Najnowszy raport IPCC został nazwany „czerwonym kodem dla ludzkości”, przewidując, że globalne temperatury mogą w ciągu najbliższych dwóch dekad przekroczyć 1,5°C. Kryzys klimatyczny niewątpliwie się pogłębia, a anomalie pogodowe z niego wynikające, zagrażają m.in. ilości wody pitnej. Takie prognozy coraz częściej determinują decyzje o posiadaniu potomstwa, młodzi ludzie obawiają się bowiem skazywać swoje dzieci na niepewny los. Decyzja o bezdzietności jest często również dla młodych ludzi sposobem na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla.

Czytaj także: Przyszłość środowiska w rękach dzieci?

Według najnowszej analizy Morgan Stanley ruch antynatalistów klimatycznych „rośnie i wpływa na wskaźniki płodności szybciej niż jakikolwiek wcześniejszy trend w dziedzinie spadku płodności”. Taką informację firma przekazała w tym miesiącu w notatce dla swoich inwestorów. Na poparcie tej teorii przedstawiono ankiety, badania akademickie oraz dane z Google wskazujące, że zmiana klimatu bezpośrednio i pośrednio zmniejsza dzietność. Według naukowców z UCLA, w Stanach Zjednoczonych liczba urodzeń spadła w ciągu 9 miesięcy po falach ekstremalnych upałów. Z kolei ubiegłoroczne badanie w Chinach wykazało, że konsekwencje zmian klimatycznych wiązały się z 20 proc. wzrostem prawdopodobieństwa niepłodności.

Zdaniem analityków z Morgan Stanley posiadanie dziecka jest pod względem emisji CO2 siedmiokrotnie gorsze niż 10 kolejnych ograniczeń, jakie można wdrożyć. Według szwedzkiego badania, opublikowanego w 2017 roku w IOPscience, posiadanie jednego dziecka mniej na rodzinę może w krajach rozwiniętych zaoszczędzić około 58,6 ton dwutlenku węgla rocznie.

Rosnąca niechęć do posiadania dzieci ma też związek z gorszą kondycją psychiczną młodych ludzi. Według badania przeprowadzone przez amerykańskie National Center for Health Statistics i Census Bureau, od początku pandemii objawy depresji i lęku wzrosły w alarmującym tempie. Obecne wskaźniki problemów ze zdrowiem psychicznym wśród populacji są ponad trzy razy wyższe niż w lipcu 2019 roku, co również ma wpływ na podejmowanie takich decyzji.

Wydaje się, że ta tendencja po stuleciu bezprecedensowego wzrostu populacji może być pewną ulgą dla planety. Utrzymanie dalszego wzrostu wiązałoby się nie tylko z większymi emisjami CO2, ale też z większą eksploracją zasobów oraz większym zachwianiem równowagi ekologicznej.