Zdecydowanie na prowadzenie wysunęły się partie lewicowe, a jak twierdzi politolog Johannes Bergh z Norweskiego Instytutu Badań Społecznych „coś naprawdę dramatycznego musiałoby się wydarzyć, aby wygrała prawica”. Lider Partii Pracy Gahr Støre obiecuje wprowadzenie sprawiedliwej polityki klimatycznej i zawężenie podziałów społeczno-ekonomicznych. Ma nadzieję, że koalicja z partiami Centrum i Socjalistycznej Lewicy zdobędzie wystarczającą liczbę głosów, aby uzyskać większość parlamentarną.

Czytaj więcej

Tak Norwegia chce dekarbonizować budownictwo

Jednak ani rządząca od 8 lat centroprawicowa premier Erna Stolberg, ani Støre nie zobowiązali się do wstrzymania poszukiwań ropy naftowej ani do zamknięcia norweskiego przemysłu naftowego – ale ich potencjalni partnerzy koalicyjni to zrobili. Chęć położenia kresu przemysłowy naftowemu zadeklarowali natomiast norwescy Zieloni, deklarując, że zrobią to do 2035 roku. Podkreślają jednocześnie, że wykluczają koalicję z jakąkolwiek partią, która zdecydowanie nie obieca wycofania się z przemysły naftowego. Ramię w ramię z nim staje lewica socjalistyczna, równie przeciwna tej branży.

To odważna deklaracja, zwłaszcza w kraju będącym największym producentem ropy w Europie Zachodniej, ale społeczeństwo w Norwegii staje się coraz bardziej świadome klimatycznie. Niedawne sondaże wykazały, że 35 proc. Norwegów poparłoby pomysł zakończenia przemysłu naftowego.

Pomimo, że to ropa naftowa skutecznie rozruszała gospodarkę Norwegii, kraj ma ambicje bycia środowiskowym i klimatycznym pionierem. Według raportu specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. praw człowieka i środowiska, Davida Boyda, kraj ten ma „dobre wyniki w zakresie ochrony środowiska”. Powietrze i woda są nieskazitelnie czyste, a zdecydowaną większość energii elektrycznej wytwarzają bezemisyjne elektrownie wodne. Norwegia jest liderem w produkcji energii odnawialnej. Norwegia była również jednym z pierwszych krajów na świecie, które wprowadziły podatek węglowy w 1991 roku.

Również Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) uważa, że nowe poszukiwania paliw kopalnych muszą zostać zatrzymane, jeśli chcemy utrzymać globalne ocieplenie pod kontrolą.

O utrzymanie statusu quo walczą natomiast przedstawiciele przemysłu naftowego wraz z lobbystami. Argumentują, że norweski przemysł naftowy jest relatywnie przyjazny dla środowiska, gdyż emituje niski poziom dwutlenku węgla w porównaniu z emisjami innych producentów ropy. Uważają, że Norwegia powinna kontynuować odwierty.

„Paradoksem byłoby wstrzymanie produkcji węglowodorów o najniższym śladzie CO2 w czasie, gdy planeta wciąż tego potrzebuje” – stwierdziła Anniken Hauglie, szefowa lobby naftowego Norsk Olje & Gass.