Jakie są najważniejsze wyzwania transformacji energetycznej w Polsce, jak możemy skorzystać z doświadczeń brytyjskich w restrukturyzacji sektora węglowego i rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, a wreszcie, jakie cele wyznaczyła sobie Wielka Brytania na COP26. O tym rozmawiali uczestnicy debaty „W kierunku neutralności klimatycznej w 2050 roku” zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą” w ramach projektu „Walka o klimat”. Współorganizatorem debaty była ambasada brytyjska.

Cele na Glasgow

Wielka Brytania będzie gospodarzem najbliższej, 26. już Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (United Nations Climate Change Conference). Szczyt COP26 jest zaplanowany na listopad w Glasgow. Jaką wizję na konferencję mają Brytyjczycy oraz jakie cele klimatyczne stawia sobie Wielka Brytania po wyjściu z Unii Europejskiej?

– Nasze cele związane z ochroną klimatu są dokładnie takie same jak przed opuszczeniem Unii. Chodzi o realizację celów z porozumienia paryskiego i ograniczenie skali ocieplenia klimatu do nie więcej niż 2 st. C – mówił John Murton, pełnomocnik rządu brytyjskiego ds. COP26.

– Na szczycie COP26 w Glasgow chcemy potwierdzić zobowiązania z Paryża, związane z walką o klimat, i pokazać, że są aktualne i działają. Stawiamy sobie cztery cele. Pierwszy to znaczące ograniczenie emisji. Drugi, to by każde państwo przedstawiło długoterminowe cele zerowej emisji netto (net zero), tak jak zrobiły to UE i Wielka Brytania, jak też swoje dobrowolne zobowiązania krajowe, tzw. NDC, które byłyby powiązane z tymi celami  – dodał.

– Kolejną kwestią jest adaptacja i zmniejszenie szkód spowodowanych zmianami klimatycznymi. Musimy się także wywiązać z zobowiązania dotyczącego finansowania wartości 100 mld dol. rocznie od krajów rozwiniętych na cele klimatyczne. Ważne będą też zmiany związane z ograniczaniem emisji choćby w transporcie – wymieniał John Murton.

Sektorem, który najmocniej odczuje zmiany, będzie szeroko pojęta elektroenergetyka. O najważniejszych celach, zawartych w przyjętej niedawno przez rząd Polityce Energetycznej Państwa do 2040 r. (PEP2040) mówił Adam Guibourgé-Czetwertyński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.

– Polska chce przyczynić się do osiągnięcia celu wyznaczonego na poziomie unijnym, czyli osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Zobowiązaliśmy się do tego w grudniu 2019 roku razem ze wszystkimi państwami UE, wtedy jeszcze w tym gronie była także Wielka Brytania – przypomniał minister. – PEP2040 określa pierwszy, ale bardzo znaczący krok, jeśli chodzi o transformację energetyki w kierunku wypełnienia celów unijnych, ale też naszych zobowiązań wynikających z porozumienia paryskiego i osiągnięcia neutralności klimatycznej w drugiej połowie wieku.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

– W PEP2040 najważniejsze są trzy elementy. Pierwszy to zapewnienie sprawiedliwej transformacji, co jest warunkiem koniecznym naszej polityki. Chodzi o to, żeby ta transformacja nie odbyła się kosztem jakiejś części społeczeństwa, niektórych regionów czy sektorów, tylko była z korzyścią dla wszystkich mieszkańców, w szczególności dla tych regionów, które są najbardziej uzależnione od wydobycia paliw kopalnych. Drugim priorytetem tej polityki jest budowa nowego zeroemisyjnego systemu energetycznego. Chcemy, by w perspektywie do roku 2030 co trzeci megawat pochodził z odnawialnych źródeł energii (OZE). Do 2040 r. planujemy zbudować system energetyczny o podobnej mocy jak dzisiejszy system konwencjonalny, czyli ok. 40 GW. Trzeci priorytet to poprawa jakości powietrza poprzez działania w ciepłownictwie i zwiększenie liczby gospodarstw domowych podłączonych do sieci ciepłowniczych, wymiana kotłów w domach, a także działania w transporcie i m.in. przejście do zeroemisyjnego systemu transportu publicznego we wszystkich większych miastach do 2030 roku. To bardzo ambitny plan, który ma przynieść bardzo wymierne korzyści dla jakości powietrza i poprawy warunków życia, ale też do tworzenia nowych miejsc pracy i wzrostu gospodarczego kraju – wymieniał Adam Guibourgé-Czetwertyński.

W jaki sposób Polska może skorzystać przy tym z doświadczeń brytyjskich, choćby w odchodzeniu od węgla? – Przez długi czas pracowaliśmy razem z Polską przy wyzwaniach związanych z odchodzeniem od węgla. Dobrym przykładem jest nasza droga w kierunku morskiej energetyki wiatrowej. Mamy tu szerokie doświadczenie. I nadal chcemy się nim dzielić z kolegami w Polsce.

Wielka Brytania jest światowym liderem w tym sektorze. Mamy w nim już ponad 10 GW mocy zainstalowanej. Naszym celem jest dojście przed 2030 rokiem do 40 GW, co będzie oznaczało, że każde gospodarstwo domowe w Wielkiej Brytanii ma dostęp do czystej energii – wskazała Anna Clunes CMG OBE, ambasador Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

– Oczywiście jest wiele innych obszarów, w których pracujemy z polskim rządem. Na przykład w zeszłym roku na spotkaniu premierzy naszych krajów potwierdzili partnerstwo na rzecz czystego wzrostu. Chciałabym zwrócić uwagę na współpracę w dziedzinie elektromobilności. Jesteśmy także w kontakcie w sprawie finansowania innowacji. Mamy dobre doświadczenia ze współpracy z firmami polskimi i brytyjskimi, których rola rośnie. Bardzo się cieszymy, gdy widzimy, że niektóre międzynarodowe firmy także podjęły zobowiązania dotyczące gospodarki zeroemisyjnej. To bardzo istotne, gdyż nasze doświadczenie mówi nam, że one szukają lokalizacji dla inwestycji, gdzie mogą mieć dostęp do energii z OZE – dodała Anna Clunes.

Stabilne warunki

Co jest kluczowe dla udanej transformacji energetyki? – Najważniejsze w tej chwili w Polsce są dobre ramy prawne dla rozwoju OZE. Ciągle funkcjonuje jeszcze ustawa antywiatrakowa, ze słynnym 10H (nakazuje lokalizację turbin w odległości od zabudowań nie mniejszej niż dziesięciokrotność całkowitej wysokości turbin – red.). Nie ma ona żadnego naukowego uzasadnienia. Nie tylko wiatr, ale wszystkie odnawialne źródła powinny zostać ujęte w jednej dobrej ustawie, z gwarancją stabilnego rozwoju. Bo u nas prawo zmienia się za szybko i za często. Chodzi o to, by inwestorzy mieli pewność działania – uważa Maciej  Nowicki, ekolog, profesor nauk technicznych, dwukrotny minister środowiska, prezydent COP14.

– Jeśli chodzi o odejście od węgla, to dziś nie jest to już taki problem, jaki był 20 lat temu, za czasów premiera Jerzego Buzka. Wtedy w kopalniach pracowało 400 tys. ludzi. Teraz w górnictwie na Śląsku pracuje 4 proc. ludzi czynnych zawodowo. To naprawdę nie jest to już wielki problem społeczny i można znacznie szybciej odejść od węgla, niż zakłada rząd, mówiąc o roku 2049. Ale pod warunkiem, że przyjmiemy dwie rzeczy: że rząd autentycznie popiera OZE i modernizuje sieci przesyłowe oraz prowadzi termomodernizację budynków, bo ciągle czeka na nią 75 proc. obiektów. Jeżeli będziemy szybko wdrażać te działania, a dzięki wielkim pieniądzom unijnym można to robić, to postęp w redukcji emisji może być znacznie szybszy, aniżeli zakłada rząd – podkreślił prof.Maciej Nowicki.

W jakim tempie odchodzić od węgla i transformować energetykę, czy to ma być ewolucja czy rewolucja?

– Pod koniec marca opublikujemy studium, które będzie pokazywało, jak scenariusze wyłączeń poszczególnych bloków i elektrowni węglowych generują potencjał do zastąpienia nowymi odnawialnymi źródłami energii oraz, gdzie to konieczne, również gazem, który jest przecież paliwem kopalnym, a którego dalsze zużycie w elektroenergetyce na cele jedynie produkcji energii elektrycznej wiąże się z niekoniecznie potrzebnym wzrostem emisji.

O ile zgadzamy się, że w sytuacji, kiedy używamy tak dużo węgla w sektorze ciepłowniczym, niestety będzie prawdopodobnie konieczna transformacja z użyciem gazu ziemnego, o tyle w dalszej perspektywie możemy iść w kierunku elektryfikacji sektora ciepłowniczego. Gaz ziemny stricte do produkcji energii elektrycznej według naszych prognoz nie będzie aż tak bardzo potrzebny – powiedział Michał Hetmański, prezes think tanku Fundacji Instrat.

Według przewidywań Instratu odchodzenie od węgla może być znacznie szybsze, niż to zakłada rząd w PEP2040.

Na transformację energetyczną dostępne są gigantyczne pieniądze, w różnych formach. Jak najskuteczniej wykorzystać te fundusze? – Dostępne środki publiczne będą gigantyczne, bez precedensu. Rządowe plany wydawania tych środków są więc bardzo istotne. Ale równie duże, albo nawet jeszcze większe, środki będą potrzebne i są możliwe do zmobilizowania w sektorze prywatnym. Wspomniane już ustanowienie odpowiednich ram prawnych i planowanie zmian w sposób długofalowy, w perspektywie 20–30 lat, pozwoli ukierunkować te środki na najodpowiedniejsze cele. Banki inwestycyjne, komercyjne, jak i inwestorzy, szczególnie międzynarodowi, są bardzo zainteresowani tym, żeby lokować swoje środki w Polsce – ocenił Piotr Dmuchowski, Head of Global Markets HSBC in Poland.

– Powinniśmy się zastanowić nad tym, jak podzielić te publiczne i prywatne środki tak, by te pierwsze poszły na te sektory, gdzie środki prywatne nie mogłyby się sprawdzić lub na ten moment byłyby zbyt drogie. Z kolei tam, gdzie środki prywatne wystarczą i jest zainteresowanie, żeby inwestować, jak chociażby OZE, to tam ukierunkować prywatne inwestycje.

Bardzo ciekawym trendem, który w Polsce byłby bardzo atrakcyjny i mógłby bardzo dynamicznie przyspieszyć transformację, jest szersze wykorzystanie instrumentów tzw. blended finance, co już zaczyna się dziać. Polega to na tym, że mamy współudział środków publicznych albo gwarancji publicznych różnych instytucji, takich jak EBI czy EBOiR, czy też polskich instytucji publicznych, ze środkami komercyjnymi – tłumaczył Piotr Dmuchowski.

Sposoby redukcji emisji dwutlenku węgla będą zapewne kluczowe w Glasgow, podobnie jak na każdym szczycie klimatycznym. Jaki jest tu pogląd brytyjski? Jaka będzie rola sector coupling – coraz częściej dyskutowanego określenia, oznaczającego łączenie sektorów w celu dekarbonizacji gospodarki poprzez maksymalne wykorzystanie energii z OZE?

Zmiany to szansa rozwojowa

– Wiele dyskusji w Wielkiej Brytanii związanych ze zmianami klimatycznymi łączy się z szansami ekonomicznymi. Dziesięć lat temu, kiedy zmiany klimatyczne były omawiane w Kopenhadze, zrozumieliśmy, że trzeba będzie pójść na kompromis przy redukcji emisji. W ciągu tych lat byliśmy jednym z najszybciej rozwijających się członków G8 i pokazaliśmy, że dzięki morskim farmom wiatrowym na Morzu Północnym byliśmy w stanie dostarczyć znacznie tańszą energię niż z paliw kopalnych. Przyspieszyliśmy tę transformację dlatego, że było to dobre nie tylko dla środowiska, ale również dla gospodarki brytyjskiej. Dlatego też mamy wspomniany przez panią ambasador ambitny cel dotyczący produkcji energii z OZE do 2030 roku, które jeszcze nawet mógłby przyspieszyć – mówił John Murton.

Dodał, że może się to stać możliwe dzięki skali działania i spadkowi cen technologii. Podobnie dzieje się w innych branżach. Jeszcze kilka lat temu telefony komórkowe były bardzo drogie i ludzie mówili, że może nas na to nie stać i nie powinniśmy inwestować w sieci. Tymczasem w wielu krajach, nie tylko w Europie, ale i choćby w Afryce i w innych regionach świata, komórki stały się źródłem ogromnego wzrostu gospodarczego.

– Dzisiaj można powiedzieć, że nie można nie pozwolić sobie na takie przemiany – podkreślił John Murton. – Ważne jest to, Wielka Brytania, starając się przejść na zeroemisyjność, stworzyła koło zamachowe dla gospodarki. Transformacja na gospodarkę zeroemisyjną to jest coś, czego nie powinniśmy się obawiać – podsumował pełnomocnik rządu brytyjskiego ds. COP26.

""

klimat.rp.pl