Poziom mórz będzie wzrastał przez cały XXI wiek, a proces ten nie zatrzyma się wraz z jego końcem – wynika z raportów Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC). Dla Polski szczególne znaczenie ma sytuacja na nisko położonym wybrzeżu Bałtyku, przede wszystkim na Żuławach Wiślanych.

Portal TwojaPogoda, opisując symulację możliwego wyglądu polskiego wybrzeża pod koniec stulecia, wskazuje, że w najbardziej niekorzystnym wariancie rozległe obszary północnej Polski mogłyby znaleźć się w strefie zagrożenia zalaniem. W przedstawionym przez serwis scenariuszu – zakładającym również zaniedbanie infrastruktury chroniącej wybrzeże – szczególnie poważne konsekwencje mogłyby dotyczyć terenów między Gdańskiem a Elblągiem. Okolice Nowego Dworu Gdańskiego znalazłyby się wówczas na obszarze nowego akwenu.

Co istotne, takiej mapy nie można traktować jako dokładnej prognozy tego, którędy w 2100 r. będzie przebiegała linia brzegowa Polski. IPCC nie przewiduje, że konkretne miasta lub miejscowości na polskim wybrzeżu z całą pewnością znajdą się pod wodą. Raport przedstawia jednak skalę możliwego wzrostu poziomu mórz oraz wskazuje, że wraz z nim będzie rosło zagrożenie powodziowe na nisko położonych wybrzeżach.

Czytaj więcej

Bałtyk cierpi z powodu zmian klimatu. Eksperci: „Rośnie martwa strefa”

IPCC: dalszy wzrost poziomu mórz jest praktycznie pewny

Jednym z podstawowych źródeł wiedzy o przyszłości oceanów jest raport „Climate Change 2021: The Physical Science Basis”. To opracowanie I Grupy Roboczej IPCC przygotowane w ramach Szóstego Raportu Oceniającego IPCC (AR6), który został opublikowany 9 sierpnia 2021 r. Autorzy dokumentu stwierdzają w nim między innymi, że dalszy wzrost średniego globalnego poziomu morza w XXI wieku jest praktycznie pewny. To, jak duża będzie zmiana do końca stulecia, zależy jednak od ilości gazów cieplarnianych emitowanych w kolejnych dekadach.

W scenariuszu optymistycznym zakładającym bardzo niskie emisje – określanym jako SSP1-1.9 – prawdopodobny wzrost średniego globalnego poziomu morza do 2100 r. wynosi od 0,28 do 0,55 m w porównaniu ze średnią z lat 1995–2014. Przy niskich emisjach SSP1-2.6 jest to 0,32–0,62 m, natomiast w scenariuszu pośrednim SSP2-4.5 – 0,44–0,76 m.

Największy wzrost przewidywany jest oczywiście w scenariuszu bardzo wysokich emisji SSP5-8.5. IPCC podaje w tym przypadku prawdopodobny przedział od 0,63 do 1,01 m do 2100 r. względem lat 1995–2014.

Dlaczego poziom oceanów się podnosi?

IPCC wskazuje dwa szczególnie ważne mechanizmy. Pierwszym jest ogrzewanie oceanów. Jak wyjaśniają eksperci, woda zwiększa swoją objętość wraz ze wzrostem temperatury, dlatego ocieplanie się mórz i oceanów prowadzi do podnoszenia ich poziomu. Drugim czynnikiem jest zaś ubytek lodu znajdującego się na lądzie – zarówno lodowców, jak i wielkich lądolodów Grenlandii oraz Antarktydy. Woda pochodząca z ich topnienia trafia do oceanów i zwiększa ich objętość.

Proces ten jest już wyraźnie widoczny w pomiarach. Według IPCC między 1901 a 2018 r. średni globalny poziom morza podniósł się o około 20 cm. Jednocześnie tempo zmian przyspieszyło. W latach 2006–2018 poziom morza rósł średnio o około 3,7 mm rocznie. IPCC ocenia również, że działalność człowieka była prawdopodobnie główną przyczyną obserwowanego wzrostu poziomu mórz co najmniej od 1971 r.

Co oznacza to dla Bałtyku?

Globalna wartość wzrostu poziomu mórz nie oznacza, że powierzchnia wody podniesie się dokładnie o tyle samo w każdym miejscu na świecie. Ważny jest tak zwany względny poziom morza, czyli położenie powierzchni wody w stosunku do znajdującego się obok lądu. Wpływają na niego również lokalne i regionalne ruchy powierzchni Ziemi.

IPCC ocenia, że dalszy wzrost względnego poziomu morza wokół Europy jest skrajnie prawdopodobny i będziemy go obserwować w XXI wieku. Mediana regionalnych projekcji dla mórz otaczających Europę wynosi na lata 2081–2100 około 0,4–0,5 m w scenariuszu SSP1-2.6 oraz około 0,7–0,8 m przy bardzo wysokich emisjach SSP5-8.5. Między poszczególnymi częściami kontynentu występują jednak znaczne różnice.

Bałtyk jest pod tym względem szczególnym akwenem. IPCC wskazuje, że przewidywany wzrost względnego poziomu morza jest tu niższy niż na wielu innych europejskich wybrzeżach – przede wszystkim ze względu na podnoszenie się lądu. Zjawisko to jest jednak najsilniejsze w północnej części Bałtyku. Poza nią wzrost względnego poziomu morza będzie sprzyjał nasilaniu powodzi na nisko położonych terenach oraz cofaniu się piaszczystych wybrzeży.

Czytaj więcej

Globalne ocieplenie wpłynie na polskie wybrzeże. Te miejsca mogą zostać zalane

Żuławy Wiślane szczególnie narażone

Serwis TwojaPogoda podaje dla polskiego wybrzeża przedział względnego wzrostu morza do końca stulecia o około 0,3–0,7 m.

Jak zauważa portal, szczególnym przypadkiem na polskim wybrzeżu są Żuławy Wiślane. Dlaczego? Znaczna część tego obszaru znajduje się poniżej poziomu morza, a w najniżej położonych miejscach depresja sięga około 2 m.

To właśnie niskie położenie sprawia, że wzrost poziomu Bałtyku ma dla Żuław szczególne znaczenie. TwojaPogoda zwraca także uwagę na osiadanie gruntu w rejonie Zatoki Gdańskiej. Przy ocenie zagrożenia należy bowiem brać pod uwagę nie tylko zmianę wysokości powierzchni morza, ale właśnie również jej położenie względem lądu.

Nie oznacza to jednak oczywiście, że wzrost poziomu Bałtyku automatycznie spowoduje trwałe zalanie wszystkich terenów leżących poniżej określonej wysokości. Bardzo duże znaczenie ma też bowiem infrastruktura ochronna, w tym system zabezpieczeń przeciwpowodziowych.

Przedstawiany przez TwojąPogodę scenariusz zalania rozległego obszaru między Gdańskiem a Elblągiem należy traktować jako wariant zakładający zarówno niekorzystny rozwój sytuacji związanej ze wzrostem poziomu morza, jak i zaniedbania zabezpieczeń. Nie jest to prognoza mówiąca, że taki przebieg wydarzeń nastąpi z całą pewnością. Ale nie jest on też niemożliwy. 

Wyższy poziom morza oznacza większe ryzyko powodzi

Wzrost poziomu morza może mieć poważne konsekwencje również w miejscach, które na co dzień pozostaną suche. Im wyższy jest bowiem średni poziom wody, tym poważniejsze mogą okazać się skutki ekstremalnych wezbrań i sztormów. IPCC wskazuje, że wzrost względnego poziomu mórz prowadzi do zwiększenia częstotliwości i dotkliwości powodzi na nisko położonych obszarach przybrzeżnych. Zwiększa również zagrożenie erozją piaszczystych wybrzeży.

Skala tej zmiany może być bardzo duża. Według IPCC ekstremalne poziomy morza, które w niedawnej przeszłości w danym miejscu pojawiały się średnio raz na sto lat, do 2100 r. mają występować co najmniej raz w roku w ponad połowie miejsc na świecie, w których prowadzone są pomiary. W przypadku Europy eksperci oceniają, że wraz ze wzrostem poziomu morza będzie rosło zagrożenie dla ludzi i infrastruktury na wybrzeżach. Szczególnie narażone są nisko położone wybrzeża i ujścia rzek. Ryzyko może być dodatkowo zwiększane przez sztormowe spiętrzenia wody, intensywne opady oraz wezbrania rzek.

Ma to znaczenie również dla Polski. Problemem nie jest więc wyłącznie możliwość trwałego przesunięcia linii brzegowej. Wyższy poziom Bałtyku może sprawić, że podczas sztormów i innych ekstremalnych zdarzeń woda będzie docierać dalej w głąb nisko położonych terenów.

Czytaj więcej

Duże statki niszczą Bałtyk. Eksperci z Niemiec ujawnili skalę problemu

Co może wydarzyć się po 2100 r.?

Rok 2100 nie oznacza końca procesu – IPCC podkreśla, że poziom mórz będzie podnosił się prawdopodobnie przez stulecia i tysiąclecia. Oceany bardzo wolno reagują bowiem na wzrost temperatury, a lądolody potrzebują dużo czasu, aby osiągnąć nową równowagę. Do 2150 r. prawdopodobny wzrost globalnego poziomu morza w scenariuszu bardzo niskich emisji SSP1-1.9 wynosi 0,37–0,86 m względem lat 1995–2014. W scenariuszu bardzo wysokich emisji SSP5-8.5 jest to 0,98–1,88 m.

IPCC zaznacza jednocześnie, że przyszłość lądolodów jest obarczona dużą niepewnością. W scenariuszu bardzo wysokich emisji nie można całkowicie wykluczyć wzrostu globalnego poziomu morza zbliżającego się do 2 m do 2100 r. i 5 m do 2150 r. Jest to jednak scenariusz o niskim prawdopodobieństwie. 

Jeszcze dłuższa perspektywa pokazuje skalę możliwych zmian. IPCC szacuje – choć z niskim poziomem pewności – że w ciągu kolejnych dwóch tysięcy lat globalny poziom morza wzrośnie o około 2–3 m, jeżeli globalne ocieplenie zostanie ograniczone do 1,5 st. C, oraz o około 2–6 m, jeśli temperatura ustabilizuje się na poziomie 2 st. C powyżej wartości z epoki przedindustrialnej.

Dla polskiego wybrzeża oznacza to tyle, że zagrożenie nie zakończy się wraz z XXI wiekiem. Symulacja opisywana przez TwojąPogodę pokazuje możliwe konsekwencje dla szczególnie nisko położonych terenów, takich jak Żuławy Wiślane. Ustalenia IPCC potwierdzają natomiast kierunek zmian: poziom mórz będzie wzrastał, a wraz z nim na nisko położonych wybrzeżach będzie zwiększać się ryzyko powodzi.

Nie można dziś stwierdzić, że w 2100 r. konkretny obszar między Gdańskiem a Elblągiem z pewnością znajdzie się pod wodą. Można jednak powiedzieć, że dalszy wzrost poziomu morza jest – według IPCC – praktycznie pewny, a przyszłość najbardziej narażonych fragmentów polskiego wybrzeża będzie zależała zarówno od skali globalnego ocieplenia, jak i od skuteczności zabezpieczenia terenów nadmorskich.