzrostem liczby lokalnych ataków terrorystycznych.

Na poparcie tej tezy można przytoczyć szereg sytuacji, takich jak trwająca od lat 80. wojna domowa w Sudanie, gdzie utrzymują się długie okresy suszy, pustynnienia i erozji gleby, co znacząco wpływa na spadek wydajności ziemi, a co za tym idzie – zmniejszanie zasobów żywności. Innym przykładem jest sytuacja 30 milionów ludzi w Nigerii, Czadzie, Nigrze i Kamerunie, którzy konkurują o to dramatycznie kurczące się zasoby wody, ponieważ od 1960 ubyło 90% wód powierzchniowych. Prowadzi to do wysiedleń, głodu i niedożywienia i przyczynia się do zwiększenia liczby porwań, zabójstw i naruszeń praw oraz do rozwoju organizacji terrorystycznych, w efekcie czego 10 milionów ludzi potrzebuje pomocy humanitarnej. Według ONZ w ostatnich latach ponad 2,5 miliona ludzi w Somalii zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów z powodu suszy i braku bezpieczeństwa.

Afryka jest kontynentem, który generuje jedynie 2-3% światowej emisji C02 ze źródeł energetycznych i przemysłowych, ale konsekwencje globalnego ocieplenia odczuwa wyjątkowo boleśnie –  a postępujący kryzys klimatyczny może dotknąć ją jeszcze bardziej.