Obserwujemy dokonującą się teraz ciekawą zmianę przejścia z kapitalizmu akcjonariuszy do kapitalizmu interesariuszy – twierdzi prof. Bolesław Rok z Katedry Przedsiębiorczości i Etyki w Biznesie Akademii Leona Koźmińskiego (ALK). Nie tylko on mówi o widocznym w ostatnich dwóch latach, a szczególnie w tym roku, ożywieniu i nasileniu aktywności firm w obszarze zrównoważonego rozwoju. – Nigdy nie było tak gorącego czasu jak teraz, jeżeli chodzi o świadomość firm i chęć przygotowania się do nowych regulacji – ocenia Irena Pichola, szefowa zespołu Deloitte ds. zrównoważonego rozwoju w Polsce i Europie Środkowej.

Przejawem tego ożywienia, związanego głównie z coraz bliższą perspektywą nowych unijnych regulacji, jest wysyp biznesowych konferencji i seminariów, podczas których porusza się kwestie związane z ESG (odpowiedzialnością środowiskową, społeczną oraz przestrzeganiem ładu korporacyjnego). – Niemal każdego dnia odbywa się co najmniej jedna konferencja z panelem na temat znaczenia ESG i sustainability. Dyskusje o ESG w budownictwie, bankowości czy fintechach budują świadomość uczestniczących w nich menedżerów i skłaniają ich do zadawania sobie pytań o rolę firmy w kontekście jej wpływu na środowisko i społeczeństwo. A to już duża zmiana – podkreśla prof. Rok.

Zmiany dla tysięcy firm

Jak dodaje ekspert z ALK, chociaż o tej zmianie podejścia do prowadzenia biznesu dużo wcześniej mówiono, to dopiero teraz faktycznie się ona dokonuje. Dopiero teraz coraz więcej firm zaczyna się poważnie interesować analizą i oceną swojego wpływu na otoczenie, w tym na klimat, na zmiany społeczne – co zwykle oznacza dla nich duże wyzwanie zarówno operacyjne, logistyczne, jak i kosztowe.

Na razie ten wpływ starała się mierzyć tylko niewielka grupa firm, złożona głównie z  ok. 150 dużych spółek objętych obowiązkiem raportowania niefinansowego. Ale nawet one robiły to w różnym zakresie i według różnych zasad. Natomiast w ciągu czterech najbliższych lat ta grupa powiększy się do ok. 3500 firm.

Kluczowym czynnikiem, który już wymusza zmianę podejścia firm do ESG, są wprowadzane teraz unijne regulacje, a konkretnie przyjęta przez Parlament Europejski w pierwszej dekadzie listopada br. nowa dyrektywa w sprawie sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju określanej skrótem CSRD. Zastąpi ona dotychczasowe regulacje (NFRD) dotyczące raportowania informacji niefinansowych, które obowiązują największe spółki giełdowe i instytucje finansowe.

Jak podkreślają eksperci ds. ESG, dyrektywa CSRD, wprowadzająca też ujednolicenie zasad i modeli sprawozdawczości, nie tylko zbliży kraje członkowskie UE do celów unijnego Zielonego Ładu, ale także znacząco zmieni reguły gry w gospodarce.

– Już niedługo wszystkie duże przedsiębiorstwa, niezależnie od tego, czy są spółkami giełdowymi czy prywatnymi, będą sporządzały raporty w zakresie zrównoważonego rozwoju – przypomina Piotr Biernacki, wiceprezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych i członek EFRAG Sustainability Reporting TEG (rady pracującej nad unijnymi standardami raportowania).

– W porównaniu z obecnie obowiązującymi wymaganiami zmiany, które proponuje CSRD, są znaczące, wręcz rewolucyjne – ocenia z kolei Aleksandra Stanek-Kowalczyk, ekspertka ds. ESG i adiunkt w Instytucie Zarządzania w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

Wyzwanie dla MŚP

Zgodnie z unijnymi założeniami, CRSD ma zacząć obowiązywać od 2024 r. To oznacza, że raporty niefinansowe publikowane w 2025 r. będą już realizowane według wymagań nowej dyrektywy, a także według jednolitych Europejskich Standardów Raportowania Zrównoważonego Rozwoju (ESRS). W połowie listopada Sustainability Reporting Board przyjęła komplet 12 standardów, które po akceptacji Komisji Europejskiej zostaną wkrótce wydane w formie aktów delegowanych.

Karolina Opielewicz, członkini zarządu Krajowej Izby Gospodarczej i inicjatorka działań Komitetu ds. ESG, przypomina, że według szacunków nowe reguły raportowania niefinansowego dotyczyć będą łącznie 50 tys. firm w Unii, w tym ok. 3,5 tys. spółek w Polsce. Nowe regulacje będą wprowadzane stopniowo: najpierw, w 2024 r. zetkną się z nim firmy, które już raportują w ramach NFRD, czyli największe przedsiębiorstwa liczące ponad 500 pracowników.

Ekspertka KIG zaznacza jednak, że nowe przepisy będą miały konsekwencje dla całego rynku, także dla sektora MŚP, w tym zwłaszcza dla firm będących częścią łańcuchów dostaw największych przedsiębiorstw. Jak tłumaczy Opilewicz, jeśli małe przedsiębiorstwo dostarcza jakiś półprodukt do firmy objętej dyrektywą CSRD, to firma ta będzie wymagała od swojego dostawcy szczegółowych informacji o „pochodzeniu” produktu: z czego został wytworzony, z jakim śladem węglowym się to wiąże oraz czy producent stosuje zasady zrównoważonego rozwoju – co dotyczy nie tylko ekologii, ale i kultury organizacji pracy.

Czas na strategie

Zdaniem Aleksandry Stanek-Kowalczyk, wymagana przez CSRD sprawozdawczość w zakresie zrównoważonego rozwoju oznacza istotne wyzwanie dla firm, ponieważ na razie niewiele z nich strategicznie zarządza kwestiami związanymi z tym obszarem. – Brakuje długoterminowych zobowiązań, odpowiednich polityk i procesów, struktur zarządczych i nadzorczych, odpowiedzialności na poziomie zarządu, a ostatecznie, także systemowego podejścia do zbierania i analizy danych ESG – wylicza ekspertka.

Wyzwanie będzie tym większe, że – jak ocenia prof. Rok, w przeważającej większości polskich firm na razie niewiele się dzieje, choć widać już poważne przygotowania. Taki też obraz przedstawiają liczne w ostatnim czasie badania oceniające stan świadomości i zaangażowania przedsiębiorstw w obszarze ESG. – Na razie polskie firmy są w okresie przechodzenia z klasycznych modeli biznesowych – traktujących kwestie społeczne i środowiskowe głównie jako elementy marketingowe i wizerunkowe – do modeli zrównoważonych, w których firmy budują strategię w oparciu o zasady ekonomii regeneracyjnej – ocenia Andrzej Gutowski z firmy Colliers, komentując wyniki jej niedawnego badania, które objęło 60 różnej wielkości spółek, w tym 40 proc. powyżej 250 pracowników. Co oznacza, że w 2026 r. obejmie je nowa dyrektywa i obowiązek raportowania ponad 150 wskaźników ESG.

Za mało konkretów

Co prawda, połowa badanych wskazała, że ma strategię ESG, zaś co czwarta planowała jej przygotowanie w ciągu roku, ale na razie tylko co trzecia z ankietowanych firm przygotowuje się aktywnie do raportowania w ramach CSRD, a  tylko 30 proc. liczy ślad węglowy w I zakresie (w zakresie 3., uwzględniającym łańcuch dostaw – jedynie 5 proc.). Również lutowy sondaż IBRiS, przeprowadzony na zlecenie EY na próbie 200 firm z co najmniej 200 pracownikami, wykazał, że choć 90 proc. z nich ma w misji jakieś aspekty związane z ESG, to mniej niż połowa przełożyła założenia strategii zrównoważonego rozwoju na poszczególne obszary funkcjonowania biznesu.

Jak ocenia Magda Raczek-Kołodyńska, wiceprezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych, słabością strategii ESG polskich spółek jest duży poziom ogólności: nawet gdy podają swoje cele i kierunek, w których chcą zmierzać, to często nie jest to poparte konkretnymi działaniami i wskaźnikami, które pozwolą sprawdzić za określony czas, czy strategię udało się zrealizować. Sporo firm, które w swoich strategiach ESG podkreślają dbałość o środowisko naturalne, do niedawna stawiało na działania, które miały wpływać raczej na pozytywny wizerunek firmy niż na sposób prowadzenia biznesu.

Mniej wysiłku (i nakładów) wymaga bioróżnorodna kwietna łąka przy siedzibie firmy czy pasieka na dachu niż zamknięcie obiegu wody w zakładzie czy monitoring etycznych zachowań u kontrahentów. – Wiele firm chce uchodzić za proekologiczne, nie podejmując przy tym żadnych realnych działań – ocenia Anna Kowalewska, partner Sustainability & Economics Consulting CE w Deloitte, komentując wyniki jej niedawnego badania Climate Check, w którym 41 proc.menedżerów wskazało na problem tzw. greenwashingu, czyli działań pozorowanych.

Presja konsumentów

Na takie pozorowane działania wrażliwi są konsumenci, którzy krytycznie oceniają działania biznesu w zakresie ESG. Według październikowego raportu SEC Newgate ESG Monitor, podsumowującego wnioski z badania mieszkańców 12 wiodących gospodarek świata (w tym Polski), w naszym kraju firmy zostały ocenione najgorzej. W skali 1–10 polscy uczestnicy ESG Monitor przyznali dużym firmom średnio 5,5 pkt, a małym – 5,1 pkt. Te wyniki mogą być rezultatem dwóch widocznych w sondażu zjawisk.

Po pierwsze, pokazał on, widoczny zwłaszcza w Polsce, brak wiedzy o działaniach biznesu w kwestiach ESG. Aż 66 proc. polskich respondentów przyznało, że nic – albo bardzo niewiele – wie na ten temat (to o 7 pkt proc. powyżej globalnej średniej). Po drugie, na całym świecie widać duże (i rosnące) oczekiwania wobec biznesu przy powszechnym przekonaniu o jego możliwościach wpływu na otoczenie. Podczas gdy znaczenie kwestii ESG w codziennych decyzjach zakupowych konsumentów ankietowani Polacy ocenili średnio na 5,9 pkt, to roli firm podejmujących działania w tym obszarze przypisano 7,5 pkt.

Prawie trzy czwarte polskich uczestników badania wskazało też, że firmy – niezależnie od wielkości – powinny zacząć działać w obszarze ESG, tym bardziej że mają możliwości i siłę, by wprowadzać pozytywne zmiany. Co więcej, zdaniem 59 proc. badanych powinno się karać firmy za brak działań w kluczowych kwestiach ESG – szczególnie tych społecznych i środowiskowych.

Duże oczekiwania wobec biznesu pokazał też sierpniowy sondaż przeprowadzony w Polsce na zlecenie banku Credit Agricole. – Aż 86 proc. badanych uznało, że to duże marki i instytucje powinny aktywnie działać na rzecz wsparcia środowiska – zwraca uwagę Ewa Deperas-Jarczewska, menedżerka zespołu ds. Corporate Sustainability w Credit Agricole.