System kaucyjny wystartuje 1 października. – Nie oznacza to, że w sklepach pojawią się wtedy wyłącznie butelki i puszki objęte systemem, ponieważ jego rozwój będzie stopniowy. Jasno komunikujemy, że obejmie on tylko te opakowania, które będą oznaczone specjalnym logo. Spodziewamy się, że z czasem takich opakowań będzie coraz więcej, a kulminacja nastąpi z końcem tego roku lub na początku przyszłego – podkreślała Anita Sowińska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.
Jak zaznaczyła, projekt jest już w fazie wdrożenia i – jak to zwykle bywa w takim momencie – pojawiają się pytania, na które resort stara się odpowiadać, a także wspierać operatorów i sklepy w rozwiązywaniu pojawiających się problemów, również między tymi stronami. – Mowa tu o handling fee, czyli wynagrodzeniu dla sklepów za pracę przy systemie kaucyjnym, ale także opłatach, czy też zasadach współpracy między operatorami – dodała wiceministra. – Co ważne, przed uruchomieniem systemu nie planujemy już żadnych zmian w prawie, ponieważ nie można zmieniać reguł gry, przynajmniej w istotnym zakresie, przed uruchomieniem systemu – zastrzegła.
Na zakończenie wystąpienia otwierającego debatę podkreśliła wagę współpracy: operatorzy, sklepy i ministerstwo pełnią w tym procesie różne – ale wzajemnie uzupełniające się – role: operatorzy zapewniają logistykę i systemy IT, edukują i podpisują umowy ze sklepami; dla sklepów to z kolei sprostanie wyzwaniom organizacyjnym i biznesowym; wreszcie ministerstwo odpowiada za monitorowanie postępów prac i kwestie edukacyjne. Swoją rolę zresztą mają też do odegrania producenci, na których spoczywa ciężar finansowania systemu oraz stosowne przygotowanie opakowań. – Myślimy już nad tym, co dalej. Chcemy, żeby system się rozwijał, a nowe rozporządzenie PPWR nakłada nowe obowiązki: m.in. ten, by minimum 10 proc. opakowań po napojach zbieranych w ramach systemu kaucyjnego stanowiły opakowania zwrotne wielokrotnego użytku – podsumowała Anita Sowińska.
Perspektywa operatorów
We wcześniejszych dyskusjach wiele uwagi poświęcano współpracy między operatorami jako temu elementowi, który jest jednym z filarów systemu. Dziś ta współpraca dynamicznie się rozwija. – Powstały trzy grupy robocze: grupa pracująca nad rozwiązaniami IT, nad procesami rozliczeń, a to szczególnie newralgiczny temat, i grupa pracująca nad sprawami prawnymi, z uwagi na to, że ustawa nie reguluje precyzyjnie wszystkiego – opowiadał Tomasz Suligowski, prezes zarządu OK Operator Kaucyjny SA. – O ile Ministerstwo Finansów odpowiedziało na pytania dotyczące VAT, o tyle na odpowiedzi Ministerstwa Klimatu i Środowiska czekamy. Mamy zaplanowane na dzień 24 lipca wspólne spotkanie z resortem, chodzi m.in. o doprecyzowanie, czym jest nieodebrana kaucja. To elementy, które pozwolą nam odpowiednio ułożyć procesy współpracy międzyoperatorskiej, w tym siedem systemów IT – mówił.
Operatorzy są dziś na etapie budowania wspólnej bazy o opakowaniach kaucyjnych, co wymagało porozumienia się, zorganizowania przetargu i wybrania firmy, która taką bazę zbuduje. Doszło też do aktualizacji zezwoleń, nowe zezwolenia otrzymało trzech operatorów. – Odbywają się kolejne spotkania, gdzie dyskutujemy nad tym, co możemy jeszcze uwspólnić – podkreślał Suligowski. – Otrzymaliśmy od pani minister deklarację, że dialog będzie teraz intensywny i rzeczywiście: jest nam to potrzebne. Mamy niewiele czasu, a musimy uregulować nie tylko umowy międzyoperatorskie, ale i potem bilateralne, potrzebujemy określenia procesów finansowych – wskazywał.
Wiele jeszcze pozostaje do uszczegółowienia, bowiem brak wiedzy na temat funkcjonowania wielu rozwiązań uniemożliwia „spięcie” systemu, jak np. określenie clearing fee – rozliczeń między operatorem, który odbiera opakowania producentów reprezentowanych przez innego operatora, handling fee – opłat dla sklepów zajmujących się bezpośrednim odbiorem opakowań od konsumentów i wypłacaniem im wszystkich poniesionych kosztów, jakie będą generowane w systemie. – Gdy wszystko będzie precyzyjnie uzgodnione, będzie można wyjść z realnymi propozycjami dla handlu – podkreślił Tomasz Suligowski.
OK Operator, który już dziś testuje rozwiązania w ramach systemu dobrowolnej zbiórki, zdobywa cenne doświadczenie dzięki ponad tysiącu punktów handlowych należących do jego akcjonariuszy. To pozwala testować system IT, logistykę, linie sortownicze, a także określić, jakie są koszty poszczególnych etapów procesu. Jedno wydaje się pewne: system będzie startował powoli, tym bardziej że im większy producent, tym bardziej skomplikowany będzie proces przystosowania się do wymogów i realiów systemu. Taki wniosek płynie też, jak podkreślił prezes OK Operator Kaucyjny SA, z doświadczeń rumuńskich: system, który wystartował tam w listopadzie, pierwsze znaczne ilości opakowań odnotował w kwietniu.
– Można się spierać o to, kto wcześniej angażuje swoje środki – sklepy czy producenci – ale na koniec dnia mamy pełną jasność: to producenci płacą za ten system – uzupełniał Piotr Okurowski, prezes zarządu Kaucja.pl Krajowy System Kaucyjny SA. – Opłaty handling fee są odzwierciedleniem kosztów, które poniosą jednostki handlowe, ale ich zwrot jest finansowany z opłat producenckich i takiego elementu jak nieodebrana kaucja. Obie strony są istotnymi interesariuszami i Kaucja.pl swoją rolę widzi tu w budowaniu mostu między nimi dla budowy efektywnego i transparentnego systemu. Przy uwzględnieniu tego, że handel nie ma w Polsce jednej postaci – to wielkie sieci, ale i małe indywidualne sklepy – zaznaczał ekspert.
Jego zdaniem pierwszym wyzwaniem, jakie jest dziś widoczne, jest niewystarczający poziom zbiorki RVM, czyli prowadzonej za pośrednictwem automatów, które potocznie nazywa się dziś butelkomatami. – Zbiórka manualna będzie dominującą formą zbierania opakowań. To dobrze i źle: łatwiej sklepom wdrożyć system, ale dla operatorów oznacza to większe wyzwania logistyczne związane z centrami liczenia i sortowania – mówił Okurowski. – Umowy międzyoperatorskiej jeszcze nie ma, ale przy współpracy z ministerstwem i wiedzy, na co pozwalają przepisy, my ją podpiszemy. Również w innych obszarach musimy znaleźć porozumienie: infrastruktury w zakresie sortowania czy zliczania wciąż jest za mało, choć na pewno będzie z czasem uzupełniana. Wreszcie stawki handlingowe, które niekoniecznie muszą być uzależnione od clearing fee między operatorami: wysokość tej stawki musimy znaleźć, uzgadniając wysokość kosztów z handlem – wyliczał. Przy czym warto też pamiętać, że przy niewielkim poziomie zbiórki, rzędu kilkudziesięciu butelek dziennie, handling fee w żadnej rozsądnej wysokości nie będzie w stanie pokryć kosztów.
Z punktu widzenia prezesa Kaucja.pl kluczem jest znalezienie wspólnych rozwiązań z handlem i zrozumienie wyzwań, przed którymi stoi partner. Dotyczy to zarówno struktury handlu w Polsce, jak i terminów rozliczenia kaucji, co powinno następować możliwie jak najszybciej. – Opłaty handlingowe to kilka lub kilkanaście groszy, natomiast kaucja to 50 gr i sklep nie może czekać na jej zwrot cały miesiąc – zaznaczył Okurowski.
Batalia o butelkę zwrotną
– Zapomina się o tym, że wielu producentów wprowadza na rynek duże ilości butelek zwrotnych i od lat ten system działał, przynosząc zbiórkę butelek zwrotnych na poziomie ponad 90 proc. – podkreśliła Iwona Jacaszek-Pruś, dyrektorka ds. korporacyjnych w Kompanii Piwowarskiej. – Przekonuje się nas, że butelki zwrotne trzeba było dołączyć do systemu kaucyjnego, choć nikt nam nie wytłumaczył po co. Słyszymy, że nowy system ma być bardziej przejrzysty, ale przecież wszystko jest w księgach: butelki są naszą własnością, są skrupulatnie zliczane, wiemy, jak krążą, skąd są zabierane, jak są wypłacane kaucje. Wszystko działało, ale ustawodawca postanowił zrobić coś, co zawęzi – może wręcz wyeliminuje szklane butelki zwrotne z rynku – argumentowała.
Zniknięcie butelki zwrotnej miałoby być konsekwencją włączenia jej w system, który jest przygotowany na zbieranie odpadów, podczas gdy butelki zwrotne wracają do producenta w celu ponownego napełnienia. Wydłużenie drogi zbiórki poprzez centra sortowania tworzy ryzyka dla szklanych butelek: nawet mikrouszkodzenie, którego nie widać gołym okiem, może uniemożliwiać ponowne napełnienie i być zagrożeniem dla konsumenta. Na to nałożą się, zwłaszcza w pierwszym okresie funkcjonowania systemu, komplikacje natury organizacyjnej: w obiegu będą opakowania wyprodukowane przed uruchomieniem systemu kaucyjnego i nowe, w placówkach trzeba będzie je rozdzielać, rozliczać z innymi podmiotami itp.
– Pytanie brzmi: czy nie lepiej ochronić, co się ma, i na tym budować zwiększanie użytkowania butelek wielokrotnego użytku, niż zniszczyć, co było, i zakładać, że przedsiębiorcy będą używać butelek zwrotnych w oparciu o fikcyjne założenia. Wraz z uruchomieniem systemu w oparciu o teraźniejsze przepisy produkt w butelce zwrotnej stanie się niekonkurencyjny w porównaniu z butelką bezzwrotną. Konsument będzie miał do wyboru taki sam produkt: w wygodniejszym opakowaniu i tańszy oraz produkt droższy, dodatkowo obciążony kaucją i koniecznością odniesienia do sklepu, aby ją odzyskać. Jest oczywiste, że wybierze ten, który będzie tańszy i bezzwrotny – podkreślała menedżerka Kompanii Piwowarskiej. – W ten sposób eliminujemy butelkę zwrotną z rynku – dodawała.
Dodatkowym problemem są nowe wymogi dotyczące skrzynek, jakie otrzymał założony przez producentów Polski System Kaucyjny SA. Skrzynki do transportu butelek zwrotnych nie są objęte ustawą kaucyjną, dzisiaj na rynku jest ich ponad 30 mln. Tymczasem ministerstwo nałożyło na niektórych operatorów obowiązek ich znakowania kodami jednostek handlu detalicznego lub innego punktu zbiórki. Obowiązek ten ma ciążyć na producencie, który nie zna drogi poszczególnych skrzynek, w których butelki wracają do producenta za pośrednictwem hurtu lub dużych sieci. Ustalenie tego jest niemożliwe, a znakowanie i monitoring wiąże się z ogromnymi dodatkowymi kosztami dla producentów. Dostosowanie się do tych rygorów wymagałoby kolejnych nakładów oraz znacznie więcej czasu niż niespełna trzy miesiące dzielące nas od startu systemu. Na dodatek wymogi te otrzymali tylko niektórzy operatorzy, w tym PSK SA, a inni operatorzy takich wymogów nie muszą od producentów egzekwować. Z punktu widzenia akcjonariuszy PSK ten wymóg de facto oznacza uniemożliwienie współpracy z „własnym”, założonym przez siebie operatorem. Odnośnie tego zarzutu minister Sowińska zapowiedziała, że resort wkrótce zajmie się tą sprawą.
Jacaszek-Pruś wytykała też inne niekonsekwencje. – W momencie zmiany ustawy ministerstwo przychyliło się do naszej propozycji, by umowy były podpisywane nie tylko w formie papierowej. Chodzi przecież o kilkadziesiąt tysięcy punktów sprzedaży i związane z tym ogromne obciążenie administracyjne, nie mówiąc oczywiście o ilościach zmarnowanego papieru. W dobie digitalizacji jest to absurd. Ale w otrzymanym ostatnio zezwoleniu znowu mamy wpisany wymóg umowy w formie papierowej, co tworzy kolejną barierę – podkreśliła. – Wracając do konieczności ochrony obecnych systemów butelki zwrotnej: PPWR wymaga, by już za kilka lat 10-proc. udział w rynku miały opakowania wielokrotnego użytku. Wystarczy policzyć: na 15 mld opakowań, jakie mamy dziś na rynku, mniej więcej 700 mln to opakowania zwrotne. To kilka procent, które już przybliżają nas do tego celu. Jeśli nie wyjdziemy ze ślepego zaułka, w jaki wpędzamy się obecnie, w 2030 r. liczbowo możemy być w gorszej sytuacji niż ta dzisiejsza – przekonywała.
– Butelka zwrotna to zupełnie inny model systemu. Taki, w którym producenci musieliby zainwestować setki milionów w magazyny, linie do sortowania i mycia butelek. System, który dziś mamy, faktycznie działa, ale jest zawężony, rozwija się do pewnego momentu – uzupełniał Tomasz Suligowski. Według niego, zgodnie z obecnymi założeniami, wchłonięcie butelek zwrotnych do systemu kaucyjnego wywoła spore problemy. – Ustawa zakłada, że skoro sprzedaję butelkę jakiegoś piwa, to muszę być w stanie odebrać wszystkie, które pojawiają się na rynku. To wysadza system kosztowo i organizacyjnie: sklepy nie będą w stanie ich przyjąć, operatorzy nie są tu gotowi z logistyką, żeby przyjmować te opakowania w jakichś skrzynkach, które trzeba odpowiednio oznaczać i stworzyć systemy śledzące cały proces. Wyjściem z sytuacji byłoby albo wydłużenie okresu równoległego funkcjonowania systemów, albo zostawienie dotychczasowego systemu dla butelek zwrotnych bez zmian – dorzucał. W pierwszym przypadku zyskalibyśmy czas na stopniowe wprowadzenie rozwiązań koniecznych w sytuacji, gdy butelka potrafi „obrócić” nawet 36-krotnie, i wykorzystanie istniejących mechanizmów dla dobra systemu.
Minister Sowińska odniosła się do krytyki, argumentując, że resort nie formułował nigdy zarzutów co do przejrzystości modelu, w jakim funkcjonowały dotąd butelki zwrotne. O włączeniu ich do systemu kaucyjnego przesądziła efektywność. – Gdy porównamy obecne wyniki tego systemu do systemu funkcjonującego w Niemczech, zauważymy, że tam butelki zwrotne rotują częściej. Ponadto chodziło o stworzenie możliwości dalszego rozwoju systemu o kolejne butelki, szczególnie standardowe, by dać szansę małym i średnim producentom na wejście do systemu butelek zwrotnych wielokrotnego użytku – mówiła.
Jak wskazała, rynek napojów w Polsce powinien w przyszłości opierać się w większym stopniu na butelkach wielokrotnego użytku. Już obecnie, mimo pozornej mniejszej konkurencyjności wynikającej z konieczności uiszczenia kaucji czy odniesienia butelki do sklepu, nie powstrzymuje to konsumentów przed zakupieniem np. piwa. – Bądźmy realistami: opakowanie, które dziś jest w systemie jako butelka zwrotna, nadal będzie funkcjonowało w innym systemie. Nawet jeśli to będzie wymagać czasu, logistyki, naklejek, napełnienia – nowy system nie oznacza, że opakowanie to zostanie stłuczone – zastrzegła.
Niewątpliwie, w przypadku butelek zwrotnych jest jasne, że producent ponosi koszty utrzymania ich w obiegu – choćby związane z kontrolą stanu opakowania czy umyciem go. Koszty rekompensuje tu właśnie wielokrotna rotacja, która sprawia, że ostatecznie formuła butelki zwrotnej ma znacząco mniejszy wpływ na środowisko niż butelka jednorazowego użytku oraz jest opłacalna w rachunku ekonomicznym, przy uwzględnieniu kosztów zewnętrznych. Można sobie wyobrazić, że już dziś koszty utrzymania rotacji butelek mogą być zaporowe dla mniejszych producentów, a wzrost kosztów obsługi systemu rotacji może popychać kolejnych producentów do modelu bezzwrotnego. Czy proponowana butelka standardowa zażegna dyskusję? Resort klimatu przekonuje, że tak: im powszechniejsze będzie to opakowanie, tym koszty jego wytwarzania i funkcjonowania na rynku będą spadać. Ale producenci mogą też nie chcieć rezygnować z używanych dotychczas opakowań – w końcu konsument już do nich przywykł – a ponadto podkreślają, że wzrosną wolumeny opakowań zgubionych i uszkodzonych, system będzie mniej transparentny, a na dodatek do placówek trzeba będzie skierować więcej skrzynek na butelki, niż ma to miejsce dzisiaj.
Żywa dyskusja w naszej redakcji trwała ponad dwie godziny
Handel w obliczu niepewności
Po burzliwej dyskusji o przyszłości butelki zwrotnej nadszedł czas na dyskusję o sytuacji, w jakiej – w obliczu systemu kaucyjnego – znajduje się dziś handel. Jak zaznaczył Maciej Ptaszyński, prezes zarządu Polskiej Izby Handlu, w prawie umieszczono symboliczny próg 200 mkw. powierzchni, za którym sklep jest zobowiązany do udziału w systemie, ale w praktyce, jeżeli sklep chce pozostać konkurencyjny, będzie musiał butelki zbierać, bez względu na wielkość. – Usłyszałem już, że „sklepy są gotowe”, ale nie wiem, skąd taka teza – mówił. – Część sklepów czy sieci jest gotowa, prowadzi prace czy testy. Ale na pewno nie wszystkie. Poziom gotowości do uczestnictwa oraz zrozumienia systemu jest bardzo różny, nawet w obrębie placówek należących do tej samej sieci. Polski handel jest specyficzny i nie zawsze wystarcza jedna decyzja centrali, by we wszystkich sklepach była ta sama polityka – opowiadał. Oczywiście, przygotowania są prowadzone w ramach całego rynku. Dystrybutorzy, integratorzy sieci próbują wyrównywać poziom wiedzy i przygotowań, ale do osiągnięcia gotowości wciąż potrzeba czasu – więcej niż pozostające do startu systemu dwa i pół miesiąca.
Ale dziś najbardziej palącym problemem handlu są koszty funkcjonowania w systemie. – Od kwietnia mówimy: z testów prowadzonych przez sieci handlowe jednoznacznie wynika, że koszty zbierania butelek w sklepach są wyższe niż poziom, który jest podawany w obecnych rozmowach o współpracy. Opłaty, o których rozmawialiśmy, nie pokrywają kosztów ponoszonych przez sklepy, wbrew słowu ustawy, która jasno definiuje: operatorzy pokrywają koszty sklepów. Potwierdza to opinia kancelarii Kochański & Partners, która jasno stwierdza, że „na podmiocie reprezentującym ciąży ustawowy obowiązek zapewnienia finansowania kosztów zbierania opakowań i odpadów opakowaniowych przez jednostki handlowe”– zastrzegał Ptaszyński.
– Sklepy, szczególnie małe, pracują na bardzo niskich rentownościach. Na koniec dnia to 1–2 proc., nie mylmy tego z przychodami – przekonywał. A przecież branża bywa jeszcze dodatkowo obciążana nowymi podatkami czy kosztownymi obowiązkami. – I teraz dokładamy za ponad dwa miesiące deficytowy z punktu widzenia sklepów system, który wymaga ogromnych nakładów pracy i zakupu bardzo drogich automatów. Temu wszystkiemu towarzyszą wyzwania organizacyjne: podpisanie umów z operatorami, procedowanie ich w ramach codziennego funkcjonowania placówki – wyliczał. Obecne realia, w których sklepy są zobowiązane do wejścia do niekorzystnego dla nich systemu, co pociąga za sobą formalną konieczność podpisania i obsługi umów z operatorami oraz poniesienia wszystkich kosztów i obciążeń z tym procesem związanych, szef Polskiej Izby Handlu uznał za „dewastujące”. – Jako branża nie zamierzamy przejść nad tym do porządku dziennego – podkreślił.
Odpowiadając na to, Tomasz Suligowski przypomniał, że operatorzy są świadomi, iż zwrot wypłaconych przez sklepy kaucji powinien nastąpić jak najszybciej. – Ale kaucja to nie koszt, tylko kwota, która jest motywatorem. Co innego handling fee: w raporcie firmy Deloitte wysokość tej opłaty określono na poziomie kilkudziesięciu groszy w systemie manualnym. Dla porównania: w Rumunii dziś jest to na poziomie 18–20 gr, ale to kraj z innymi kosztami, u nas będą one wyższe. Tamten system działa już drugi rok, ustabilizował się i zoptymalizował. Tamtejszy operator, zgodnie z obowiązującymi przepisami, jest zobligowany do zlecenia renomowanej firmie konsultingowej analizy faktycznych kosztów funkcjonowania systemu, ich uśrednienia i ustalenia na jej podstawie stawek dla całego rynku – wskazywał.
Ale to rynek o specyficznej strukturze, o czym przypomniał uczestnikom Przemysław Stęślik, dyrektor zarządzający RVM Systems Polska. O ile duże sieci mają świadomość, czym jest system kaucyjny i jaka jest jego filozofia, a także są do niego mniej lub bardziej przygotowane, choć wciąż potrzebują czasu, o tyle większość sklepów w Polsce to handel franczyzowy lub drobny i niezależny, gdzie nawet rekomendacje centrali (w przypadku franczyzy) nie muszą się przekładać na decyzje przedsiębiorcy.
– Kluczowe jest, jaki będzie wolumen zbieranych opakowań – mówił Stęślik. – Nawet gdyby wszyscy operatorzy wypuścili swoje opakowania w styczniu, dalej będzie nam brakować 50–60 proc. wolumenu rynkowego. Maszyny zbierałyby kurz, czyli nie zarabiały na siebie. Wysokość handling fee jest ważna, ale w odniesieniu do wolumenu, jaki dany punkt zbiera – dodawał. Ponadto dyrektor RVM Systems Polska zauważył, że np. na Słowacji wysokość handling fee może być uzależniona od punktu i rodzaju zbiórki, inne jest pokrycie kosztów zbiórki manualnej, inne – automatycznej. A o efektywności zbiórki przesądza właśnie wspomniany wolumen.
Ekspert przytoczył tu też najnowsze dane ze Słowacji. Wynika z nich, że na Słowacji w 20 proc. punktów działa zbiórka manualna, ale dzięki niej zbierane jest zaledwie 2 proc. opakowań oddawanych w systemie, pozostałe 98 proc. trafia do systemu poprzez automaty. W Niemczech z kolei – przy znacznie wyższym poziomie uczestnictwa w systemie – zbiórka manualna odpowiada za 5 proc. oddawanych opakowań. – Ludzie nie chcą ich odnosić i oddawać do ręcznej zbiórki. To powoduje kolejki i dyskomfort konsumenta i kasjera. W efekcie pojawia się też ryzyko dla handlu, że sklepy, które są przygotowane do zbiórki automatycznej, przyciągną strumień opakowań do siebie, a klienci, jeśli już przyniosą tam swoje butelki, to przy okazji wejdą zrobić zakupy. Handel powinien dostać zatem jasny sygnał, czego się spodziewać, by nie obawiał się podejmowania decyzji biznesowych już dziś – wskazywał Stęślik.
– Zgadzam się, że sygnał powinien był pójść wcześniej, gdzieś tak w połowie zeszłego roku – odniósł się do tych słów prezes Polskiej Izby Handlu. – Ale w kwestii automatów trzeba pamiętać, że czasem nie ma gdzie ich postawić w sklepie, a na dodatek są one bardzo drogie, to od 60 do 200 tys. zł. I nawet gdyby chcieć je wynająć: leasing automatu jest kosztowo porównywalny z leasingiem samochodu klasy premium – zastrzegł Maciej Ptaszyński. Podobnie struktura rynków w Niemczech czy na Słowacji jest bez porównania do realiów w Polsce. – Dla większości sklepów zbiórka manualna będzie tym realnym, częstym wyborem. Sprawdzaliśmy, czy ktoś jest zainteresowany wsparciem zakupu RVM – i nie, nie ma chętnych. Urządzenie można wyleasingować, ale to potężny wydatek, zaporowy dla małego sklepu, bez względu na to, czy cena automatu wynosi 60, czy 200 tys. zł – skwitował.
Konsumenci popierają ideę systemu kaucyjnego
Wyzwania globalne i lokalne
Mimo wszelkich różnic trudno byłoby rozmawiać o systemie kaucyjnym bez spojrzenia na proponowane rozwiązania w skali zarówno makro, jak i mikro. W tym pierwszym przypadku próby opisania miejsca, w którym jesteśmy, podjęła się Anna Larsson, dyrektor ds. rozwoju GOZ w Reloop Platform. – Polska będzie 19. jurysdykcją w Europie, która wprowadza system na opakowania jednorazowe, natomiast w przypadku zdefiniowania systemu na opakowania wielorazowe sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana – zastrzegła na wstępie.
Jak podkreśliła, we wszystkich krajach, które zmierzyły się z tym wyzwaniem, odbyły się – nierzadko dramatyczne, zawsze burzliwe – dyskusje na ten temat. Ale system kaucyjny to liczna grupa odpadów opakowaniowych, ponieważ tych po napojach jest w Polsce znacznie więcej niż w innych krajach – 450 na mieszkańca na rok.
Dotychczasowy przebieg prac nad systemem kaucyjnym w Polsce, zdaniem ekspertki Reloop Platform – pomimo licznych zastrzeżeń zgłaszanych m.in. przez uczestników dyskusji w „Rzeczpospolitej” – przypomina procesy, które miały miejsce w innych krajach. Trwa dyskusja, odbywają się wielostronne rozmowy, a wejście systemu w życie będzie stopniowe z uwagi na uwarunkowania prawne oraz doświadczenia z wdrażania kaucji w innych państwach. – System kaucyjny to wąż ogrodowy, który powoli się napełnia. Większości opakowań, które powinny się w nim znaleźć, możemy oczekiwać nie wcześniej jak w 2026 r. – przypomniała.
Osobną kwestią są opakowania wielorazowego użytku. Scentralizowane systemy na nie funkcjonują w siedmiu krajach Europy, a w pozostałych państwach, gdzie występują formaty wielorazowe, funkcjonuje system indywidualny (wyspowy). Do pierwszej grupy należą zaś Finlandia i Litwa, gdzie działają wyodrębnieni operatorzy do opakowań wielorazowych, oraz Dania, Estonia, Łotwa, Chorwacja i Węgry – gdzie w ramach jednej organizacji (w dwóch ostatnich przypadkach – państwowej) operatorzy dla opakowań jedno- i wielorazowych wypełniają swoje obowiązki w ramach jednej organizacji. – Chodzi o obowiązki sprawozdawczości na temat ilości wprowadzanych i zbieranych z rynku opakowań. Rozwiązania logistyki są natomiast ustalane pomiędzy wprowadzającymi a jednostkami handlowymi – precyzowała Larsson.
– Kaucja to potężny czynnik motywujący, zachęcający konsumentów do zwrotu opakowań. Historia zatacza tu koło: ponad sto lat temu pierwsze napoje wprowadzane na rynek pojawiały się w drogich opakowaniach wielorazowych, a system kaucyjny gwarantował, że wracały one do producenta. Dziś ciekawym aspektem jest to, że system kaucyjny wspomoże narzucone przez Unię Europejską kwoty mające na celu odtworzenie wielorazowości opakowań napojowych, a doświadczenia państw, które już scentralizowaly raportowanie dotyczące formatów wielorazowych, będą cennym wsadem do określenia sposobu weryfikacji rotacji tych opakowań.
Paweł Sosnowski, pełnomocnik zarządu ds. regulacji środowiskowych w Grupie Interzero, zarysował szerszą perspektywę wpływu systemu kaucyjnego na rozwój branży recyklingu. – Z punktu widzenia recyklerów system kaucyjny pozwoli pozyskać więcej czystszego surowca. W krajach, gdzie już funkcjonuje, poziom zbiórki sięga nawet 90 proc. Zakładam, że Polska osiągnie podobne wyniki, choć raczej w 2027 r. niż w pierwszym roku działania systemu. Zebrane opakowania to pełnowartościowy materiał do recyklingu – o ile jego przetworzenie będzie opłacalne. Surowiec wtórny, czyli recyklat, powinien być z zasady tańszy od surowca pierwotnego. Tymczasem w ostatnich latach bywa droższy. To paradoks, który stanowi barierę rozwoju całej branży.
Pewnym remedium na ten stan rzeczy są regulacje – np. dyrektywa SUP nakłada obecnie obowiązek 25-proc. udziału recyklatu w butelkach PET. W 2030 r. próg ten wzrośnie do 30 proc., co ma pobudzić popyt. Wątpliwości budzi jednak pochodzenie tego surowca wtórnego: od kilku lat Europa zalewana jest recyklatem m.in. z Chin, często posiadającym stosowne certyfikaty, choć w rzeczywistości nierzadko będącym surowcem pierwotnym. Komisja Europejska zablokowała import z kilku podejrzanych chińskich instalacji, co jednak nie jest w pełni skuteczne – nadal funkcjonują bowiem alternatywne szlaki, m.in. przez Indie, Malezję czy Turcję, które umożliwiają napływ tzw. rzekomego recyklatu.
– Powinniśmy więc uszczelnić i chronić nasz rynek – aby skutecznie realizować cele środowiskowe zgodne z ideą gospodarki o obiegu zamkniętym, a jednocześnie wspierać europejskich recyklerów, tworząc ekosystem oparty na uczciwej konkurencji. W takim scenariuszu system kaucyjny przyniesie pozytywne efekty – podkreślił Sosnowski.
O lokalnym wymiarze wyzwań opowiadał z kolei Leszek Świętalski, pełnomocnik Związku Gmin Wiejskich RP. – Gdy latem 2023 r. pojawiła się ustawa, praktycznie wprowadzono ją do parlamentu bez opinii strony samorządowej – zauważył. – Ale to było pyrrusowe zwycięstwo strony rządowej, gdyż po zmianie władzy zaczęliśmy nalegać na wydłużenie terminu. Nie dlatego, żebyśmy byli przeciwni systemowi, ale z uwagi na kształt tej ustawy i fakt, że powinna być ona powiązana z całokształtem rozszerzonej odpowiedzialności producenta – wyjaśniał.
Z perspektywy samorządów dyskusja ma szczególne znaczenie. Po pierwsze, sprawa dotyczy mieszkańców, o których sprawy samorząd troszczy się na co dzień. Po drugie, to również na tym szczeblu najlepiej widać kondycję polskiego handlu, a tu dane dotyczące znikania jednostek handlowych – około 100 dziennie, przede wszystkim zajmujących się sprzedażą produktów spożywczych – wydają się mieć krytyczne znaczenie. Po trzecie, w przypadku gmin wiejskich dobrze widać problemy, na jakie system może się natknąć już u progu działania – jak choćby fakt, że w małych gminach jest niewiele placówek handlowych, często dotarcie do nich jest skomplikowane, są to punkty małopowierzchniowe, gdzie służby sanitarne mogą zgłaszać zastrzeżenia co do sąsiedztwa opakowań oddawanych do zbiórki z produktami wykładanymi na półki.
Jest wreszcie skutek bezpośredni: wejście systemu kaucyjnego oznacza zniknięcie opakowań ze strumienia odpadów komunalnych. – A ta część kaucyjna strumienia odpadów przysparzała nam dochodów, z których finansowane było przetwórstwo innych frakcji – mówił pełnomocnik ZGW RP. – Boimy się o poziomy recyklingu, gdyż najczęściej, zwłaszcza na początku, opakowania kaucyjne będą raczej opuszczać małe gminy i będą deponowane w jednostkach miejskich. Już dziś obserwujemy to nadchodzące zmniejszenie frakcji recyklingowych w przetargach, gdzie te ryzyka są wkalkulowywane w oferty – wskazywał.
Po stronie rządu jest zatem wdrożenie mechanizmów korygowania wskaźników recyklingowych z uwzględnieniem tych procesów albo uruchomienie mechanizmów ROP, w ramach których odpowiedzialność za poziomy recyklingu weźmie na siebie operator systemu, a samorządy będą dalej rozliczane za selektywną zbiórkę. – Dla nas system kaucyjny, przynajmniej w tej początkowej fazie, nie rozwiązuje problemów środowiskowych: przysłowiowa „małpka” nadal będzie się pałętać po krzakach i rowach, bo nie jest objęta systemem ani koniecznością wymiany opakowania na plastikowe – dodawał Świętalski. Poza tym pozostaje też wiele niepewności organizacyjnej: przykładem może być zapis, że w każdej gminie powinien być przynajmniej jeden punkt zwrotu. Czy dotyczy to każdego operatora, czy też operatorzy podzielą się gminami? Opakowanie objęte kaucją przestaje też być odpadem, a staje się towarem. Z jakiego budżetu finansować działania edukacyjne zachęcające mieszkańców do udziału w systemie kaucyjnym? – Kibicujemy systemowi, ale chcielibyśmy, żeby jego implementacja była pozytywna dla środowiska i jak najmniej negatywna dla mieszkańców i gminnych systemów gospodarowania odpadami komunalnymi – konkludował.
Klucz do sukcesu to komfort konsumenta
Bez względu na to, jak dobrze system kaucyjny przygotują urzędnicy, przedsiębiorstwa wprowadzające opakowania na rynek, operatorzy i jednostki handlu, do powodzenia całego projektu potrzebny jest kluczowy element – konsument i jego chęć do uczestnictwa w systemie. Pod tym względem jednak, jak przekonywała Elżbieta Burliga, dyrektor ds. rozwoju biznesu w Fiserv Polska SA, nie mamy powodów do obaw.
– Dysponujemy badaniami przeprowadzonymi przez firmę Mastercard na szerokiej – reprezentatywnej pod względem wieku, wykształcenia, miejsca zamieszkania – grupie, z których wynika, że 65 proc. ankietowanych bardzo przychylnie ocenia pomysł wprowadzenia systemu kaucyjnego – opowiadała. – Dwa główne powody, na które zwracają oni uwagę, to korzyść ekologiczna oraz zwrot pieniędzy za opakowania. I oczywiście, widzą oni też wyzwania, jak chociażby oduczenie się nawyku zgniatania butelek czy znalezienie miejsca na nie w mieszkaniu, zanim zostaną oddane – dodała.
Badanie przynosi zatem wiele wskazówek co do tego, jak powinien z perspektywy konsumenta wyglądać system przyjazny jego użytkownikom. Zdecydowana większość badanych chciałaby automatów – w tym 85 proc. zlokalizowanych przed sklepem, 62 proc. – w środku sklepu, a tylko 44 proc. ocenia pozytywnie zbiórkę ręczną przy kasie. Dosyć wyraźnie widać w ankietach obawy przed kolejkami czy sąsiedztwem oddanych opakowań z innymi artykułami spożywczymi. Respondenci chcieliby też cieszyć się z posiadania dostępu do punktu zbiórki na własnym osiedlu (51 proc.), obok paczkomatu (44 proc.), na stacji benzynowej (44 proc.), na dworcu autobusowym lub kolejowym (28 proc.), przystankach komunikacji miejskiej (24 proc.), w parkach i innych miejscach rekreacji (24 proc.), w szkołach i miejscach pracy (23 proc.).
Jak podkreśliła ekspertka, wyraźnie zatem widać, że do udziału w systemie zachęca komfort: możliwość oddawania opakowań o dowolnej porze, w dogodnym miejscu, a także – przy zachowaniu możliwości wyboru formy zwrotu kaucji. A jako najwygodniejszy sposób odzyskania kaucji badani wskazali zwrot jej wartości na kartę płatniczą. Ta usługa jest już dostępna na polskim rynku, a Fiserv jest pierwszą firmą, która zaproponowała taką formę rozliczeń.
– Skupiamy się na producentach i operatorach, ale system nie będzie się cieszył powodzeniem, jeśli konsument go nie doceni. A tu elastyczność jest kluczem do sukcesu – podkreśliła ekspertka. Sekundował jej Zbigniew Wiśniewski, wiceprezes zarządu Fundacji Polska Bezgotówkowa. – Jeżeli rozwiązania, nad którymi dyskutujemy, nie będą akceptowane przez konsumentów, to problemy we wdrażaniu będą się pojawiać – mówił. – Z naszej perspektywy bezgotówkowe formy zwrotu kaucji są najwygodniejsze. Przemawiają za tym też trendy: w 2024 r. badania rynku pokazały, że 69 proc. transakcji realizowanych w Polsce to transakcje bezgotówkowe – jesteśmy więc bardzo cyfrowym społeczeństwem. Dlatego zasadne jest, aby recyklomaty już na etapie wdrożenia były wyposażone w moduły umożliwiające zwrot na kartę – ich późniejsze doposażenie wiązałoby się z wyższymi kosztami i mniejszą akceptacją ze strony konsumentów, którzy preferują wygodne, bezgotówkowe rozwiązania – dodawał.
Popularność korzystania z takich form, jak zwrot kaucji na kartę czy bony, będzie, zdaniem eksperta, zależeć w dużej mierze od tego, jak wygodne i bezpieczne rozwiązania zostaną zaproponowane konsumentom. Przy czym bony mają swoje plusy, ale i minusy. – Takie rozwiązanie ma na pewno duże znaczenie lojalizujące: jeśli konsument wejdzie do sklepu tylko po to, by wymienić bon na gotówkę, to jest duża szansa, że i tak zrobi w tym sklepie jakieś zakupy. Ale też z drugiej strony z naszych obserwacji wynika, że nie będzie to rozwiązanie preferowane. Ono narzuca pewne zachowania, podczas gdy nasi konsumenci chcą swobody, wolności wyboru. Chcą dostać szybko środki (na przykład na rachunek powiązany z kartą płatniczą) i wykorzystać je zgodnie z własnymi preferencjami. Rozwiązania bezgotówkowe są bezpieczne, zweryfikowane, certyfikowane – od tej strony nie powinny budzić żadnych wątpliwości – zapewniał.
Jaki będzie debiut systemu, przekonamy się już wkrótce. Przebieg i temperatura debaty w „Rzeczpospolitej” pokazują, jak wiele jeszcze niepewności towarzyszy całemu procesowi. – To naturalne, że przed wdrożeniem projektu pojawiają się pytania operacyjne. Wszyscy chcemy dopiąć wszystko na ostatni guzik. Będę wspierać włączenie szkła jednorazowego do systemu, ale to zadanie najwcześniej na przyszły rok. Dziś najważniejsze pytanie dotyczy modelu biznesowego, czyli umów między operatorami i sklepami oraz między samymi operatorami. Jako resort zrobimy wszystko, by w tych rozmowach uczestniczyć i pomóc wypracować porozumienie – zapewniła, zamykając debatę Anita Sowińska.
opinia partnera
Iwona Jacaszek-Pruś, dyrektorka ds. korporacyjnych, Kompania Piwowarska
W Polsce obecnie działają efektywne systemy kaucyjne do zbiórki butelek szklanych wielokrotnego użytku. Tylko branża piwna używa ponad 600 mln butelek, a efektywność zbiórki wynosi ponad 90 proc.
Przepisy wprowadzające system kaucyjny w Polsce, zmuszające producentów do wejścia w nowy system, który nie uwzględnia specyfiki tego opakowania, doprowadzą do zmarnowania obecnie działających systemów i skutecznie powstrzymają rozwój tego rodzaju opakowań. Polskie systemy były doskonalone przez kilkadziesiąt lat – zoptymalizowano w nich praktycznie każdy element: zasady współpracy z hurtowniami i handlem, obrót opakowaniami, logistykę, rozliczenia, a także zainwestowano w ich rozwój setki milionów złotych. Wielokrotnie mówiliśmy o konieczności utrzymania tych systemów w obecnym kształcie po uruchomieniu systemu kaucyjnego na opakowania jednorazowe. Niestety, nasz głos rozsądku i doświadczenia został zignorowany i od października br. systemy dla butelek zwrotnych musimy prowadzić ze zbędnym i kosztownym pośrednictwem podmiotów reprezentujących.
W związku z tym istotnie wzrosną koszty prowadzenia tych systemów, a w konsekwencji taki sam produkt w opakowaniu bezzwrotnym stanie się znacznie bardziej konkurencyjny i po prostu wyprze z rynku opakowania zwrotne. Konsument, mając do wyboru napój tańszy i bezproblemowy – bo nie trzeba odnosić butelki, aby odzyskać kaucję – oczywiście, wybierze taki wariant. Tak więc rozwiązania, które miały służyć ochronie środowiska, przyniosą skutek przeciwny – zwiększą ilość szklanych odpadów w Polsce, a warto pamiętać, że szklane butelki jednorazowego użytku mają kilkukrotnie wyższy ślad węglowy niż te, które można napełniać wielokrotnie.
Już teraz widzimy szereg problemów związanych z włączeniem szklanych butelek zwrotnych do obowiązkowego systemu kaucyjnego: handel detaliczny sygnalizuje potrzebę odrębnych transportów do odbioru opakowań wielokrotnego użytku, co drastycznie zwiększy natężenie ruchu i emisję gazów cieplarnianych; włączenie operatorów do obsługi butelek zwrotnych doprowadzi do większych strat opakowań; rozproszony łańcuch dystrybucji zwrotnej będzie powodować opóźnienia w zwrocie butelek do producenta i braki skrzynek transportowych; dodatkowa ewidencja i obowiązki administracyjne będą generować dodatkowe, niepotrzebne koszty. A to dopiero początek listy możliwych problemów.
Do tego dochodzą obowiązki, jakie nałożono na operatora założonego przez firmy, które w największym stopniu używają butelek zwrotnych, w zezwoleniu z absurdalnym nakazem znakowania i przypisywania skrzynek transportowych do poszczególnych sklepów. Takie wymaganie ani niczego nie poprawi, ani też nie zachęci nikogo do wprowadzania produktów w butelkach zwrotnych. Tryb wydawania zezwoleń też budzi wątpliwości – są operatorzy, którzy takich wymagań nie mają. Zatem producenci reprezentowani przez jednego operatora mają gorsze warunki prowadzenia działalności niż ci reprezentowani przez innego.
Dlatego apelujemy o rozsądek, dopóki nie jest za późno. Stwórzmy możliwość samodzielnego prowadzenia systemów kaucyjnych dla szklanych opakowań zwrotnych i dajmy producentom możliwość wyboru – czy chcą prowadzić je samodzielnie, czy za pośrednictwem operatorów. Przedsiębiorcy są racjonalni – zrobią to, co jest najbardziej efektywne, a tym samym najbardziej korzystne środowiskowo. Jeszcze nie jest za późno, mimo że czasu jest bardzo mało – zostawmy systemy, które są dobre i sprawne, a nie zaczynajmy od ich demolowania.
opinia partnera
Tomasz Suligowski, prezes zarządu, OK Operator Kaucyjny SA
Znajdowanie kompromisów między różnymi interesariuszami systemu kaucyjnego powinno determinować prace nad systemem na ostatniej prostej.
Jako operatorzy budujący system znamy i rozumiemy potrzeby innych uczestników. W debacie „Rzeczpospolitej” każdy z reprezentantów tych grup przedstawił zasadne argumenty: musimy pamiętać o oczekiwaniach konsumentów, znać możliwości urządzeń, nie doprowadzić do spadku sprzedaży i realnie wspierać handel.
Jak wcześniej podkreślałem, fundamenty już zbudowaliśmy. Handel zainwestował i nadal inwestuje w automaty, w przystosowanie powierzchni i procesów do nowego systemu. Równolegle branża odpadowa rozpoczęła inwestycje w infrastrukturę sortującą i przetwarzającą.
Dlatego szczególnie ci producenci, którzy aktywnie współtworzą struktury operatorskie, powinni mieć świadomość, że aby system mógł faktycznie zadziałać – nawet w fazie rozruchowej – niezbędne są już dziś inwestycje w infrastrukturę zliczania i sortowania. To nie jest etap, który można przesunąć na później ani zastąpić samym udziałem finansowym po uruchomieniu systemu. Odpowiedzialne podejście po stronie producentów oznacza także zrozumienie pełnych kosztów funkcjonowania systemu kaucyjnego – nie tylko tych formalnie zapisanych jako opłata producencka. Koszty te powinny być w transparentny sposób rekompensowane operatorom poprzez właściwie skalkulowane stawki handling fee i clearing fee.
opinia partnera
Piotr Okurowski, prezes zarządu, Kaucja.pl
Na dwa miesiące przed uruchomieniem krajowego systemu kaucyjnego stoimy u progu jednego z najważniejszych wyzwań dla ochrony środowiska w Polsce.
Wprowadzenie tego mechanizmu ma szansę przełamać dotychczasowe bariery i zainicjować realną zmianę nawyków Polaków, jednak jego powodzenie zależy od trzech kluczowych elementów, które wymagają natychmiastowej uwagi.
Zaufanie do stabilności prawa jest fundamentem każdego dużego projektu, a system kaucyjny nie jest tu wyjątkiem. Wiceminister Anita Sowińska zapewnia, że ustawa wprowadzająca system kaucyjny pozostanie w niezmienionym kształcie, co daje pewność i pozwala skupić się na wdrożeniu rozwiązań operacyjnych. Wzorem innych krajów, w których systemy kaucyjne funkcjonują od lat, wiemy, że czas potrzebny na dotarcie i oswojenie nowych procedur przynosi oczekiwane efekty, pod warunkiem że przepisy pozostają spójne i przewidywalne.
Równocześnie nie możemy odkładać na później negocjacji umowy międzyoperatorskiej. Jasne ustalenie zasad – od terminu ważności bonów, przez sposób postępowania z niewykorzystaną kaucją, po moment przekazania kaucji od producenta oraz szczegółowy mechanizm rozliczeń finansowych – to podstawa terminowego startu całego systemu. Bez precyzyjnych wytycznych każdy kolejny dzień zwłoki oddala nas od planowanej na październik daty startu, a nawet zaplanowane na lipiec spotkanie z przedstawicielami Ministerstwa Klimatu i Środowiska może nie przynieść oczekiwanych rezultatów, jeśli nie otrzymamy jasnych reguł działania.
Niezwykle istotna jest ogólnopolska kampania edukacyjna, która przemówi do wyobraźni obywateli i uświadomi im korzyści płynące z uczestnictwa w systemie kaucyjnym. Takie firmy, jak Coca‑Cola HBC Polska, Colian, Grupa Maspex, Nałęczów Zdrój, Nestlé Polska, Oshee Polska, PepsiCo Polska, Red Bull, Van Pur, Zbyszko Company i Żywiec Zdrój, reprezentujące ogromną część rynku napojów, będąc akcjonariuszami Kaucja.pl, muszą sprostać unijnym wymogom selektywnej zbiórki. Bez innowacyjnych spotów telewizyjnych, angażujących treści w mediach społecznościowych czy programów edukacyjnych w szkołach trudno będzie zmienić utarte przyzwyczajenia. Tylko kompleksowy przekaz dopasowany do różnych grup wiekowych i społecznych zapewni realne zaangażowanie i pozwoli osiągnąć wymagane cele.
Współdziałanie administracji, operatorów i społeczeństwa w tych trzech obszarach to jedyna droga do sukcesu. Nienaruszalność prawa tworzy podstawy, dopracowane porozumienie międzyoperatorskie wyznacza ramy działania, a skuteczna komunikacja ułatwia wdrożenie nowych nawyków. Gdy wszystkie te elementy zagrają zgodnie, polski system kaucyjny nie tylko stanie się wzorem efektywnej gospodarki odpadami, ale również przyczyni się do realnej poprawy stanu środowiska. Czas działa na naszą korzyść tylko wtedy, gdy wykorzystamy go mądrze.