Materiał powstał we współpracy z grupą RLG w Polsce

W trakcie dyskusji o Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta często wracała kwestia systemu depozytowo-kaucyjnego, którą jednak projekt ustawy dotyczącej ROP pomija. Może więc ureguluje ją rynek, czyli przedsiębiorcy. Jak pan to ocenia?

Na ustawę o ROP, dyrektywę  SUP (Single Use Plastics) i potencjalną ustawę o systemie depozytowym powinniśmy patrzeć jak na jedną całość. Wszystkie wzajemnie muszą się uzupełniać i mają jeden cel – doprowadzić to tego, by producenci organizowali zbiórkę opakowań, które wprowadzają na rynek, i dalej przekazywali je do recyklingu, tak by wracały potem jako nowe opakowania. Zmiany będą więc znaczące i sprawią, że koszty przedsiębiorców wzrosną wielokrotnie, także dlatego, że konieczne będą ogromne inwestycje w infrastrukturę do zbierania i przetwarzania odpadów, tak aby osiągnąć zakładane cele. Dlatego dzisiaj trudno jest oceniać ustawę o ROP, nie wiedząc, co będzie z pozostałymi regulacjami, które przecież mogą być jej częścią.

A co z systemem depozytowym? Może przedsiębiorcy powinni sami zacząć go tworzyć, co niektóre firmy już przecież robią?

Ogólne zasady, co do kluczowych cech systemu depozytowego, powinny wypływać z regulacji. Mamy już przykłady systemów, które były dobrowolne i nie najlepiej się sprawdzają, gdyż trudno jest pogodzić sprzeczne nierzadko interesy różnych producentów oraz innych uczestników rynku. Dodatkowo recyklomaty do zbiórki opakowań działające w dwóch różnych systemach, zbierające różne opakowania obok siebie wywołają szkodliwą dezorientację konsumentów. Nie byłoby to też efektywne kosztowo oraz środowiskowo rozwiązanie. Kluczowa dla efektywności systemu jest wiedza, co się w nim dzieje i jak go usprawniać, czyli raportowanie.

Przy zobowiązaniach wynikających z dyrektyw Unii musimy mieć klarowne  dane, które pozwolą realnie rozdzielać koszty każdego z uczestników rynku, tzw. koszty netto, po odjęciu przychodów z surowca z recyklingu.

Już teraz mamy na rynku walkę o recyklat pochodzący z butelek PET…

Tak, już w 2025 r. obowiązkowy będzie 25-proc. udział recyklatu w butelkach PET, a od 2030 r. ten poziom ma sięgnąć 30 proc. Dlatego pilnie potrzebny jest system depozytowy, gwarantujący zbiórkę wysokiej jakości surowca, ale przygotowany pod kątem konsumenta
oraz polskich realiów.

To konsument, który zwraca zużyte opakowania, jest najważniejszym elementem systemu
i powinien mieć możliwość zwrotu opakowania w jak największej liczbie punktów. Nie powinniśmy więc ograniczać zbiórki opakowań jedynie do dużych punktów handlowych.

Może wystarczy postawić przy altanach śmieciowych recyklomaty?

Byłby to dobry pomysł, gdyby nie liczba altan śmieciowych i koszt pojedynczego recyklomatu znanego z obecnie funkcjonujących systemów w UE, który waha się od 50 do 150 tys. zł. Przy takim rozwiązaniu musielibyśmy zainwestować miliardy w zbudowanie infrastruktury pokrywającej cały kraj. Nie mam natomiast wątpliwości, że aby system depozytowy u nas działał, możliwość zwrócenia opakowania musimy mieć „pod nosem”. Po drodze do szkoły, pracy, w osiedlowym sklepiku, tak aby każdy miał do niego wygodny dostęp, bez konieczności jechania do supermarketu. 40 proc. Polaków mieszka na wsi, mamy też rozdrobnioną strukturę handlu. Potrzebujemy systemu depozytowego dopasowanego do naszych realiów.

Czyli jakiego?

W RLG dobrze zdefiniowany system depozytowy postrzegamy szerzej niż same recyklomaty. Dla nas kluczem do efektywnego systemu depozytowego jest przede wszystkim platforma IT łącząca uczestników systemu. To ona może umożliwić zbiórkę opakowań w dużo tańszy i bezpieczniejszy sposób, nie tylko poprzez tradycyjne recyklomaty, ale też automatyczne skanery, podobne do tych sklepowych sczytujących cenę, lub ebin’y, które mogą być użyte zarówno w sieciach handlowych, jak i małych osiedlowych sklepach.

Dzięki temu system będzie dostępniejszy dla przeciętnego Kowalskiego. Z naszym rozwiązaniem idziemy o krok dalej i tzw. Smart DRS różni się nieco od tych systemów depozytowych, które od 20–30 lat dominują w Europie. Dzisiaj stosowane tam recyklomaty są wprawdzie trochę nowocześniejsze, ładniejsze, ale ich mechanizm niewiele się zmienił – maszyna sczytuje powtarzalny kod kreskowy na opakowaniu i czasem oznakowanie systemu depozytowego, a to daje dużą możliwość oszustw.

Na czym one polegają?

Podam przykład z Niemiec: w lutym została zatrzymana ciężarówka wypełniona 26 tys. butelek PET z fałszywymi etykietami depozytowymi. Miały być zwrócone, co oznaczałoby 6500 euro straty dla systemu. Szacuje się, że od 2014 r. tylko w systemie niemieckim straty z oszustw przekroczyły 100 mln euro. To ogromne dodatkowe koszty dla przedsiębiorców, które mogłyby przecież być wykorzystane na usprawnienie systemu. Znamy też przykłady,
gdy jedna ta sama butelka została „zwrócona” w automacie ponad 177 tys. razy, powodując straty rzędu 50 tys. euro. Można więc wnioskować, że tradycyjne systemy depozytowe nie mają zabezpieczeń przed współczesnymi oszustami.

A można je jakoś zabezpieczyć?

Według mnie tak, dzisiejsza technologia umożliwia serializację opakowań np. poprzez indywidualny kod drukowany na opakowaniu. Unikalne oznakowanie produktu blokuje wielorazowe oddanie tego samego opakowania i mogłoby być to podstawą systemu depozytowego. Patrząc jednak szerzej: dzięki takiemu rozwiązaniu będziemy w stanie śledzić drogę opakowania, umożliwić automatyczną zbiórkę w małych sklepach bez wielkich inwestycji w recyklomaty i efektywnie zarządzać procesami. Nie wspominając o możliwościach marketingowych dla producentów i sieci handlowych. Dzięki temu dokładnie wiemy też, ile produktów jest na rynku, a także ile opakowań i gdzie zostały zwrócone. Co prawda w Niemczech i dziś można je zwrócić manualnie np. na stacji benzynowej, ale automatyczna weryfikacja produktu odbywa się dopiero po przewiezieniu do tzw. counting centers, co generuje dodatkowe koszty i ślad węglowy. Podczas tej drogi mamy kolejne możliwości oszustw. Mogłoby się wtedy okazać, że w Polsce będzie poziom zbiórki powyżej
100 proc.

Może więc wysoki poziom recyklingu opakowań w Niemczech nie jest efektem sprawności systemu?

Możliwe, bo tak naprawdę nie wiemy, ile produktów zostało realnie wprowadzonych oraz zebranych. Dlatego też uważamy, że system depozytowy powinien bazować na przejrzystej platformie integrującej wszystkich uczestników rynku, gdyż wszyscy mamy wspólny cel. Zarówno przedsiębiorcy, jak i gminy muszą osiągnąć określony poziom recyklingu, ale na razie każdy mówi o sobie. Potrzebny jest więc integrator rynku, który zaprojektuje procesy
i wprowadzi system godzący ich interesy. RLG posiada i ciągle rozwija taki system, który łączy recyklomaty, producentów, firmy logistyczne, recyklerów i regulatora. Stosując go w Polsce, moglibyśmy wyprzedzić np. Niemcy lub Szwecję, tak jak to było w przypadku płatności elektronicznych.

Niemcy też będą pewnie unowocześniać swój system?

Tak, ale wymiana przestarzałej infrastruktury jest długotrwała i kosztowna, to tak jak zmienianie koła podczas jazdy samochodu. My mamy komfortową sytuację, bo możemy od razu zaplanować budowę całego nowoczesnego systemu i to w oparciu o zagraniczne doświadczenia. Dzięki szerszemu myśleniu o systemie depozytowym można sobie wyobrazić, że automaty do zbierania opakowań będą blisko konsumenta, np. w biurze lub w drodze do pracy. RLG wypracowało modele biznesowe, które pozwalają włączyć do systemu głównych uczestników rynku, w tym firmy zbierające odpady, które wydały dziesiątki milionów złotych na instalacje do segregacji odpadów. Teraz obawiają się one, że system depozytowy może pozbawić je surowca. W naszym podejściu firmy te w dalszym ciągu mogłyby odbierać opakowania objęte depozytem.

Jak to działa na świecie?

Systemy depozytowe dzieli się na scentralizowane, np. w Norwegii lub Szwecji, oraz decentralizowane, np. w Niemczech. Zazwyczaj zarządzają nimi organizacje non profit z udziałem interesariuszy systemu. Ich zadaniem jest ustalanie reguł działań systemu, zarządzanie rozliczeniami oraz zbieranie raportów. Najważniejszą kwestią jest przepływ danych – aby było wiadomo, kto i ile opakowań wprowadził na rynek i jak dużo z nich zostało odebranych.

Czy budując nasz system depozytowy, warto nim objąć od razu więcej opakowań poza butelkami PET?

Tak, wydaje się, że ich naturalnym uzupełnieniem są puszki i opakowania szklane. Dobrze zdefiniowany system pozwala też zbierać opakowania, które nie są okrągłe, np. kartony po mleku i sokach. Moim marzeniem, ale możliwym do zrealizowania, byłoby rozszerzenie tradycyjnego systemu depozytowego np. o takie produkty jak baterie czy opony samochodowe, których duża część trafia dzisiaj na wysypiska lub w miejsca do tego nieprzeznaczone. Dlatego tak ważne jest, by dobrze zdefiniować infrastrukturę systemu depozytowego, bazującą oczywiście na doświadczeniach z krajów takich jak Szwecja czy Niemcy, lecz opartą na nowych, ale już przetestowanych technologiach. Koniec końców powinniśmy myśleć o systemie depozytowym jako o platformie, która jest przyjazna i dostępna dla konsumentów, dostarcza wysokiej jakości surowca do recyklingu, łączy uczestników rynku i jest łatwa do rozbudowy o kolejne opakowania.