Naukowcy zdecydowali się na publikację analizy, wzywając jednocześnie agencje kosmiczne i podmioty finansujące badania astronomiczne do przeprowadzenia oceny środowiskowej każdego obsługiwanego obiektu obserwacyjnego oraz ich upublicznienia.

W ramach badania obliczono, że energia wykorzystana do budowy i utrzymania istniejącej infrastruktury generuje 1,2 miliona ton dwutlenku węgla rocznie, a jej całkowity ślad węglowy w cyklu życia wynosi 20,3 miliona ton. To zaś, według kalkulatora ekwiwalentów gazów cieplarnianych Agencji Ochrony Środowiska, odpowiada rocznym emisjom pięciu elektrowni węglowych.

„Dla ukazania perspektywy, 20 milionów ton CO2 to roczny ślad węglowy krajów takich jak Estonia, Chorwacja czy Bułgaria” – mówi Jürgen Knödlseder, astronom z Instytutu Badawczego Astrofizyki i Planetologii (IRAP) we Francji i jeden ze współautorów badania.

Czytaj więcej

Globalne emisje CO2 z energii w 2021 roku najwyższe w historii

Aby obliczyć ślad węglowy poszczególnych obiektów astronomicznych, naukowcy wykorzystali szacunki z wcześniejszych artykułów wskazujące, ile energii wykorzystano podczas budowy (w przypadku obserwatoriów naziemnych) oraz startu (w przypadku obserwatoriów orbitalnych) a także prognozy kosztów energii ich eksploatacji w stosunku do prognozowanego cyklu życia. W ten sposób oszacowano emisje gazów cieplarnianych związane z niemal 50 misjami kosmicznymi oraz 40 obiektami naziemnych teleskopów.

Jak podkreśla Annie Hughes, współautorka artykułu i astronomka w IRAP, kluczowe jest, aby w obliczu kryzysu klimatycznego naukowcy świecili dobrym przykładem. Na ubiegłotygodniowej konferencji prasowej wyjaśniała, że z uwagi na pogłębiające się zmiany klimatu, istotne jest ograniczanie emisji CO2 w każdej sferze:

„Dowody naukowe są jednoznaczne, że działalność człowieka jest odpowiedzialna za zmiany klimatu na Ziemi. A dowody naukowe są równie jasne, że musimy gruntownie zmienić nasze działania w następnej dekadzie. Tak więc w obliczu takiej pilności, ja i autorzy tego artykułu uważamy, że każdy musi działać już teraz, aby zmniejszyć swoją osobistą i zawodową emisję dwutlenku węgla. Dotyczy to również astronomów, jak wszystkich innych” – powiedziała Hughes.

Według raportu największymi emitentami były największe i najdroższe obserwatoria, takie jak nowy Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Oszacowano, że jego ślad węglowy teleskopu o wartości 9,8 mld dolarów, który wystartował w grudniu i którego pierwsze zdjęcia trafią na Ziemię już w lecie, wyniesie ok. 300 tys. ton metrycznych CO2.

Naukowcy obliczyli, że udział każdego astronoma w emisji tego zawodu wynosi około 36 ton metrycznych rocznie, co obejmuje jedynie emisje związane z korzystaniem z teleskopów. W badaniu nie uwzględniono np. podróży naukowców na konferencje, energii zużytej do wykorzystania superkomputerów czy ogrzewania biur. Jürgen Knödlseder podkreśla, że dla laboratorium IRAP ślad węglowy wynosi ok. 50 ton ekwiwalentu CO2 rocznie na astronoma.

Astronomowie podkreślają, że w świetle wyników badania konieczne będzie wzięcie pod uwagę alternatywnych źródeł energii oraz znalezienia sposobów na jej oszczędzanie. Mają również nadzieję, że ich pionierska analiza zainspiruje do podobnych refleksji również naukowców reprezentujących inne dziedziny nauki.