Antarktyda ma nową flagę. Ma zwracać uwagę na jej problemy

Udostępnij

W ciągu niespełna dekady tempo topnienia kontynentu wzrosło trzykrotnie.

Evan Towsend, amerykański dziennikarz, zaprojektował flagę „Prawdziwego Południa”, czyli Antarktydy. Projekt ma na celu zwrócenie uwagi na kontynent i potrzebę jego ochrony przed zmianami klimatycznymi. Towsend podkreśla, że jest to pierwsza flaga Antarktydy wspierana przez 6 Narodowych Programów Antarktycznych i tak powszechnie stosowana na całym kontynencie.

Inspiracją dla grafiki był krajobraz kontynentu. Jak można przeczytać na stronie internetowej projektu, „w przeciwieństwie do innych propozycji flag Antarktydy, które wykorzystywały jasne kolory, True South odzwierciedla kolory kontynentu, opierając się na silnym kontraście i dużych blokach kolorów, aby zapewnić maksymalną widoczność podczas białych śnieżyc lub ciemnych nocy polarnych”. Flaga miała być też wyrazista i neutralna politycznie.

Trójkatny szczyt na fladze jest uniwersalny, bo jak twierdzi jej projektant, każdy mieszkaniec kontynentu, może skojarzyć go z dowolnym szczytem Antarktydy, na przykład z wulkanem Erebus czy górą lodową. Poniżej szczytu flagi znajduje się skierowany na południe punkt kompasu, wskazujący pozycję Antarktydy na świecie. Szczyt i punkt kompasu tworzą razem diament, który według Townsenda, reprezentuje cel trwałego pokoju i współpracy na kontynencie.

Na Antarktydzie podczas lata pracuje nawet 10 tysięcy naukowców i badaczy. Zimą, z powodu mrozów sięgających -60 stopni Celsjusza liczba ta spada do około tysiąca.

„Większość ludzi nie ma okazji tam pojechać i nie ma ambasadorów kultury, ani dyplomatów, którzy reprezentują Antarktydę. Myślę więc, że flaga jest naprawdę ważnym narzędziem umożliwiającym stworzenie poczucia więzi między ogółem społeczeństwa a ten kontynent, za który są odpowiedzialni” – podkreśla Towsend.

Antarktyda mimo braku stałej populacji, jest jednym z miejsc najbardziej dotkniętych skutkami globalnego kryzysu klimatycznego. To jedno z najszybciej ocieplających się miejsc na świecie – średnie temperatury wzrosły o trzy stopnie Celsjusza w ciągu ostatnich 50 lat w porównaniu ze średnią światową wynoszącą 0,9 stopnia. W wyniku wyczerpywania się warstwy ozonowej Ziemi i wzrostu emisji gazów cieplarnianych, wzmocniły się ciepłe wiatry, zwane wiatrami Foehn, które wpływają na topnienie lodowców. Zagrożony zawaleniem jest obecnie czwarty do co wielkości szelf lodowy Larsen C, a przez minioną dekadę na Antarktydzie ubyły aż 4 biliony ton metrycznych lodu, a tempo jego topnienia potroiło się od 2012 roku.

Źródło: Dezeen


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij