Reklama

Bałtyk cierpi z powodu zmian klimatu. Eksperci: „Rośnie martwa strefa”

Morze Bałtyckie dotyka szereg problemów, a naukowcy przewidują, że wraz z pogłębianiem się kryzysu klimatycznego będą się one nasilać. Czy
Naukowcy oceniają, że z czasem Bałtyk będzie coraz cieplejszy, a zarazem mniej słony niż wcześniej.

Naukowcy oceniają, że z czasem Bałtyk będzie coraz cieplejszy, a zarazem mniej słony niż wcześniej.

Foto: Marcin Bielecki PAP

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są główne przyczyny wzrostu temperatury w Morzu Bałtyckim?
  • Jak zmiany klimatyczne wpływają na długość okresu wegetacyjnego w regionie Bałtyku?
  • W jaki sposób pogarszające się warunki klimatyczne mogą wpłynąć na wzorce opadów i pokrywę śnieżną?
  • Czy rosnące temperatury mogłyby wpłynąć na występowanie morskich fal upałów i ich konsekwencje dla ekosystemów Bałtyku?
  • Jakie są skutki eutrofizacji Morza Bałtyckiego i jakie działania są podejmowane w celu jej ograniczenia?
  • Dlaczego międzynarodowa współpraca jest kluczowa dla poprawy stanu ekologicznego Bałtyku?

W raporcie z 2023 r. eksperci z Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego alarmowali, że temperatura w zlewisku Morza Bałtyckiego rośnie o 0,08°C na dekadę, a zatem szybciej niż temperatura na świecie, której wzrost szacuje się na 0,05°C na dekadę. Naukowcy wymienili zauważalne konsekwencje pogłębiającego się kryzysu klimatycznego, takie jak malejąca liczba bardzo zimnych dni, coraz krótszy czas występowania pokrywy lodowej, a także zmniejszenie jej grubości na rzekach i jeziorach, zwłaszcza we wschodniej i południowo-wschodniej części zlewiska Morza Bałtyckiego.

Według ich prognoz średnia roczna temperatura powietrza w regionie wzrośnie w tym stuleciu nawet o 5°C, przy czym największe ocieplenie może wystąpić w miesiącach zimowych na północy i wschodzie Bałtyku, a w lecie w jego południowej części, a więc również w Polsce. Wpłynie to na wydłużenie okresu wegetacyjnego do końca wieku o 20-50 dni na północy zlewiska oraz 30-90 dni na południu.

Eksperci zauważyli też, że zmienią się wzorce opadów, sumy opadów ulegną zmniejszeniu, jednak wzrośnie prawdopodobieństwo występowania opadów nawalnych. Niemal w całym zlewisku morza zmniejszy się grubość pokrywy śnieżnej, a okres jej występowania będzie krótszy. Mimo tej tendencji, możliwe jest pojawienie się co jakiś czas lat o warunkach ekstremalnych, które doprowadzą do zgromadzenia w pokrywie śnieżnej wyjątkowo wysokiej ilości wody.

Bałtyk pada ofiarą morskich fal upałów

Obserwacje pokrywy lodowej na Bałtyku w sezonach lodowych w latach 1993/94–2020/21 doprowadziły naukowców do wniosków, że frakcja i grubość lodu morskiego drastycznie spada. W niektórych obszarach spadek grubości lodu w fazie topnienia przekroczył 50 proc.

Reklama
Reklama

Naukowcy oceniają, że z czasem Bałtyk będzie coraz cieplejszy, a zarazem mniej słony niż wcześniej. W drugiej połowie ubiegłego stulecia opady w regionie Morza Bałtyckiego wzrosły zimą i wiosną, a wraz z nimi ilość wody trafiająca z rzek do morza, co wpływa na jego zasolenie. Zasolenie wód powierzchniowych w północnej części Bałtyku wynosi aktualnie od 5 do 7 PSU (Praktycznych Jednostek Zasolenia, równoważnych częściom na tysiąc) i oczekuje się, że spadnie o jeden lub dwa PSU. Na obszarach otwartego morza temperatura wody wzrosła średnio o ponad 2°C między 1980 a 2023 r.

W 2024 r. naukowcy z Instytutu Leibniza ds. Badań Morza Bałtyckiego w Warnemünde (IOW) przeanalizowali dane dotyczące fali upałów na Morzu Bałtyckim, czyli okresów, w których jego górne warstwy wody stają się tymczasowo wyjątkowo ciepłe. Ustalili, że ich występowanie może prowadzić do poważnego niedoboru tlenu nawet w zazwyczaj dobrze napowietrzonych wodach przybrzeżnych. Morskie fale upałów występują od 1925 r. częściej i trwają dłużej, a liczba dni morskich fal upałów wzrosła o ponad 50 proc. Autorzy badania ustalili, że fale upałów na Bałtyku mogą występować również zimą przez przemieszczanie się ciepłych i wilgotnych mas powietrza znad Atlantyku do Europy, w efekcie czego Bałtyk nie ochładza się tak bardzo, jak zwykle o tej porze roku.

Jak podkreśla Olga Sarna, prezeska zarządu Fundacji MARE, konsekwencją rosnących temperatur na Bałtyku są rosnące problemy z niedoborem tlenu, podnoszenie się poziomu wód, oraz zmiany w występowaniu gatunków.

– Równolegle dokładamy presję człowieka w dużej skali, takiej jak rolnictwo czy spływ zanieczyszczeń z lądu, ale także w małych, łatwych do przeoczenia miejscach. Mało kto myśli i mówi o ściekach z jachtów, hałasie podwodnym, olejach, smarach i farbach. Jeden nielegalny zrzut szarej wody po sobotnim rejsie robi więcej szkody, niż żeglarzom się wydaje. Do tego dochodzi także plastik, który kończy w basenach portowych i potem w morzu – wyjaśnia ekspertka.

Martwe strefy w Bałtyku

Od dziesięcioleci Morze Bałtyckie przyjmuje spore ładunki fosforu i azotu, choć w ostatnich latach zostały znacznie zredukowane dzięki unijnym regulacjom oraz krajowym programom, takim jak Bałtycki Plan Działań Helsińskiej Komisji Ochrony Morza Bałtyckiego (HELCOM). Negatywne skutki tego zjawiska wciąż jednak występują. Sporym problemem Bałtyku od lat jest eutrofizacja, czyli jego przeżyźnienie. Prowadzi to do masowego zakwitu glonów i sinic, które później obumierają i opadają na dno zbiornika, gdzie ulegają rozkładowi, a w procesie tym zużywa się spore ilości tlenu. Niedobór tlenu prowadzi do wzrostu ilości bakterii beztlenowych, które kontynuują rozkład, wytwarzając jednocześnie siarkowodór. Rozkładające się algi wytwarzają też duże ilości dwutlenku węgla, w efekcie czego pH wody morskiej ulega obniżeniu, co grozi zakwaszeniem.

Według danych organizacji WWF, powierzchnia martwych stref w Bałtyku wynosi ok. 18 proc., a powierzchnia stref niedotlenionych ok. 28 proc. To jedna z największych na świecie „martwych stref”. Źródłem azotu i fosforu w Bałtyku są głównie nawozy i obornik z rolnictwa, nieoczyszczone lub źle oczyszczone ścieki oraz odpady przemysłowe – zwłaszcza z przetwórstwa żywności i produkcji chemicznej, a azot z paliw kopalnych może też trafiać do morza w procesie zwanym depozycją atmosferyczną, czyli osadzaniu się zanieczyszczeń z powietrza na wodzie.

Reklama
Reklama

– Eutrofizacja jest jednym z istotnych problemów Bałtyku i w ocenie HELCOM nie widać wyraźnych oznak poprawy w latach 2016–2021. Choć na poziomie całego Bałtyku dopływy azotu spadły o 12 proc. i fosforu o 28 proc. między 1997–2003 a 2020, cele maksymalnych dopuszczalnych dopływów nadal są przekroczone w części subbasenów. Nie lubię jednak mówić, że jest „największym” problemem, bo to w praktyce ukrywa wpływ zmian klimatu, które to dodatkowo potęgują eutrofizację – im cieplejsza woda, tym więcej zakwitów glonów, a także coraz większe rozwarstwienie wody i niedobory tlenu w głębszych warstwach – mówi Olga Sarna.

Na stan wód w Bałtyku wpływają również toksyczne chemikalia pochodzące z zatopionej w morzu amunicji z czasów II wojny światowej, której według szacunków może być nawet 300 tys. ton. Naukowcy z Centrum Badań Oceanicznych GEOMAR Helmholtz w Kilonii ustalili, że na obszarze południowo-zachodniego Bałtyku znajduje się już ok. 3 tys. kilogramów tych chemikaliów. W latach 2017 i 2018 pobrano próbki wody, w których wykryto szkodliwe substancje, choć ich stężenie było poniżej progu zagrożenia dla zdrowia. Naukowcy przyznają jednak, że warto podjąć działania w zakresie usuwania amunicji z dna morza, aby zapobiec dalszemu uwalnianiu się toksycznych substancji. Choć obecnie nie stanowi większego zagrożenia, w przyszłości może negatywnie wpłynąć na morskie ekosystemy, a także rybołówstwo oraz turystykę.

Morze Bałtyckie i zanikanie gatunków

Zmiany klimatu mają negatywny wpływ na morskie ekosystemy. Spadek zasolenia może prowadzić do zanikania gatunków takich jak morszczyn pęcherzykowaty, trawa morska i omułek pospolity, które pełnią bardzo istotne funkcje. Morszczyn pęcherzykowaty stanowi pożywienie, np. dla płastug, trawa morska zapewnia siedliska wielu gatunkom bezkręgowców, a omułek pospolity zajmuje się filtrowaniem wody morskiej. W wyniku pogłębiającego się kryzysu klimatycznego cierpi też m.in. populacja dorsza, który jest rybą zimnolubną i w efekcie ocieplania się morza oraz rozszerzania się stref beztlenowych może wkrótce wyginąć. Liczebność tego gatunku od lat spada nawet w chłodniejszych rejonach morza, a naukowcy zauważyli również spore zmiany w wielkości tych ryb. Jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku ich długość wynosiła nawet 1,5 metra, a dziś ich rozmiar nie przekracza 30 cm.

Szacuje się, że ok. 70 proc. wszystkich śmieci w Morzu Bałtyckim to plastik, który rozpada się na mikrocząsteczki. Badanie opublikowane w ubiegłym roku na łamach Maritime Pollution Bulletin nie pozostawia złudzeń co do skali zanieczyszczenia Bałtyku mikroplastikiem. Mikrocząsteczki tworzyw sztucznych znaleziono we wszystkich pobranych próbkach wody, ich obecność potwierdzono również w 61 proc. próbek organów ryb, takich jak skrzela, przewód pokarmowy czy wątroba. Stężenia w wodach powierzchniowych mogą sięgać dziesiątek tysięcy cząsteczek na metr sześcienny. Inne badanie wykazało obecność mikroplastiku w lodzie zimowym z północnego Bałtyku.

Jak zapobiegać dalszemu pogarszaniu się sytuacji Morza Bałtyckiego? Olga Sarna uważa, że troska o Bałtyk wymaga zacieśnienia współpracy międzynarodowej, zmiany podejścia do zarządzania morzem oraz podniesienia świadomości na temat systemowego oraz indywidualnego wpływu na ekosystem.

– Coraz więcej takich projektów jest realizowanych, ale to nadal kropla w morzu potrzeb. Na przykład w projekcie Ecomarinas realizowanym obecnie wspólnie w czterech krajach nadbałtyckich współpracujemy z operatorami marin od Gdańska po Szwecję i Litwę, żeby szukać sposobów na zmiany systemowe w świadomości oraz zarządzaniu marinami, a także wdrożyć bardzo konkretne rozwiązania typu pomp do odbioru ścieków z jachtów czy systemy na bezpieczne składowanie substancji niebezpiecznych. To projekt ośmiu organizacji z czterech krajów w programie Interreg Południowy Bałtyk, więc obok infrastruktury robimy też wspólne standardy środowiskowe dla marin i narzędzia, które mały port w Tolkmicku może wdrożyć tak samo, jak większa marina w Szwecji. Trzeba jednak podkreślić, że wymogi środowiskowe mające na celu dobro ekosystemu powinny być standardem legislacyjnym, a nie działaniem projektowym „dla chętnych” – podkreśla ekspertka.

Klimat
W sprawie ROP trzeba osiągnąć kompromis
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Klimat
Brytyjski wywiad o scenariuszach zmian klimatu. „Globalna walka o żywność”
Klimat
Amerykanie przestają wierzyć Trumpowi w sprawie klimatu. Biały Dom ma problem
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Klimat
Eksperci nieświadomie szerzą dezinformację klimatyczną. Decyduje dobór słów
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama