Susze – będące między innymi efektem deficytu opadów, wzrostu temperatury, oraz niewłaściwego zarządzania zasobami wodnymi – na całym świecie zyskują na intensywności i stają się coraz bardziej dotkliwe.
Z najnowszego badania opublikowanego w czasopiśmie naukowym „Nature” wynika jednak, że przyczyną są nie jedynie zmieniające się wzorce opadów, ale i zyskujące na znaczeniu zjawisko określane „atmosferycznym pragnieniem” (ang. atmospheric thirst), które wiąże się z zapotrzebowaniem atmosfery na wodę parującą z powierzchni Ziemi.
Czytaj więcej
Władze Teneryfy, w związku z utrzymującą się suszą i rekordowo ciepłą zimą, wprowadzają stan nadzwyczajny – informują hiszpańskie media. W ten spos...
Susze coraz groźniejsze. Eksperci o przyczynach
Dla uproszczenia, w swoim raporcie z badania naukowcy porównali opady do dochodów, zaś „atmosferyczne pragnienie” do wydatków. „Nawet jeśli dochód pozostaje na tym samym poziomie, deficyt powstaje, gdy wydatki rosną. Dokładnie to obserwujemy w przypadku susz – atmosfera domaga się więcej wody, niż Ziemia może jej dostarczyć” – wyjaśniają eksperci.
Na czym polega zjawisko „atmosferycznego pragnienia”? Atmosfera – w miarę tego, jak staje się coraz cieplejsza, bardziej nasłoneczniona, sucha i wietrzna – „domaga się” coraz więcej wody z powierzchni gleby, zbiorników wodnych oraz roślinności. Jak zaznaczają naukowcy, niezwykle istotne jest to, że proces ten postępuje nawet tam, gdzie ilość opadów nie uległa znaczącym zmianom. „Coraz bardziej spragniona atmosfera powoduje szybsze i silniejsze wysychanie środowiska oraz zwiększa stres wodny tam, gdzie brakuje wody do zaspokojenia tego zapotrzebowania” – czytamy.
Czytaj więcej
Choć susza, z którą od 2021 roku mierzy się Hiszpania, wkrótce może dobiec końca, prognozy wskazują, że to nie koniec problemów kraju związanych z...
Wnioski z analizy naukowców nie są zbyt optymistyczne – z badania wynika bowiem, że wzrost „atmosferycznego pragnienia” odpowiada aż za około 40 procent wzrostu intensywności susz w latach 1981–2022. To bardzo dużo.
Badanie wskazuje także, że „atmosferyczne pragnienie” nie tylko pogłębia istniejące już susze, ale również rozszerza ich zasięg. W latach 2018–2022 globalny obszar objęty suszą wzrósł o 74 procent, a 58 procent tego wzrostu było bezpośrednim skutkiem coraz większego „atmosferycznego pragnienia” – zaznaczają badacze.
Eksperci zwracają szczególną uwagę na wyjątkowo dramatyczny 2022 rok, który – jak wynika z badań – był najbardziej suchym rokiem od ponad czterech dekad. Ponad 30 proc. powierzchni lądowej Ziemi doświadczyło wówczas warunków od umiarkowanej do ekstremalnej suszy. Dotkliwie odczuły to zwłaszcza Europa i Afryka Wschodnia, gdzie susze były szczególnie intensywne mimo braku istotnego spadku opadów. „Właśnie to zjawisko odpowiadało za pogłębienie wysuszenia w tych regionach” – wskazują badacze.
Naukowcy zaznaczają, że skutki „atmosferycznego pragnienia” były bardzo poważne – w Europie ograniczony przepływ rzek utrudnił produkcję energii wodnej, plony zmniejszyły się wskutek stresu wodnego, a wiele miast zmagało się z niedoborem wody. „Wywarło to bezprecedensową presję na systemy zaopatrzenia w wodę, rolnictwo i sektor energetyczny, zagrażając stabilności gospodarczej i bytowi ludności” – czytamy.
Wpływ atmosfery na susze na Ziemi
Aby lepiej zrozumieć, jak działa „atmosferyczne pragnienie”, zespół naukowców wykorzystał globalne dane klimatyczne dotyczące temperatury, prędkości wiatru, wilgotności powietrza oraz promieniowania słonecznego – czyli głównych czynników meteorologicznych wpływających na to zjawisko. Dzięki temu możliwe było oszacowanie, na ile „spragniona” staje się atmosfera. Badacze połączyli później te dane z uznawanym na całym świecie wskaźnikiem suszy, który uwzględnia zarówno opady, jak i zjawisko „atmosferycznego pragnienia”. Pozwoliło to śledzić, gdzie, kiedy i dlaczego susze się nasilają, a także określić, w jakim stopniu za pogorszenie sytuacji odpowiada rosnące zapotrzebowanie atmosfery na wodę.
Wnioski z badania są niezwykle niepokojące. Wskazują one bowiem, że w regionach już dziś narażonych na susze – takich jak zachodnia i wschodnia Afryka, zachodnia i południowa Australia czy południowy zachód Stanów Zjednoczonych – „atmosferyczne pragnienie” było odpowiedzialne za ponad 60 proc. intensyfikacji susz w ostatnich dwóch dekadach.
Czytaj więcej
Władze Sycylii, która mierzy się obecnie z dramatyczną suszą, w niektórych miejscach wprowadziły racjonowanie wody. W związku z sytuacją, w części...
Eksperci zaznaczają, że pomijanie tego zjawiska w monitorowaniu susz i planowaniu związanych z nimi działań, może prowadzić do poważnego niedoszacowania ryzyka. „W obliczu prognozowanego dalszego wzrostu temperatur globalnych należy spodziewać się częstszych i bardziej dotkliwych susz” – podkreślają badacze, zaznaczając, że „musimy się na to przygotować”. A to oznacza także zrozumienie i uwzględnienie rosnącego „pragnienia atmosfery”.
Jak czytamy w badaniu, identyfikacja czynników wywołujących suszę w danym regionie pozwala na wprowadzenie skutecznych działań adaptacyjnych. Kiedy głównym problemem jest spadek opadów, priorytetem powinno być magazynowanie i oszczędzanie wody. Jeśli jednak – jak obecnie w wielu miejscach – to właśnie „atmosferyczne pragnienie” jest głównym czynnikiem, konieczne jest podjęcie działań przeciwdziałających utracie wody i stresowi wodnemu roślin. Rozwiązaniem może być tu między innymi sadzenie odmian roślin odpornych na suszę, rozwój bardziej efektywnych systemów nawadniania, poprawa jakości gleb oraz odbudowa siedlisk utrzymujących wilgoć – wskazują eksperci.
Naukowcy podkreślają, że ich badanie pokazuje, że wzrost „atmosferycznego pragnienia” – napędzanego globalnym ociepleniem – pogłębia susze nawet tam, gdzie opady się nie zmniejszają. To zły znak. Dodają także, że ignorowanie tego zjawiska jest równoznaczne z bagatelizowaniem zagrożenia.