Ustalenia płynące z COP26 częściowo odzwierciedlają wnioski z opublikowanych niedawno raportów IPCC oraz Międzynarodowej Agencji Energetycznej, z których oba nawoływały do przyspieszenia dekarbonizacji.

W ciągu najbliższych 12 miesięcy wszyscy najwięksi emitenci będą musieli wyjaśnić na forum ONZ kwestię zgodności swoich planów klimatycznych z porozumieniem paryskim. Mimo, że zobowiązanie odejścia od paliw kopalnych zostało złagodzone przez Australię, Rosję oraz Arabię Saudyjską, po raz pierwszy zostało zaakceptowane przez 198 sygnatariuszy porozumienia paryskiego.

Czytaj więcej

COP26: Jest porozumienie, ale zapisy mocno złagodzono

W ostatnich chwilach trwania szczytu w Glasgow Chiny, będące największym na świecie konsumentem paliw kopalnych, zdołały osłabić obietnicę bezprecedensowego wycofania paliw kopalnych, poprzez umowę ze Stanami Zjednoczonymi, Indiami oraz Unią Europejską. Zamiast „phase out”, czyli wycofywania się z paliw kopalnych, mamy „phase down”, czyli redukcję.

Nie zadbano też o osoby najbardziej narażone na skutki kryzysu klimatycznego. Stany Zjednoczone wraz z Unią Europejską odmówiły stworzenia funduszu wspierającego najbiedniejszych w zarządzaniu kryzysowym.

W ciągu najbliższych 18 miesięcy okaże się, czy kraje podejmą działania dostosowane do osiągnięcia celu 1,5°C, czyli zmierzające do redukcji emisji o 45 proc. do 2030 roku.

Domknięto również tzw. Paris rulebook, co oznacza, że do 2024 roku wszystkie kraje będą musiały przekazywać szczegółowe dane dotyczące emisji, stanowiące punkt odniesienia, na podstawie którego można będzie ocenić przyszłe redukcje.

Porozumienie w sprawie nowych przepisów dotyczących rynku uprawnień do emisji dwutlenku węgla zamyka niektóre skandaliczne luki i tworzy ustrukturyzowany system handlu między krajami. Brakuje jednak precyzyjnych sformułowań, które skutecznie powstrzymałyby możliwość oszukania systemu przez firmy.

Do 2025 roku kraje rozwinięte będą musiały podwoić swoje wspólne fundusze na adaptację, w oparciu o zobowiązania z 2019 roku. Nie pokryje to kosztów związanych z finansowaniem adaptacji dla biedniejszych krajów, ale w dużym stopniu poprawi stan finansowania klimatycznego. Szacuje się, że obecnie jedynie ok. 25 proc. środków na działania związane z klimatem przeznaczana jest na adaptację, przy czym większość przeznaczona jest na łagodzenie skutków zmian klimatu.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Umowy sektorowe dotyczące lasów, węgla, samochodów, metanu i umowa o wartości 24 miliardów dolarów w celu powstrzymania finansowania zagranicznych paliw kopalnych mają potencjał, aby znacząco przyczynić się do ograniczenia emisji, ale będą wymagały przełożenia przez rządy krajowe na polityki i plany, które należy przedstawić na szczycie klimatycznym COP27 w Egipcie w 2022 roku.

Czytaj więcej

COP 26: jest rozczarowanie, ale nie ma alternatywy

Porozumienia banków i inwestorów podczas pierwszego tygodnia opiewały na ogromne sumy, ale brakowało w nich konkretów. Z drugiej strony wielkie banki zobowiązały się, że jeszcze w tej dekadzie dopasują swoje działania do celu osiągnięcia neutralności klimatycznej. Konieczne będzie umożliwienie akcjonariuszom i społeczeństwom weryfikację, w jaki sposób pozbywają się aktywów opartych związanych z paliwami kopalnymi. W odpowiedzi na obawę przed greenwashingiem korporacji, pracę rozpocznie nowa ekspercka grupa robocza zapowiedziana przez sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa. Kluczowe będzie sprawdzenie, czy plany prowadzą do rzeczywistego zmniejszania emisji, a nie wątpliwego offsetowania.

Eksperci podkreślają, że jedną z porażek tegorocznego szczytu klimatycznego jest fakt, że nie zdołano utworzyć czytelnego planu na rzecz łagodzenia strat i szkód, które ponoszą w wyniku zmiany klimatu. Cel ten pozostanie do realizacji na COP27 w Egipcie. Obecnie państwa afrykańskie wydają nawet 10 proc. swojego PKB rocznie na adaptację do zmian klimatu, a ich skutki mogą do 2050 roku kosztować je nawet dwukrotnie więcej, jak szacuje Christian Aid.

Greta Thunberg, która mocno krytykowała przebieg i efekt COP26, przypomniała dzisiaj na swoim profilu na Twitterze, że „ludzie u władzy nie potrzebują konferencji, traktatów czy porozumień, aby zacząć podejmować prawdziwe działania klimatyczne. Mogą zacząć już dziś. Gdy zbierze się wystarczająca liczba osób, nastąpi zmiana i możemy osiągnąć prawie wszystko. Więc zamiast szukać nadziei - zacznijmy ją tworzyć”.