Boty pokazały, jak media promują klimatyczną dezinformację

Udostępnij

Wpływ mediów na debatę o kryzysie klimatycznym to zarazem problem dystrybucji treści w internecie, uzależnienia od reklamodawców i dziennikarskiego prawdopośrodkizmu – co obnażył algorytm, przygotowany przez dwóch artystów.

Jak w internecie walczyć ze zmianami klimatycznymi? Według artystów Tegi Brain i Sama Lavigne, warto zadbać o to, by najistotniejsze wiadomości na ten temat były właściwie wyeksponowane i dzięki temu, bardziej zauważalne dla internautów. Stworzyli więc Synthetic Messanger, czyli projekt, który dzięki interakcji botów regularnie podbija widoczność wiadomości dotyczących klimatu.

Dzięki narzędziu setki botów codziennie wyszukują i „czytają” wiadomości na temat kryzysu klimatycznego, dzięki czemu stają się one bardziej widoczne w sieci.  Boty klikają również w reklamy, aby dodatkowo wesprzeć publikacje. I choć Brain i Lavigne wiedzą, że Synthetic Messanger nie zmieni funkcjonowania mediów ani nie powstrzyma katastrofy klimatycznej, to liczą na to, że obnaży niedoskonałości związane z przedstawianiem naprawdę istotnych informacji w internecie.

Projekt wystartował na początku czerwca, a w ciągu pierwszych 10 dni boty odwiedziły 2 miliony artykułów dotyczących klimatu oraz kliknęły 6 milionów reklam. Celem działania Synthetic Messanger jest krytyka sposobu, w jaki media kształtują narrację na temat kryzysu klimatycznego.

Czytaj też: Influencerzy: nowa broń firm paliwowych w walce o wizerunek

„Algorytmy wpływają na wszystkie wiadomości” – mówią jego twórcy. Tegi Brain i Sam Lavigne podkreślają, że lobbystom przemysłu paliw kopalnych doskonale udaje się wpływać na to, jakie informacje dotyczące zmian klimatu pojawiają się w mediach, jako przykład podając historie dotyczące rzekomych podpaleń jako przyczyny rozległych pożarów w Australii w ubiegłym roku, wzmacnianych w internecie przez denialistów klimatycznych. Choć naukowcy potwierdzili, że sezon pożarów buszu rozpoczyna się wcześniej i jest zdecydowanie bardziej niszczycielski, niż kiedyś, co jest efektem zmian klimatycznych, informacje o podpaleniach funkcjonowały w mediach przez długi czas.

„Pragnienie przedstawienia »zrównoważonego spojrzenia« na naszą tragiczną sytuację środowiskową oznaczało, że całkowicie fałszywym wątpliwościom i zaprzeczeniom poświęcono znacznie więcej czasu antenowego niż klimatologom” – powiedzieli autorzy Synthetic Messangera.

Na szerzenie się treści zaprzeczających katastrofie klimatycznej mają wpływ również takie serwisy, jak YouTube, którego algorytm poleca widzom filmy zawierające nieprawdziwe informacje związane ze zmianami klimatycznymi. YouTube czerpie z tej dezinformacji zyski, jednocześnie działając na szkodę środowiska. Według Braina i Lavigne, algorytmy to istotny aspekt manipulowania widocznością wiadomości dotyczących kryzysu klimatycznego, nie są jednak jedynym winowajcą. Za obecną sytuację winią również sposób rozpowszechniania wiadomości dotyczących klimatu w środowisku dziennikarskim oraz „prawdopośrodkizm”.

Problemem są również same boty – tylko nie te, które w ramach projektu artystycznego próbują zwrócić na istotny problem w systemie działania mediów. Na początku roku „Climate Policy” opublikowało badanie na temat dezinformacji rozpowszechnianej przez boty w czasie, gdy ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, podejmował decyzję o wypowiedzeniu porozumienia paryskiego. Po analizie milionów postów na Twitterze okazało się, że ok. 10% użytkowników piszących w tym temacie to najprawdopodobniej boty, odpowiadające jednocześnie za aż 25% wszystkich informacji na ten temat, i przekonujących w dużej mierze, że informacje o postępującym globalnym ociepleniu to „pseudonauka”.

Źródło: Grist


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij