Aktywiści Greenpeace, międzynarodowej organizacji pozarządowej, działającej na rzecz ochrony środowiska, wtargnęli w czwartek rano na teren posiadłości brytyjskiego premiera Rishiego Sunaka w angielskiej wsi Kirby Sigston. Działacze wspięli się na dach rezydencji polityka i zawiesili na nim czarną gigantyczną tkaninę. Chcieli w ten sposób – jak podkreślają – „zwrócić uwagę na niebezpieczne konsekwencje szaleństwa wiertniczego”.
Po dostaniu się na szczyt budynku po drabinach i linach wspinaczkowych rozwinęli na nim materiał o wielkości 200 metrów kwadratowych, który pokrył całą powierzchnię posiadłości. W tym samym czasie dwóch innych działaczy rozwinęło przed domem brytyjskiego premiera transparent z napisem: „Rishi Sunak – zyski z ropy naftowej czy nasza przyszłość?”.
Sunak w tym czasie był w podróży do Kalifornii, gdzie udaje się na wakacje.
Wielka Brytania chce zainwestować w ropę i gaz. Aktywiści oburzeni
Działania aktywistów są odpowiedzią na zapowiedzi brytyjskiego premiera. Rishi Sunak stwierdził bowiem we wtorek otwarcie, że ma nadzieję na wydobycie jak największej ilości ropy i gazu z Morza Północnego. Polityk wciąż pozostaje głuchy na szeroko zakrojone protesty i akty obywatelskiego nieposłuszeństwa rozmaitych organizacji ekologicznych – między innymi Just Stop Oil, Extinction Rebellion czy Greenpeace.
Lider Partii Konserwatywnej w Wielkiej Brytanii ogłosił wydanie 100 nowych licencji wiertniczych na wydobycie ropy i gazu. Według ekologów ten krok oznacza zniweczenie wszystkich krajowych zobowiązań klimatycznych.
Czytaj więcej
Tegoroczni debiutanci wyborczy - czyli 18-21-latkowie - nie obdarzają polityków zaufaniem. Mimo tego, połowa z nich oczekuje, że to oni właśnie pow...
Decyzja premiera skrytykowana została między innymi przez jego kolegę z partii, Chrisa Skidmore’a, który pełnił funkcję ministra energetyki. "Ta decyzja została podjęta w złym miejscu i o złym czasie - czyli dokładnie wtedy, gdy reszta świata cierpi przez rekordowe fale upałów. Stoi po złej stronie przyszłej ekonomii, która będzie oparta na odnawialnych i czystych źródłach energii, a nie na paliwach kopalnych. Stoi po złej stronie w stosunku do współczesnych wyborców, którzy podczas nadchodzących wyborów będą głosować na partię, która chroni, a nie zagraża naszemu środowisku. Stoi również po złej stronie historii, która nie spojrzy na nią przychylnie" - napisał polityk we wpisie opublikowanym na Twitterze.
Rishi Sunak broni zaś swojej decyzji, przekonując, że jest ona „zgodna z planem osiągnięcia zerowych emisji do 2050 roku”, gdyż dostawy krajowe są znacznie bardziej wydajne niż transport gazu i ropy z innych krajów. Zdaniem ekologów optymalizacja transportu jest jednak kroplą w morzu klimatycznych potrzeb.
Philip Evans, działacz z brytyjskiego oddziału Greenpeace, zaznaczył, że „Wielka Brytania desperacko potrzebuje, aby jej premier był liderem klimatycznym, a nie podpalaczem klimatycznym”. „Tak jak pożary i powodzie niszczą domy i życie na całym świecie, tak Sunak angażuje się w masową ekspansję odwiertów ropy i gazu” – zaznaczył. „Wydaje się, że jest całkiem szczęśliwy, mogąc położyć na naszej planecie palnik. Sunak jest nawet skłonny rozpowszechniać stary mit o nowej ropie i gazie, pomagając zwykłym ludziom borykającym się z rachunkami za energię, a doskonale wie, że to nieprawda. Więcej odwiertów na Morzu Północnym przyniesie korzyść tylko gigantom naftowym, którzy mogą zarobić na nich jeszcze więcej miliardów” – stwierdził.