To my jesteśmy odpowiedzią na kryzys klimatyczny

Szczyt klimatyczny COP26 w Glasgow zakończył się porozumieniem, które przekreśla szanse na bezpieczeństwo dla miliardów ludzi z krajów Globalnego Południa, a naszą stabilną przyszłość stawia pod znakiem zapytania. Rządzący nie stanęli na wysokości zadania. Przywództwo na miarę kryzysu to nie Joe Biden, Boris Johnson czy Premier Morawiecki - to my, aktywistki i aktywiści - pisze Dominika Lasota, członkini Alternatywnej Polskiej Delegacji na COP26.

Publikacja: 15.11.2021 09:16

To my jesteśmy odpowiedzią na kryzys klimatyczny

Foto: Bloomberg

Tegoroczny szczyt klimatyczny przechodzi do historii jako stracona szansa na fundamentalne zmiany systemowe. Zamiast przypieczętowania końca ery paliw kopalnych, otrzymujemy porozumienie pozbawione ambitnych celów redukcji emisji, otwierające furtkę dla przemysłu paliw kopalnych na dalsze destrukcyjne inwestycje. Zamiast dostarczenia przez najbogatsze państwa obiecanych 100 miliardów dolarów dla krajów najmocniej dotkniętych przez kryzys klimatycznych, widzimy, jak światowi przywódcy uciekają od działania na rzecz sprawiedliwości klimatycznej.

Ostatnie godziny negocjacji na szczycie klimatycznym to było prawdziwe piekło. Stany Zjednoczone i Unia Europejska nagle okazały się najsilniejszym blokadami w dojściu do porozumienia. John Kerry i Frans Timmermans, na co dzień przedstawiający się jako liderzy prawdziwie zatroskani o los ludzi na całym świecie, wykazali się klimatyczną hipokryzją. To miał być przełom - a jest zdrada.

Ciężko mi jest pogodzić się z takim wynikiem negocjacji. Przez całe dwa tygodnie wraz z alternatywną delegacją młodych aktywistek i aktywistów z Polski, wywierałyśmy presje na delegatach i delegatkach, aby doczekać się odważnych decyzji. Razem z liderkami i liderami rdzennych społeczności, aktywistkami i aktywistami z całego świata strajkowałyśmy na ulicach Glasgow. W czasie jednej z demonstracji było nas ponad 130 tysięcy. Pomimo deszczu, zmęczenia i frustracji, tłumy ludzi protestowały przeciwko tworzeniu nam obecnej kryzysowej rzeczywistości przez polityków. Pomimo tak silnego oporu na ulicach, politycy nadal wolą stawać po stronie przemysłu paliw kopalnych i szybkich zysków, zamiast wsłuchać się w głos domagający się sprawiedliwości społecznej i zmiany.

To, co powinnyśmy były ujrzeć w trakcie szczytu to jasny sygnał o definitywnym końcu ery paliw kopalnych - czyli zero nowych inwestycji i klarowny plan na odchodzenie od nich w najbliższych latach. Powinnyśmy były otrzymać od rządów mocne zapewnienie, że będą zwiększać cele redukcji emisji co roku, tak, aby umożliwić spełnienie celu powstrzymania ocieplenia na poziomie 1.5 stopnia C (teraz ocieplenie wynosi już 1.3 stopnia C, a aktualne cele redukcji emisji pchają nas ku ociepleniu o 2.4 stopnia C). I w końcu powinnyśmy były zobaczyć konkretne sumy pieniędzy transferowane od najbogatszych gospodarek do państw już teraz dotkniętych kryzysem klimatycznym.

Jednak, to co zadziało się na szczycie można porównać do starcia się dwóch odmiennych światów. Pierwszy to świat starszych panów w garniturach, którzy, skupiając się na zyskach i eksploatacji, tworzą nam kryzysy; drugi natomiast jest światem osób pełnych troski, siły i chęci budowania systemu, który będzie zapewniał dobrostan wszystkim gatunkom, w tym nam. Niestety obecnie na decyzje dotyczące polityki klimatycznej mają wpływ głównie osoby, które trwają w tej pierwszej rzeczywistości. Ale to druga opcja niesie prawdziwą nadzieję - potrzeba nam jeszcze tylko nieco więcej siły.

Nasze dwa tygodnie działań na szczycie klimatycznym COP26 to dopiero początek długiej drogi w kierunku innej, bezpieczniejszej rzeczywistości. Rządzący nie stanęli na wysokości zadania i wypracowana polityka nie odpowiada pilności i skali kryzysu klimatycznego. Dlatego teraz zaczyna się prawdziwa walka - o każdy ułamek stopnia Celsjusza ocieplenia, o każdy procent emisji, o każdą sumę pieniędzy na poradzenie sobie z kryzysem. Aktywistki i aktywiści klimatyczni będą działać tak mocno, jak będzie trzeba, aby poradzić sobie z obecnym kryzysem. Skoro politycy nie wykazują się wystarczającą czułością, troską i odwagą, my to zrobimy.

Zmiana nadchodzi, czy tego chcą czy nie. Choć szczyt klimatyczny w Glasgow kończy się pochmurnie, wkrótce wzejdzie słońce. Dzięki nam.

Dominika Lasota, członkini Alternatywnej Polskiej Delegacji na COP26, Młodzieżowy Strajk Klimatyczny

Tegoroczny szczyt klimatyczny przechodzi do historii jako stracona szansa na fundamentalne zmiany systemowe. Zamiast przypieczętowania końca ery paliw kopalnych, otrzymujemy porozumienie pozbawione ambitnych celów redukcji emisji, otwierające furtkę dla przemysłu paliw kopalnych na dalsze destrukcyjne inwestycje. Zamiast dostarczenia przez najbogatsze państwa obiecanych 100 miliardów dolarów dla krajów najmocniej dotkniętych przez kryzys klimatycznych, widzimy, jak światowi przywódcy uciekają od działania na rzecz sprawiedliwości klimatycznej.

Ostatnie godziny negocjacji na szczycie klimatycznym to było prawdziwe piekło. Stany Zjednoczone i Unia Europejska nagle okazały się najsilniejszym blokadami w dojściu do porozumienia. John Kerry i Frans Timmermans, na co dzień przedstawiający się jako liderzy prawdziwie zatroskani o los ludzi na całym świecie, wykazali się klimatyczną hipokryzją. To miał być przełom - a jest zdrada.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Klimat
Nowe nadzieje, stare zmartwienia
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Klimat
Dekarbonizacja to konkurencyjność
Klimat
Chcemy przede wszystkim działać, a nie tylko mówić
Klimat
Bitwa o emisje: desperacja i determinacja
Materiał partnera
Nowy program grantowy dla projektów proekologicznych