Rekordowe upały i brak śniegu sprawiają, że lodowce topnieją w dramatycznym tempie - donosi szwajcarski portal informacyny Blick. Katastrofalną sytuację widać gołym okiem na przykładzie lodowca Gries w szwajcarskim kantonie Valais.

Sześć metrów lodu mniej w niespełna rok

Jak wskazuje znany glaciolog Matthias Huss, szef szwajcarskiej sieci monitoringu Glamos, w ciągu niecałego roku lodowiec Gries stracił aż sześć metrów lodu. Ma on długość prawie pięciu kilometrów i ze względu na swój kształt i mikroklimat topnieje szybciej niż jakikolwiek inny w Szwajcarii.

Od zeszłej jesieni z samego lodowca Gries spłynęło 9,4 mld litrów wody z roztopów – tyle, ile rocznie zużywa całe szwajcarskie rolnictwo do nawadniania warzyw. Choć krótkoterminowo zasila to rzeki, w przyszłości może oznaczać katastrofę: w gorące i suche lata woda z gór po prostu przestanie płynąć.

Ponad 30 lodowców zmierza do zagłady

Trwają również analizy stanu innych lodowców w Szwajcarii, m.in. Bella Tola w kantonie Valais, wokół którego krążą doniesienia jakoby był „martwy”, czego dowodem miały być zdjęcia. Glacjolodzy podkreślają jednak, że oficjalnie za martwy uznaje się w Szwajcarii lodowiec, który ma mniej niż jeden hektar powierzchni, a ostateczną jasność przyniosą dopiero kolejne pomiary za dwa lata. Jak jednak podkreśla Matthias Huss w rozmowie z portalem Blick, „30 lodowców lub nawet więcej może bezszelestnie zniknąć do końca lata”.

Sam Gries – jak zauważa Huss – znajduje się w stanie agonalnym. Z powodu braku zasilania śniegiem w najwyższych partiach lodowiec pęka sam w sobie, tworząc gigantyczne kratery i szczeliny. Praca naukowców w takich warunkach staje się dziś bolesnym pożegnaniem z ginącym naturalnym dziedzictwem Alp.

Czytaj więcej

W upały jerzyki masowo wyskakiwały z gniazd i ginęły. W miastach ośrodki pękały w szwach

Lodowce bez ochrony przed słońcem

Głównymi winowajcami są ubiegłoroczne skąpe opady śniegu zimą oraz potężne fale upałów latem. Śnieg, który chroni lodowce przed topnieniem, zniknął w tym roku już pod koniec czerwca – ponad miesiąc wcześniej niż w minionych dziesięcioleciach. Przez dwie trzecie lata lodowce pozostają „nagie”, wystawione na bezpośrednie działanie słońca.

W rekordowym 2022 r. stopiło się sześć proc. lodu. Ile ubędzie go w tym roku, glaciolog będzie mógł powiedzieć dopiero pod koniec września. Inaczej niż w przeszłości, po katastrofalnym 2022 r. lodowce nie miały czasu na regenerację. Tempo ich zaniku drastycznie przyspieszyło. Naukowcy pokazują przerażające zmiany: skały, które jeszcze dwa lata temu ledwo było widać pod lodem, dziś są widoczne nad nim na wysokość nawet dziesięciu metrów. „Dla lodowców to jedno z najgorszych lat” – podkreśla glacjolog.