Ustanowiony w 1995 roku Światowy Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszą, obchodzony 17 czerwca, ma promować świadomość społeczną na temat sposobów radzenia sobie z suszą. Badania wskazują, że z roku na rok coraz więcej osób doświadcza ich konsekwencji.

Jak wynika z opublikowanego w maju raportu ONZ, żaden kraj na świecie nie jest całkowicie odporny na suszę. Według szacunków, do 2030 roku ok. 700 mln ludzi na świecie będzie zmuszonych do przesiedlenia z ich powodu. Obecnie ponad 2,3 mld ludzi doświadcza niedoborów wody, a według danych UNICEF-u, do 2040 roku będzie nim dotknięte co czwarte dziecko.

Według raportu Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) 2021, liczba i czas trwania susz wzrosły o 29 proc. od 2000 roku, w porównaniu do poprzedniego dwudziestolecia.

Opublikowane w maju na łamach czasopisma Earth’s Future badanie wykazało, że trwająca w latach 2018-2020 susza w Europie była najgorsza od 250 lat. Dotknęła ok. jednej trzeciej kontynentu, drastycznie obniżając plony w Belgii, Holandii, Luksemburgu, Niemczech oraz Francji, a także produkcję jęczmienia w całej Europie o 10 proc.

Warto pamiętać, że na pustynnienie ziemi ogromny wpływ mają zmiany klimatyczne oraz działalność człowieka, zwłaszcza niewłaściwe użytkowanie gruntów, czyli m.in. wylesianie, nadmierna eksploatacja oraz złe praktyki nawadniania.

Czytaj więcej

Susze dotkliwsze dla gospodarki

Jak przypomina prof. Zbigniew Karaczun, ekspert Koalicji Klimatycznej, choć obecnie lęk o bezpieczeństwo żywnościowe na świecie jest silnie powiązany kradzieżą oraz niszczeniem przez Rosjan magazynów ze zbożem na Ukrainie oraz blokowaniem jego eksportu, największym zagrożeniem pozostaje kryzys klimatyczny.

Wszystkie czynniki decydujące o powodzeniu produkcji rolnej są bowiem obecnie modyfikowane przez skutki zmiany klimatu – zaznacza prof. Zbigniew Karaczun.

Największe zagrożenie powoduje zmiana wielkości i rozkładu opadów oraz spowodowane tym susze. O tym, jak katastrofalny mają one wpływ świadczy fakt, że globalne straty nimi wywołane oszacowano w latach 1998 – 2017 na ponad 124 miliardy dolarów. Spadek produkcji rolnej w jej wyniku w Australii ocenia się na około 18 proc. Brak opadów w Brazylii i Argentynie w 2021 roku doprowadził do największej suszy od ponad 90 lat i spadku plonów o ok. 10 proc. Susze w Azji i w Afryce spowodowały, że produkcja rolna musiała być wycofana z wielu regionów tych kontynentów. Od tego zagrożenia nie jest wolna także Europa. W Polsce mam do czynienia z permanentną suszą letnią od 2011 roku, straty nią spowodowane w 2018 roku oszacowano na ponad 2,6 mld PLN, z czego straty rolnictwa wyniosły ok. 1,55 mld PLN, reszta to straty w innych branżach. Stanowiło to 0,13 proc. polskiego PKB. Podobne straty gospodarka poniosła w 2019 roku. Warto przy tym pamiętać, że susza wywołuje bardziej dewastujące i długotrwałe skutki dla gospodarki niż powódź. Fala powodziowa przychodzi i odchodzi. I choć niesie zniszczenie, a nieraz śmierć ludzi, to po jej ustąpieniu gospodarka i przyroda szybko powraca do stanu wyjściowego. Skutki suszy mogą się natomiast utrzymywać przez wiele lat.

Warto też pamiętać, że susza stanowi zagrożenie nie tylko dla rolnictwa. W 2019 roku spowodowała ona, że ponad 50 tysiączne Skierniewice przez dwa tygodnie pozbawione były wody pitnej, a w ponad 300 gminach ogłoszono różnego rodzaju ograniczenia w wykorzystywaniu wody z wodociągów komunalnych. Pogarsza to jakość życia wielu mieszkańców naszego kraju. Wielu ludzi jest jednak w znacznie gorszej sytuacji. Jak ostrzega raport Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zwalczania pustynnienia (UNCCD), jeśli nie powstrzymamy zmiany klimatu to z powodu deficytu wody do końca tej dekady nawet 700 mln ludzi może zostać zmuszonych do przesiedlenia, a do 2050 roku może być to nawet do 5,7 miliardów! Dlatego nie możemy zwlekać i odkładać działań na rzecz ochrony klimatu na później – apeluje ekspert Koalicji Klimatycznej.

Powinniśmy podejmować także działania adaptacyjne. W Polsce do najważniejszych z nich należy tworzenie warunków do naturalnej retencji wody i zatrzymywania jej tam, gdzie opadła. Jednym z tych działań jest odchodzenie od rolniczego wykorzystania gleb organicznych, naturalizacja terenów podmokłych, odtwarzanie zniszczonych stawów i oczek wodnych. Powinniśmy się także nauczyć oszczędzać wodę, ponieważ za parę lat może być ona niemal tak cenna jak złoto – podsumowuje prof. Karaczun.

Jak podkreśla Green REV Institute, nie należy zapominać o zagrożeniu, jakim dla zasobów wodnych stanowi produkcja rolna oraz rolnictwo zwierzęce. Produkcja zwierzęca pochłania ok. jednej trzeciej światowego zużycia wody.

Według szacunków Water Footprint Network, aby wyprodukować 1 kg wołowiny, potrzebne jest niemal 15 tys. litrów wody. Kilogram wieprzowiny wymaga niemal 9 tys. litrów wody, a kurczaka – 4,3 tys. Ogromne ilości wody pochłania również produkcja nabiału oraz jajek – do stworzenia 1 kg masła potrzeba 5,5 tys. litrów wody, a do 1 kg jajek – 3.3 tys. litrów.

To właśnie produkcja zwierzęca odpowiada w największym stopniu za wylesianie. W badaniu opublikowanym w 2019 roku na łamach Global Environmental Change wykazano, że produkcja wołowiny odpowiada za 41 proc. wycinki lasów tropikalnych. Wraz z soją, której zdecydowana większość jest przeznaczona jako pasza dla zwierząt hodowlanych oraz olejem palmowym, generują aż 60 proc. wycinki lasów tropikalnych. Z kolei ogromne ilości obornika, wytwarzane na fermach przemysłowych, nie są całkowicie wchłaniane przez ziemię, prowadząc do zanieczyszczenia rzek oraz wód gruntowych.

„Prowadząc działania na rzecz praw zwierząt tzw. hodowlanych widzimy bardzo szeroki kontekst i wszystkie konsekwencje związane z produkcją zwierzęcą. Ten sektor codziennie zabija planetę, niszczy bioróżnorodność, zasoby wodne i zanieczyszcza powietrze. Zamiast edukować nas jak zakręcać wodę w kranie politycy i decydentki powinni zakręcić kurek z dotacjami dla produkcji mięsa, nabiału i jaj” – zaznacza Anna Spurek, COO Green REV Institute.