Tomasz Rzymkowski opublikował na Twitterze zdjęcia z sobotniego spaceru, opisując je następująco: Piękna zima, jak zapowiadali zwolennicy ocieplenia klimatu. A my poszliśmy na sanki. Pod wpisem natychmiast pojawiły się liczne komentarze, wytykające mu ignorancję i niezrozumienie problemu globalnego ocieplenia. W niedzielę minister Rzymkowski napisał więc nonszalancko: Bardzo mnie cieszy ożywiona dyskusja nt. zmian klimatycznych na moim profilu. Niepozorne zdjęcie z sobotniego spaceru w parku z dziećmi i ironiczny komentarz rozgrzało wielu do czerwoności. Bawią mnie te inwektywy i teorie spiskowe o mnie i stanie mojej wiedzy. Dobrej niedzieli.

Sęk w tym, że w komentarzach pod jego wpisem próżno doszukiwać się teorii spiskowych, dominuje raczej szczere przerażenie komentujących, że człowiek, któremu brakuje tak podstawowej wiedzy przyrodniczej, piastuje w obecnym rządzie tak wysokie stanowisko w resorcie edukacji.

Minister Rzymkowski zdaje się nie rozumieć, że sam fakt wystąpienia ujemnych temperatur i opadów śniegu nie jest dowodem na to, że globalne ocieplenie nie jest dla nas zagrożeniem. Warto przytoczyć słowa oświadczenia, jakie wydało Katalońskie Stowarzyszenie Meteorologiczne po tym, jak Hiszpanię nawiedziła wyjątkowo ostra zima z obfitymi opadami śniegu: Klimat to nie pogoda, a nasze (nawet zaśnieżone) podwórko to nie cały świat.

Czytaj też: 2020 rok bije rekordy. Tak ciepło było tylko raz

Być może gdyby resort ministra Rzymkowskiego wdrożył rzetelny program edukacji klimatycznej, uchroniłoby to polską młodzież przed podobną kompromitacją w mediach społecznościowych? Warto przypomnieć, że wyciąganie wniosków na temat klimatu z opadów śniegu – nawet jeśli szukać w nim ciężkawej ironii – jest przypadłością, która nie ogranicza się do tylko jednej formacji politycznej, i choć już kilka lat temu mogło budzić najwyżej zażenowanie, to w 2021 roku wydaje się szczególnie nie na miejscu.