To wnioski z debaty „Zielona transformacja a bezpieczeństwo”, która odbyła się podczas IV kongresu Our Future Foundation. Paneliści rozmawiali o przyszłości transformacji energetycznej w Polsce i Europie, w kontekście bezpieczeństwa państwa. Wśród rozmówców znaleźli się przedstawiciele biznesu i branż energetycznych.

Uczestnicy dyskusji zastanawiali się, czy Polska jest narażona na perturbacje energetyczne w czasie najbliższego sezonu zimowo-wiosennego.

Artur Warzocha, wiceprezes ds. korporacyjnych Tauronu, stwierdził, że nie grozi nam nic, co mogłoby spowodować długotrwałą groźną w skutkach katastrofę.

– Państwo polskie wraz ze spółkami energetycznymi zadbało o to, żebyśmy mogli czuć się bezpiecznie. Możemy z umiarkowanym optymizmem przewidywać, że nie spędzimy następnej wiosny na podsumowywaniu strat. Jesteśmy zaopatrzeni w węgiel, a na początku 2023 r. będziemy niezależni od dostaw tego surowca z Rosji. Zgromadziliśmy taką ilość gazu, która pozwoli nam przetrwać zimę. Jesteśmy zobowiązani do tego, żeby nie dopuścić do jakichkolwiek przerw w dostawie ciepła – podkreślił.

Warzocha mówił następnie o tym, jakiej pomocy jego firma udziela podmiotom, które są zagrożone przerwami w dostawach energii.

– Interweniowaliśmy już w tym roku w mniejszych spółkach, na małych osiedlach i mniejszych miejscowościach, które zasygnalizowały nam problemy z dostawami energii. Przejęliśmy odpowiedzialność za nośniki energii, które zabezpieczają dostawy ciepła. Przed nami program, który będzie prowadził do wyłączenia aktywów węglowych i aktywów wytwórczych poza grupę Tauron. Nasza firma zasili niebawem program zmierzający do utworzenia narodowej agencji bezpieczeństwa energetycznego. Będziemy mogli skupić się wtedy na rozwoju programu „Zielony miks Tauronu”, który opiera się na rozbudowywaniu odnawialnych źródeł energii – zaznaczył Warzocha.

Przedstawiciel Tauronu zdradził także, że jego firma planuje inwestycje w rozproszoną energetykę jądrową.

– W naszym przypadku mówimy o SMR-ach, czyli małych reaktorach modułowych, i MMR-ach, czyli modułowych reaktorach jądrowych. Podstawowym wyzwaniem dla całego państwa polskiego będzie budowa dużych bloków jądrowych, które – zgodnie z zapowiedziami rządu – będą niedługo realizowane. Inwestycje w tym zakresie będą realizowane z naszymi amerykańskimi i koreańskimi partnerami – mówił Warzocha.

Dekarbonizacja – wyzwanie i szansa

Uczestnicy debaty zastanawiali się także nad aspektem dekarbonizacji branży energetycznej. Zdaniem Ryszarda Hordyńskiego, dyrektora ds. strategii i komunikacji w firmie Huawei, dekarbonizacja energetyki jest nieunikniona.

– Dane z Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazują, że brak dekarbonizacji do roku 2040 będzie dwa razy droższy niż sama dekarbonizacja, która wyceniana jest na ponad 900 miliardów złotych. Firma McKinsey wyliczyła, że dekarbonizacja stworzy w Polsce ponad 300 tysięcy miejsc pracy. Trzecim elementem jest pójście z duchem czasu – wszyscy chcielibyśmy oddychać świeżym powietrzem i żyć w lepszym świecie. Mocniejszy start w zakresie transformacji energetycznej jest jeszcze przed nami. Jest to o tyle dobre dla Polski, że będziemy mogli skorzystać z doświadczeń innych państw. W szczególności z praktyki krajów, które bardziej się rozwinęły i są na dalszym etapie transformacji. Mówimy o takich kwestiach, jak fotowoltaika, magazyny energii, samochody elektryczne i specjalne urządzenia, które stabilizują energię i pomagają zakładom przemysłowym w realizowaniu produkcji. Jest szereg takich rozwiązań na świecie, które są dla nas dostępne i można z nich skorzystać. W naszych rękach pozostaje, co z tym zrobimy – stwierdził Hordyński.

Hordyński został następnie zapytany o to, jak powinien przebiegać proces dekarbonizacji w przemyśle.

– Człowiek jako taki nie lubi zmian, raczej się ich boi. Przemysł ciężki w Polsce od lat budował swoje mocne fundamenty, w których jest szczególnie dużo do zmiany. Trzeba negocjować ze związkami zawodowymi i szeregiem innych grup społecznych, więc nie są to zmiany proste do wprowadzenia. Poziom technologiczny też nie jest rozwinięty tym aspekcie. To, co jest pocieszające, to możliwość korzystania z szeregu praktyk zachodnich i azjatyckich, np. w Chinach największy rozwój cyfryzacji można zaobserwować w kopalniach, gdzie zakładane są nowoczesne sieci komunikacyjne. Te sieci sprawiają, że większość maszyn, które fizycznie były kierowane przez ludzi siedzących w nich, są teraz kierowane zdalnie przez ludzi przebywających dwa kilometry wyżej. Dzięki temu poprawiły się bezpieczeństwo, jakość i wydajność pracy. Te technologie już są, tylko trzeba chcieć ich użyć – uważa dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei.

Paliwo zielonej transformacji

Andrzej Kensbok, wiceprezes KGHM, wskazał na miedź jako integralną część zielonej transformacji.

– Rozwój technologii sprawia, że coraz więcej urządzeń jest napędzanych energią elektryczną. W tej chwili transformacja energetyczna dokonuje się na całym świecie, w Polsce również. Jest to ogromne zadanie obliczone na setki miliardów złotych. Oprócz pieniędzy potrzeba jeszcze czasu i pierwiastków, z których buduje się te urządzenia. Bez miedzi nie może być transformacji energetycznej. Jesteśmy siódmym producentem miedzi na świecie. Staramy się również rozwijać nasze możliwości wydobywcze – czasy dla miedzi będą dobre. W tym momencie mamy okres recesji w międzynarodowej gospodarce. Oceniamy, że najbliższe dwa lata będą trudne, a popyt na miedź dalej będzie spadał. Nie ze względu na to, że transformacja energetyczna się zatrzymała, tylko dlatego, że cała branża budowlana wyhamowała. Prognozujemy, że przyszłe lata będą już znacznie lepsze. Oczekujemy, że ceny metali będą wyższe i w związku z tym nasze dochody również będą wyższe, a co za tym idzie – nasze możliwości inwestycyjne wzrosną. Produkujemy również duże ilości innych metali: srebra, molibdenu i niklu, które także znajdują zastosowanie w przemyśle energetycznym i elektronicznym – podkreślił wiceprezes KGHM.

Kensbok odniósł się także do groźby ponownego zerwania łańcucha dostaw, w kontekście wybuchu wojny w Ukrainie.

– W momencie wybuchu wojny w Ukrainie byliśmy wystraszeni jak wszyscy. Przeprowadziliśmy bardzo konkretne dogłębne analizy naszych źródeł zaopatrzenia i materiałów, które kupujemy. Mieliśmy obawy o zerwanie łańcucha, ale się nie spełniły. Podjęliśmy decyzję o tym, żeby kupić więcej stali i różnych materiałów, których potrzebujemy do produkcji – na zapas. W sumie zwiększyliśmy nasze zapasy o ponad miliard złotych. Okazało się jednak, że sytuacja nie była taka zła, ponieważ kupujący i sprzedający bardzo szybko zaadaptowali się do tej nowej sytuacji na świecie. Nawet jeżeli ktoś bezpośrednio był dotknięty sankcjami i wykluczeniem niektórych rosyjskich produktów z rynku, to bardzo szybko sobie z tym poradził. Gospodarka światowa przejawia bardzo wysoką zdolność do nadrabiania tego, co straciła w innym miejscu. Jesteśmy teraz dużo spokojniejsi, ponieważ okazuje się, że zła sytuacja nie wpływa w znaczący sposób na gospodarkę światową – stwierdził.

Nowe strategie dla europejskiej energetyki

Paneliści wskazywali także na problem europejskiej energetyki, w związku ze zbytnim uzależnieniem się od paliw kopalnych z Federacji Rosyjskiej. Artur Warzocha zaznaczył, że przed Polską stoi „duża szansa wypracowania własnego modelu transformacji energetycznej”.

– Eksperci podkreślają, że Polska musi wybrać swój model transformacji. Jeżeli będziemy w prosty sposób próbować skopiować modele, które przyjęły inne kraje, to popełnimy ogromny błąd. Polska od dawna mówiła, że musi wypracować własne rozwiązania. Jednak próbowano nam narzucić pewien model transformacji. W momencie przejściowym przekonywano nas do tego, że paliwo gazowe jest tym, na które powinniśmy postawić. Gdybyśmy się wtedy ugięli, to bylibyśmy dzisiaj w bardzo nieciekawej sytuacji. Na szczęście wybraliśmy własną drogę, która pomoże nam przejść przez kryzys suchą stopą. Będziemy mogli kontynuować naszą współpracę w ramach Baltic Pipe i gazoportu. Będziemy rozwijać OZE i postawimy na atom, ale na razie musimy szanować i nie obrażać się na węgiel. Musimy go dalej wydobywać i pozyskiwać, jeżeli nie wystarcza nam go z własnych zasobów. Być może powinniśmy również przedłużyć funkcjonowanie wszystkich bloków energetycznych opartych na węglu, które były wskazane do wygaszenia, bo są to najlepiej regulowane źródła energii na dziś. Możliwe, że trzeba będzie je usprawnić i uelastycznić. Tauron posiada nowy blok energetyczny 910 w Jaworznie, który jest najbardziej nowoczesnym i elastycznym blokiem energetycznym na terenie Polski. Być może Europa będzie chciała wyciągnąć z tego wnioski i zaimplementować nasze rozwiązania – uważa wiceprezes ds. korporacyjnych Tauronu.

Ryszard Hordyński zwrócił z kolei uwagę na rolę sektora finansowego i telekomunikacyjnego w procesie transformacji energetycznej.

– Najwięcej energii na świecie zużywają wszelkiego rodzaju urządzenia elektroniczne. Oba te sektory potrzebują dużej ilości baz danych, serwerów i systemów, które zużywają dużo energii. Te sektory same dla siebie muszą pomóc w transformacji, np. przez wdrażanie rozwiązań, które zużywają mniej prądu. Wśród operatorów telekomunikacyjnych w Polsce obserwujemy trend instalowania fotowoltaiki przy stacjach bazowych – tak żeby były niezależne od sieci elektrycznej. Takich stacji jest już kilkaset w Polsce. Sektor finansowy powinien świadczyć usługi finansowe, które pozwolą na transformację energetyczną. Jeżeli polska gospodarka nie będzie się dekarbonizować, to Polska może wypaść z pewnych łańcuchów produkcyjnych, ponieważ inne gospodarki będą bardziej rozwinięte i nie zechcą od nas kupować towarów. Sektor finansowy musi mieć pomysł, jak czerpać zyski z tej transformacji, to dla niego ogromna szansa i wielkie wyzwanie – stwierdził dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei.

Na koniec debaty Andrzej Kensbok wskazał na przykładzie swojej firmy, jak ważna – jego zdaniem – jest inwestycja w rozproszoną energetykę jądrową.

– KGHM zużywa ponad 3 tysiące gigawatogodzin energii elektrycznej rocznie. To mniej więcej tyle co miasto Wrocław wraz z okolicami. Zużywamy także 300 milionów metrów sześciennych gazu rocznie. Dlatego chcemy mieć pewność, że będziemy mieć zapewnioną ciągłość dostaw energii elektrycznej. Patrząc na koszt i dostęp do surowców energetycznych, wybraliśmy dwa docelowe kierunki. Jeden to morska energetyka wiatrowa, a drugi to energetyka jądrowa oparta na małych reaktorach modularnych. Małe reaktory modularne mają same zalety, tylko jest z nimi jeden problem – jeszcze ich nie ma. Z drugiej strony niedawno nie było technologii, które dzisiaj są standardem. To, że coś nie jest jeszcze komercyjnie wdrożone, nie stanowi problemu. Nakłada jednak dyscyplinę w podejściu do tego, jak ten projekt jest realizowany. Obietnica, którą kryje tzw. mały atom, jest duża. USA w swojej strategii postawiły na małe reaktory modularne. Działania badawczo-rozwojowe są naprawdę bardzo szerokie. Mamy już wiodące projekty, które są na krawędzi komercjalizacji – mówił wiceprezes KGHM.