– Pożary są najszybciej rosnącym globalnie zagrożeniem, nawet jeśli dotychczas przyniosły one stosunkowo nieduży udział ubezpieczonych strat w samej Europie – twierdzi w rozmowie z portalem Politico Nikhil da Victoria Lobo, menedżer ubezpieczeniowego koncernu Swiss Re. – Ubezpieczeniowe straty w Europie wynikające z pożarów rosną jednak w tempie od 8 do 11 proc. rocznie, i to od 1970 r. – dodaje.

Potwierdzeń tej opinii ze strony innych ekspertów nie trzeba długo szukać. – To może być prawdziwy problem dla branży, gdy pożar, który wyrwał się spod kontroli, dociera do miasta takiego jak Bordeaux – dowodzi Marcos Alvarez z Morningstar DBRS. – To już zupełnie inna skala strat – kwituje.

Pożary w Europie. Wysoki rachunek dla ubezpieczycieli

Ale liczenie strat po fali pożarów z lipca i początku sierpnia dopiero się zaczyna. Pomijając już konieczność ewakuowania 220 tysięcy ludzi w samej Francji oraz kilkudziesięciu tysięcy innych w Hiszpanii oraz Grecji, żywioł dotarł do gęsto zaludnionych ośrodków, z których wypłoszył zarówno mieszkańców, jak i turystów – wielu z tych ostatnich odwołało też zaplanowane wakacje. Bezpośrednie zniszczenia firma Morningstar DBRS szacuje na 10-15 miliardów euro – przy czym ubezpieczony majątek stanowi tylko część tej puli, przypuszczalnie: „kilka” miliardów euro.

Czytaj więcej

Włochy zmagają się z kolejną falą upałów. 27 miast w strefie czerwonego alertu

Ile realnie wynosi to „kilka”, dopiero się okaże. – W Europie 75 proc. strat związanych z katastrofami naturalnymi nie jest ubezpieczone – podkreśla Ariel La Bourdonnec z organizacji NGO Reclaim Finance. To wniosek płynący z danych Brukseli. Gdyby zastosować ten wskaźnik w odniesieniu do niedawnych pożarów, obciążenie branży ubezpieczeniowej wyniosłoby 2,5-3,75 mld euro. W rzeczywistości i ten wskaźnik mógł być dotychczas zawyżony, np. bilans ubiegłorocznych pożarów w Hiszpanii to 5 mld euro strat, z czego ubezpieczony był majątek o wartości poniżej 1 mld euro.

Tym razem rachunek będzie w oczywisty sposób wyższy. Problem w tym, że tegoroczny żywioł szalał na przedmieściach Bordeaux czy Madrytu – i jego finansowe skutki mogą być znacznie bardziej bolesne ze względu na zagęszczenie ludności oraz wartość zniszczonych dóbr, np. siedzib czy magazynów firm. Koszty podbiją również np. objęte polisą noclegi w hotelach dla osób ubezpieczonych – przy niemal ćwierć miliona ewakuowanych w samej Francji ten rachunek może być znaczący.

Lasy w Europie: Zagrożenie pożarowe będzie narastać

Z jednej strony, branżowi eksperci zapewniają, że tegoroczne pożary nie powinny się odbić na wynikach firm ubezpieczeniowych. Z drugiej jest jasne, że koszty kataklizmów poniosą przede wszystkim prywatne towarzystwa, gdyż np. francuski system odszkodowań ze środków publicznych – obejmujący susze i powodzie – akurat pożarów nie uwzględnia. I choć finalny rachunek będzie daleki od rekordowych 40 mld dol., jakie spowodowały rekordowe pożary w Kalifornii w zeszłym roku, to nie będzie on niski.

Czytaj więcej

Rekordowa temperatura morza zachęca rekiny. Mają być już w brytyjskich wodach

Według statystyk UE, w latach 2021-2024 straty unijnej gospodarki związane z kataklizmami naturalnymi przebiły poziom 200 mld euro. Z kolei firma Munich Re szacuje, że Europa odpowiada za 5 proc. ze 173 miliardów strat wywołanych pożarami w latach 2016-2025. Firma AXA z kolei przewiduje, że do 2050 r. ryzyko dotarcia pożaru do któregoś z francuskich miast będzie o 70 proc. wyższe niż dziś. Oznacza to, że obciążenie branży ubezpieczeniowej będzie wyłącznie rosło. Część firm i instytucji nadzorujących rynek usług finansowych w UE już dziś postuluje wprowadzenie europejskiego systemu odszkodowań, który – w przeciwieństwie do obecnie istniejących – obejmowałby także zagrożenia pożarowe.

Póki co, firmy ubezpieczeniowe – nie tylko w Europie, najwięcej skarg na takie praktyki płynie z USA – stopniowo ograniczają ofertę dla klientów z obszarów uznawanych za najbardziej zagrożone. Prawdopodobnie zaostrzone zostaną warunki związane z wymogami dotyczącymi zabezpieczeń, które musiałby posiadać klient, a w miejscach najbardziej newralgicznych – żadne zabezpieczenia nie pomogą. Cóż, „trzeba się było ubezpieczyć” – tę frazę niegdysiejszego szefa rządu Polacy zapamiętają na pokolenia. Być może również dlatego, że wkrótce nawet ci, którzy chcieliby się ubezpieczyć, nie będą w stanie tego zrobić.