Termomodernizacja starszych budynków, bo o niej mowa, to kompleksowa zmiana ich właściwości energetycznych. Od wymiany stolarki okiennej i drzwiowej, poprzez docieplenie ścian i poddaszy, aż po wymianę źródeł ciepła.

Na obniżenie emisyjności i zapotrzebowania budynków na energię, dostosowanie ich do wymogów Zielonego Ładu UE zamierza przeznaczyć prawie 2 bln euro. Będą one pochodzić z dwóch źródeł: Funduszu Odbudowy i kolejnej unijnej perspektywy finansowej. Czy polskie projekty dotyczące transformacji energetycznej obejmą transformację budynków?

– Tak, bo dla rządu priorytetem jest poprawa jakości powietrza, a z tym wiąże się właśnie zwiększenie efektywności energetycznej budynków – stwierdza zdecydowanie Adam Guibourgé-Czetwertyński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.

– Oznacza to poprawę komfortu zarówno dla mieszkańców tych budynków, jak i okolic. Dodatkowo mniejsze zużycie energii oznacza niższe rachunki. Jest to wyzwanie, dlatego przeznaczamy na ten cel duże środki. Stosowne programy znajdą się zarówno w polityce spójności, jak i w Funduszu Odbudowy.

3,8 czy 10 mld euro

Wiceminister przypomniał, że trwają konsultacje społeczne Krajowego Planu Odbudowy (KPO), w którym na czołowym miejscu jest poprawa jakości powietrza. – W KPO przewidujemy na ten cel aż 3,8 mld euro, czyli ok. 17 mld zł – podał.

– Nie da się oddzielić od siebie kwestii transformacji energetycznej budynków i walki z zanieczyszczeniem powietrza, smogiem. Jego źródłem w 70–80 proc. jest tzw. niska emisja, czyli to, co wydobywa się z kotłów przydomowych, z kominów domów jednorodzinnych – mówił Bartłomiej Orzeł, pełnomocnik prezesa Rady Ministrów ds. programu „Czyste powietrze”. – Dlatego „Czyste powietrze” jest pierwszym tak dużym i kompleksowym programem nie tylko do walki z zanieczyszczeniem powietrza, wymiany starych źródeł ogrzewania na bardziej efektywne, jak pompy ciepła, kotły na pellet czy kotły gazowe, ale też do podnoszenia efektywności energetycznej budynków. W jego ramach istnieje możliwość uzyskania dotacji również na termomodernizację budynku, wymianę stolarki okiennej, drzwiowej. Można też skorzystać z ulgi termomodernizacyjnej, w ramach której można odliczyć wydatki na docieplenie budynku od podstawy opodatkowania nawet do 53 tys. zł – dodał.

Zwrócił uwagę, że poprzednie programy ograniczały się tylko do wymiany źródeł ogrzewania. – To powodowało, że często ludzie, którzy z nich korzystali, nie mieli wiedzy na temat tego, jakie będą koszty funkcjonowania nowego źródła ogrzewania w budynku, którego efektywność energetyczna nie została podniesiona. W efekcie zdarzało się tak, że te osoby po prostu likwidowały czyste źródło ciepła i wracały do kopciucha. Nie jest więc możliwe zwalczenie problemu zanieczyszczenia powietrza bez kompleksowego programu podnoszenia efektywności energetycznej budynków, jakim jest czyste powietrze – podkreślił Bartłomiej Orzeł, także mówiąc o 3,8 mld euro na realizację tych celów.

Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego, ocenił, że Polska stoi przed szansą modernizacji budynków na niespotykaną dotąd skalę. – Możemy to zrobić, bo mamy dostęp do funduszy unijnych, do Funduszu Odbudowy, do Funduszu Spójności. Chciałbym, by rząd tę ogromną szansę wykorzystał – powiedział. – To szansa nie tylko na rozwiązanie problemu smogu, ale też na znaczące obniżenie emisji dwutlenku węgla, gazów cieplarnianych oraz na podniesienie standardu polskich mieszkań i domów.

Czytaj też: Debata: prawo dotyczące smogu nie może być martwe

– Niestety, jak przysłuchuję się tej debacie, to, jak widać to, co się dzieje z Krajowym Planem Odbudowy i Funduszem Spójności, to muszę z przykrością dosyć jednoznacznie stwierdzić, że my tej szansy do tej pory nie wykorzystujemy. Nie zabezpieczono odpowiednich środków na programy, o których była mowa, chociażby na „Czyste powietrze”. Przypomnę, że szacunki Banku Światowego mówią o blisko 9 mld euro koniecznych z funduszy unijnych, żeby zrealizować ten program. Pan minister i pan pełnomocnik mówili o kwocie 3,8 mld euro, ja to skoryguję. W KPO jest zapisane 3,2 mld euro na wszystkie budynki, jednorodzinne i wielorodzinne – stwierdził Andrzej Guła.

Zaapelował, by w ramach KPO przeznaczyć 10 mld euro na modernizację wszystkich budynków w Polsce: jednorodzinnych w ramach programu „Czyste powietrze”, wielorodzinnych w ramach „słabo jak do tej pory funkcjonującego funduszu termomodernizacji i remontów” oraz budynków użyteczności publicznej.

Adam Guibourgé-Czetwertyński odpowiedział, że w istocie rząd w najbliższej dekadzie zamierza przeznaczyć na te cele 10 mld euro. – Będziemy mobilizować środki nie tylko z KPO, ale też z innych instrumentów, np. ze środków spójności zarówno w ramach krajowego programu operacyjnego, jak i programów regionalnych. Mam nadzieję, że znajdą się tam znaczące środki na modernizację budynków i wymianę źródeł ciepła, bo to jest cel, który dotyczy nas wszystkich – podkreślił wiceminister.

Rola samorządów

Jak regiony przygotowują się do termomodernizacji? – Jesteśmy w trakcie negocjacji regionalnego programu operacyjnego. Konsultacje umowy partnerstwa wstępnie pokazują pewną perspektywę finansową. Bez względu na to, ile Małopolska otrzyma na regionalny program operacyjny, środki na szeroko rozumianą ochronę środowiska wyniosą w granicach 30 proc., czyli będą to duże środki, z których będziemy chcieli finansować i odnawialne źródła energii, i termomodernizację – zapowiedział Tomasz Urynowicz, wicemarszałek województwa małopolskiego. – Walczymy jeszcze ciągle o ośrodki, które w dużej mierze będą odciążać nasze programy. Mam tu na myśli np. Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji.

Tomasz Urynowicz podkreślił, że Małopolska traktuje transformację energetyczną budynków jako jedną z płaszczyzn walki ze smogiem. Przypomniał, że region był prekursorem uchwał antysmogowych, które później pojawiły się także w innych województwach. – Aby w dość znaczny sposób zlikwidować kopciuchy do 2023 r., potrzebujemy uporządkowania całego ustroju środowiskowego, kompetencji władz publicznych w zakresie i walki ze smogiem, i pewnej odpowiedzialności. Na co dzień dość mocno boksuję się z samorządowcami gminnymi o zakres odpowiedzialności, o ich dosyć dużą aktywność. O ile mnie jest łatwo tworzyć pewne regulacją, o tyle bardzo trudno jest je wdrażać na poziomie samorządów gminnych i tam szukać środków finansowych na przygotowanie prac modernizacyjnych, na transformację budynków, ale przede wszystkim na aktywną działalność promocyjną i edukacyjną w zakresie walki ze smogiem. I dzisiaj wszelka dyskusja na każdym poziomie dotykającym władz samorządowych musi być ukierunkowana na zabezpieczenie środków finansowych – uważa marszałek.

Paweł Lachman, koordynator Porozumienia Branżowego na rzecz Efektywności Energetycznej (POBE), przypomniał, jakie cele mamy dziś jako państwo UE. – Przede wszystkim chodzi o wymogi dyrektyw unijnych, które mają skutkować tym, że do 2050 r. wszystkie budynki w Europie mają przestać korzystać z paliw kopalnych. Ten kierunek będzie wpisany we wszystkie unijne akty prawne, które powstaną w najbliższych miesiącach – mówił Paweł Lachman.

Nawiązał także do dyskusji o KPO. – Zgadzam się z prezesem Andrzejem Gułą, że proponowany poziom alokacji jest trzykrotnie za mały. Rzeczywiście 10 mld euro jest kwotą, którą warto rozważyć nawet w samym KPO – wskazał koordynator POBE. – Możemy natomiast jasno wskazać, że w propozycjach planu brakuje reform, które by się wpisywały w politykę unijną, brakuje ambitnych celów i ścieżki dojścia do nich, brak jest nawet założeń zmiany w priorytetowym programie „Czyste powietrze”, które wykluczą np. kotły węglowe. Już te środki, które będą dostępne, powinny być w dużo większym stopniu wykorzystane na transformację budynków, która czeka nas przez 30 lat i którą należy rozpocząć właśnie teraz, bo te środki są nakierowane na to, by z jednej strony były funduszami po covidzie, a z drugiej strony mają też wzmacniać gospodarkę przed sytuacjami, które mogą powstać w przyszłości. I akurat wsparcie obszaru budynków jest jedną z najlepszych metod antykryzysowych na przyszłość – podkreślił Paweł Lachman.

Temat wskazanych przez UE celów i ścieżki dojścia do nich rozwinął Paweł Wróbel, ekspert POBE w zakresie regulacji energetycznych i klimatycznych. – Unijne regulacje wyznaczają ramy, w których się poruszamy, wskazują cele i zadania, które państwa członkowskie muszą wypełnić. Zarówno jeśli chodzi o cele w ramach polityki energetycznej, klimatycznej, czyli te dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych, jak i rozwijania OZE czy efektywności energetycznej. To jest bardzo spójne podejście również z tym, jak zmienia się funkcjonowanie sektora finansowego, tego, który jest regulowany również unijnymi ramami prawnymi. Mam na myśli nie tylko instrumenty z budżetu unijnego, ale także to, w jakim kierunku podążają instytucję prywatne – banki, ubezpieczyciele. To jeden bardzo konsekwentny kierunek, spójny z celami polityki klimatycznej. Pokazuje też, gdzie powinny się znaleźć nasze ambicje, które także muszą być spójne z tymi ramami – powiedział Paweł Wróbel.

Spójne cele

– Nasze pomysły na wykorzystanie środków unijnych muszą być spójne z celami klimatycznymi i energetycznymi. Ale też, zgodnie z tym, co powiedział Paweł Lachman, muszą się charakteryzować podejściem reformatorskim. Oczywiście alokacja środków na modernizację sektora budynków jest istotna, ale ona musi iść w parze ze zmianami strukturalnymi, które będą modernizować nasze budynki w tym zielonym kierunku. Zwłaszcza że są to działania o charakterze bardzo długoterminowym. Trzeba mieć zatem na uwadze nie tylko obecną perspektywę, ale też to, jak unijne regulacje i warunki finansowania zmienią się już w najbliższym czasie w kontekście realizacji zwiększonych ambicji klimatycznych UE do 2030 r. – mówił Paweł Wróbel.

Dlaczego model zmian bazuje na elektryfikacji i OZE? – Cele transformacji, obejmującej efektywność energetyczną budynków, energetykę i ciepłownictwo, powinny się skupiać na zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego, ograniczeniu niskiej emisji, poprawie jakości powietrza i obniżeniu kosztów zaopatrzenia w energię elektryczną i ciepło – wyliczał Janusz Starościk, prezes Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych. – To konieczne dla zyskania poparcia zmian od potencjalnych beneficjentów, których dotknie transformacja. Program szerokiej elektryfikacji może spowodować zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną i jej deficyt tam, gdzie jest ona nie do zastąpienia.

Do wspomnianych nowoczesnych źródeł energii i ciepła dodał jeszcze jedno, bardzo istotne: Słońce. – Budynek dobrze zorientowany wobec kierunków świata, z dobrą architekturą, pozwala wykorzystać za darmo ciepło słoneczne w sposób pasywny. Może je także pozyskiwać aktywnie, czyli poprzez kolektory słoneczne czy PVT, które są formą kogeneracji, dając równocześnie ciepło i energię elektryczną. Powinniśmy być zorientowani na cel, a nie sposoby jego osiągania – a jest nim ograniczenie emisji i bezpieczeństwo energetyczne – mówił Janusz Starościk.

– Do tego celu można dochodzić różnymi sposobami. Nie jestem zwolennikiem określania drogi. Zostawmy to technologii i użytkownikom. Dlatego że jeszcze niedawno mówiono, że w Polsce nie ma warunków dla energetyki słonecznej. Dziś mamy 4,3 GW zainstalowanej mocy PV i ponad 3 mln mkw. kolektorów słonecznych. To głównie instalacje do przygotowania ciepłej wody, ale w UE rośnie zastosowanie ich do wytwarzania ciepła, także w lokalnych sieciach ciepłowniczych. Z kolei o pompach ciepła mówiono, że to wymysł dla hobbystów. A dziś mamy zainstalowanych ich ok. 300 tys. i ta liczba rośnie. Kolejnym rozwiązaniem jest instalacja hybrydowa, łącząca OZE ze wspomaganiem kotłem gazowym. Wykorzystanie tzw. zielonych gazów, głównie wodoru, pomoże w stopniowej dekarbonizacji i zastępowaniu już w niedalekiej przyszłości gazu ziemnego jako stabilnego źródła energii – opowiadał ekspert.

O zaletach energooszczędnych domów przekonywał Marek Beśka, prezes Stowarzyszenia Energooszczędne Domy Gotowe (EDG).

– Taki dom ma bardzo niskie zapotrzebowanie na energię, zarówno do ogrzewania, jak i podgrzewania wody użytkowej. To klucz do niskoenergetycznych domów, domów pasywnych, czy też, jak w projekcie realizowanym z POBE, domów zero, które z uwagi na niewielkie zapotrzebowanie na energię elektryczną i OZE część energii potrafią nawet produkować dodatnio. Sednem energooszczędnego budynku jest bardzo dobra termika ścian, szczelność, ale też kwestia wymiany powietrza i odzyskiwania ciepła przez rekuperację. To się przekłada na ekonomię, na koszty eksploatacji takiego budynku, ale i na kwestię dbałości o środowisko, ponieważ mniej energii musimy zużywać, żeby taki dom ogrzać – wymieniał Marek Beśka.

– Promujemy takie budownictwo. Nie ma problemu technologicznego, by osiągać bardzo dobre parametry. Problemem jest kontrola budownictwa jednorodzinnego. Nie ma nadzoru nad faktyczną efektywnością budynku. Mamy paszporty energetyczne czy obliczanie zapotrzebowania na energię w fazie projektowania. Później niestety projekt nie jest dokładnie realizowany. Mamy nowe wytyczne dla zapotrzebowania na energię dla nowo wznoszonych budynków. Znowu pytanie, kto to sprawdza? Brakuje nadzoru nad zapotrzebowaniem budynków na energię. Dotyczy to zarówno budynków termomodernizowanych, jak i nowych – mówił ekspert.

– Staramy się wprowadzić rozwiązania, które będą weryfikowały stan budynków: co jest projektowane, a co realizowane. Ile faktycznie później zużywają energii, jakie mają źródła ciepła itp. Musimy dostosowywać prawo do szybkich zmian po to, by faktycznie budynki zużywały mniej energii i nie zatruwały powietrza. To bardzo ważne – podsumował Marek Beśka.

""

klimat.rp.pl