Kilka tygodni po publikacji raportu IPCC, nazwanego „czerwonym alarmem dla ludzkości”, UNFCCC opublikowała ocenę krajowych planów klimatycznych. Jak wynika z analizy ONZ, mimo nowych planów ograniczania emisji CO2 przez wiele krajów, m.in. głównych emitentów, tendencja pozostaje wzrostowa.

Mimo że redukcję emisji zapowiedziało 113 krajów, m.in. Stany Zjednoczone oraz 27 państw członkowskich Unii Europejskiej, globalne emisje mają dalej wzrastać – do 2030 r. o 16 proc. w porównaniu z poziomem z 2010 r. To zaś pokazuje, że droga do utrzymania wzrostu temperatury o 1,5°C będzie znacznie trudniejsza, niż zakładano.

Według naukowców, aby to osiągnąć, konieczne jest osiągnięcie neutralności węglowej do 2050 r. – Kryzys klimatyczny dzieje się na naszych oczach – ostrzegają polscy eksperci. „Świat znajduje się na katastrofalnej ścieżce do 2,7°C wzrostu temperatur” – powiedział sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres.

Czytaj więcej

Leo Messi w 3 miesiące wygenerował więcej CO2 niż zwykły Francuz przez 150 lat

Dane zawarte w analizie, choć pesymistyczne, nie przekreślają jednak szans na osiągnięcie celu wynikającego z porozumienia paryskiego.

– Ten raport naprawdę pokazuje nam otrzeźwiające liczby – mówi Patricia Espinosa z UNFCCC. – Najnowszy raport IPCC wskazał, że to okno wciąż jest otwarte.

Szansą na powodzenie jest m.in. fakt, że raport nie uwzględnia niektórych deklaracji politycznych. Pomija również zobowiązania krajów rozwijających się, których powodzenie zależy od wsparcia i finansowania ze strony krajów rozwiniętych. Ponadto nowe plany 113 państw będących stronami porozumienia paryskiego zakładają zmniejszenie emisji do 2030 r. o 12 proc. w stosunku do poziomów z 2010 r.

Główni emitenci, tacy jak Chiny, Indie, Arabia Saudyjska i Turcja, odpowiedzialni łącznie za 33 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych, wciąż nie przedstawili zaktualizowanych krajowych dokumentów strategicznych. Australia i Indonezja przedstawiły je z celami identycznymi z tymi z 2015 r. – ocenia Climate Analytics. Brazylia i Meksyk przedstawiły plany przewidujące wyższe emisje w porównaniu z ich poprzednimi celami, w podobnym kierunku poszła Rosja. Szacuje się, że Japonia wraz z Koreą Południową przedstawią bardziej ambitne cele przed listopadowym szczytem klimatycznym.

Prof. Jim Skea z Centre for Environmental Policy, Imperial College London uważa, że należy wyznaczać ambitniejsze cele, również lokalnie.

„Raport jest jednoznaczny. Jeżeli nie nastąpi zdecydowany krok naprzód w zakresie działań i ambicji, skutki klimatyczne, które były już widoczne w 2021 r., mogą się tylko pogorszyć, potencjalnie znacznie pogorszyć” – przekonuje prof. Jim Skea.

Czytaj więcej

Rosja pozwana za walkę z kryzysem klimatycznym. Pierwsza taka sprawa w historii

Jego zdaniem na szczęście w ciągu ostatnich kilku lat nastąpił postęp. Poszczególne kraje, regiony i miasta wykazały, że możliwe jest znaczne ograniczenie emisji. Obecnie wyzwaniem jest rozszerzenie zakresu tych wysiłków przy wykorzystaniu finansów, innowacji i budowania potencjału jako narzędzi służących obniżeniu emisji, zwiększeniu odporności na zmianę klimatu i przyspieszeniu realizacji celów zrównoważonego rozwoju.

Dominika Lasota z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego podkreśla, że raport wskazuje na konieczność niezwłocznych działań ze strony rządów.

„Rządy najbogatszych państw nadal chyba śnią i myślą, że mogą poczekać z działaniem wobec kryzysu klimatycznego. To skandal, że w 2021 r., w obliczu tylu pożarów, susz i innych tragedii wywołanych zmianą klimatu, rządy planują tak szokująco niskie redukcje emisji – podsumowuje Dominika Lasota. – Najnowszy raport ONZ tylko bardziej umacnia nas – młode osoby – w przekonaniu, że musimy wychodzić na ulicę i walczyć o adekwatną politykę klimatyczną” – uważa aktywistka.

Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej uważa, że „Nauka sobie, a decydenci sobie. Tak można w skrócie podsumować najnowszy raport UNFCCC o krajowych zobowiązaniach redukcji emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. Dane z raportu jasno wskazują, że politycy zdają się ciągle żyć na jakiejś innej planecie i swoją beztroską w obliczu coraz szybciej następującej zmiany klimatu pchają nasz świat ku globalnej katastrofie”.

Jego zdaniem zamiast podjąć zobowiązania i działania zmierzające do redukcji emisji gazów zgodnie z tym, co nakazuje ostatni raport IPCC, czyli co najmniej o 45 proc. do 2030 r., poziom planowanych redukcji przedłożonych przez 113 stron jest prawie czterokrotnie niższy.

„Od Paryża mija sześć lat. Sześć lat straconych, których za chwilę nie da się nadrobić, jeśli świat nie zrozumie, że czerwony alert dla Ziemi to nie straszak, a ostatnie – być może – ostrzeżenie. Jeśli dzisiaj nie wciśniemy guzika z napisem „Stop emisjom”, jutro będzie już za późno. Decydenci, obudźcie się i wróćcie na Ziemię” – apeluje Jędrzejewski.