Reklama

Kurorty zimowe szykują się na zmiany klimatu: Mniej śniegu, więcej gości

Sezon zimowy w górach oficjalnie wystartował. Europejscy górale nie narzekają, bo turyści nie zawodzą. Jednak coraz mniej ludzi przyjeżdża w góry ze względu na śnieg i sporty zimowe.

Publikacja: 13.01.2026 05:00

Z prognozy wynika, że w 2050 r. przeszło połowa (53 proc.) europejskich kurortów zimowych będzie bor

Z prognozy wynika, że w 2050 r. przeszło połowa (53 proc.) europejskich kurortów zimowych będzie borykać się z deficytem śniegu.

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jak kurorty zimowe dostosowują się do zmian klimatu?
  • Co sprawia, że turyści nadal odwiedzają górskie ośrodki, mimo braku śniegu?
  • Jak zmiany klimatyczne wpłyną na przyszłość zimowych igrzysk olimpijskich?
  • Jakie są prognozy dla europejskich kurortów narciarskich na najbliższe dekady?
  • Dlaczego ski-passy drożeją i jakie są tego przyczyny?
  • Jakie ryzyka niosą zmiany klimatyczne dla infrastruktury górskiej?

„Chamonix zawsze było wśród zimowych kurortów tym najbardziej hardcorowym. Eksperci przyjeżdżali tam sprawdzić się na najbardziej stromych i najdłuższych zjazdach, na najdzikszych trasach. Wspinacz Mark Twight nazwał kurort światową stolicą śmiertelnie groźnych sportów, choć dla wielu niebezpieczeństwo zawsze było częścią jego uroku” – donosi reporterka „The Sunday Times” z jednego z najsłynniejszych ośrodków Europy, ulokowanego u stóp Mont Blanc. – „Tyle że ja spędziłam tu pierwsze popołudnie dojąc alpejską kozę na cichej farmie pośród wzgórz”.

Górale mogą być zadowoleni z początku sezonu. Francuzi jako pierwsi w Europie postanowili pochwalić się tym, że tegoroczne obłożenie hoteli i pensjonatów należało do najwyższych, odnotowanych w ostatnich latach: przyjechało więcej ludzi i zostawało na dłużej niż zwykle, choć już świąteczny okres na przełomie 2024 i 2025 r. uznano za świetny. Jean-Luc Boch, kierujący branżową organizacją France Montagne, twierdzi, że w niektórych ośrodkach obłożenie sięgało niemal 100 procent w tym wyjątkowym czasie.

Czytaj więcej

USA wymuszają spłatę „długu” przez Meksyk. Gra o setki miliardów litrów wody

I to pomimo faktu, że śniegu jest mniej niż w zeszłym roku. – Niektóre kurorty niekoniecznie mają wystarczające pokrycie śnieżne, ale nie przekłada się to na kłopoty z rezerwacjami – twierdzi Boch. – Ludzie przyjeżdżają cieszyć się wakacjami, ze śniegiem albo i bez niego – kwituje. Z badań wynika, że 63 proc. gości deklaruje, iż chadza na górskie wędrówki, 55 proc. skupia się na lokalnej kuchni, 43 proc. wybiera termy, spa albo ośrodki wellness, 29 proc. poznaje lokalne rzemiosło albo wydarzenia kulturalne. Narty przestają być filarem zimowych sezonów w górach.

Reklama
Reklama

Zmiany klimatu i znikające lokalizacje olimpijskie w górach

Tegoroczny sezon ma szczególne znaczenie, gdyż za niespełna cztery tygodnie ruszą zimowe igrzyska olimpijskie we Włoszech. Zaplanowanemu od dawna świętu sportów zimowych zapewne nic nie zagrozi – ale odbędzie się ono kosztem intensywnego sztucznego naśnieżania stoków w wyznaczonych lokalizacjach.

Przy tej okazji europejskie media przypominają ponure prognozy dla zimowego – w tym przypadku przede wszystkim olimpijskiego – narciarstwa. Jedna z nich, opublikowana kilka lat temu w periodyku „Taylor & Francis”, zakłada, że przy najczarniejszym scenariuszu (wzrost temperatur na Ziemi o 4 stopnie Celsjusza) z 21 lokalizacji, w których od 1924 r. zorganizowano zimowe olimpiady, w połowie tego stulecia – czyli za niespełna ćwierć wieku – zaledwie cztery będą mogły się porwać na podobne przedsięwzięcie: to Lake Placid w USA, Sapporo w Japonii oraz Lillehammer i Oslo w Norwegii. W 2080 r. sportowcom zostałoby już tylko Sapporo.

Ale nawet scenariusz optymistyczny (wzrost o 2 st. C) nie pozostawia wielu powodów do radości. Zakłada on, że w 2050 r. z owych 21 miejsc do uprawiania sportów zimowych nadawałoby się dziewięć „olimpijskich” lokalizacji (i osiem w 2080 r.).

Czytaj więcej

Hiszpania ma sposób na zabójcze upały – szykuje „schronienia klimatyczne”

Do podobnego scenariusza – wzrost temperatury o dwa stopnie względem czasów przedprzemysłowych – odnieśli się także autorzy analizy opublikowanej na łamach „Nature Climate Change”. Skupili się oni na 2234 europejskich kurortach, których bastionem są Alpy, generujących w sumie 180 mld euro przychodu rocznie (tu punktem odniesienia był 2022 r.) i zapewniających 80 mln miejsc pracy. Tu potentatem są – wbrew obiegowym stereotypom – Niemcy, gdzie zlokalizowanych jest 498 kurortów, za nimi Włochy (349), Francja (317), Austria (253), Szwecja (228), Norwegia (213), Szwajcaria (181), Finlandia (76), Słowenia (44) i Hiszpania (32).

Z tej prognozy wynika, że w 2050 r. przeszło połowa (53 proc.) z nich będzie borykać się z deficytem śniegu, uniemożliwiającym uprawianie sportów zimowych. W Alpach będzie to co trzeci kurort, w Pirenejach – 89 proc. lokalizacji. A w czarnym, 4-stopniowym scenariuszu problem będzie dotyczyć praktycznie wszystkich: 98 proc. lokalizacji w Europie.

Reklama
Reklama

Coraz droższe skipassy, coraz mniej śniegu w górach

Problem nie sprowadza się wyłącznie do tego, że śniegu jest zbyt mało lub nie ma go w ogóle. Statystyki pokazują, że w ciągu ostatniej dekady skipassy w kurortach podrożały o przeszło jedną trzecią – i tego wzrostu nie da się przypisywać wyłącznie inflacji. Naśnieżenie stoku kosztuje. włoska agencja AGI ocenia, że od 2 do 3,8 euro na metr kwadratowy, 15 tys. euro na hektar. A produkcja sztucznego śniegu to także wyższe zapotrzebowanie na wodę, której w górach zaczyna brakować.

Do tego dochodzą ryzyka. Pierwsze wynika ze zmian w środowisku naturalnym: w maju zeszłego roku świat miał okazję zobaczyć, jak lodowiec w szwajcarskich Alpach obrywa się, taranując po drodze w dół całą wioskę Blatten – hotel, domy, kościół. Wraz z lodem na Blatten spadły 3 miliony metrów sześc. kamieni i głazów, a także porwane po drodze ze zbocza drzewa. – Nie mieliśmy w historii podobnego przypadku – przyznawał przedstawiciel szwajcarskich służb ratunkowych na konferencji prasowej po tym wydarzeniu. W regionach górskich trwa spowodowana wzrostami temperatur degradacja kolejnych takich obiektów, a pod nimi kryją się grunty podobnie erodujące, jak te nad Blatten.

Czytaj więcej

Trump wycofuje USA z kluczowej konwencji klimatycznej. „Sprzeczna z interesami”

A drugie ryzyko wiąże się z faktem, że infrastruktura w górach rzadko bywa dostosowana do zmian w strukturze turystycznej. Wspomniane wzrosty cen skipassów wynikają też z tego, że ubywa czynnych stoków, co potęguje ruch na tych, które wciąż działają, oraz powoduje szybsze zużywanie się urządzeń i instalacji. Z kolei szukanie alternatywnych sposobów spędzania czasu prowadzi do znacznego zwiększenia ruchu w obiektach, które wcześniej nie przeżywały takiego „oblężenia”. Za przykład można uznać niedawne dramatyczne wydarzenia w szwajcarskim Crans-Montana: bar od kilku lat nie był kontrolowany przez służby bezpieczeństwa, został wykończony łatwopalnymi materiałami, był wyjątkowo zatłoczony, co przełożyło się zarówno na tempo rozwoju tragedii, jak i ewakuację gości.

Takie – nieprawdopodobne przez lata – scenariusze mogą się teraz realizować znacznie częściej, gdy uboczne rozrywki staną się górskim „mainstreamem”. Górale stają w obliczu starej literackiej prawdy – wiele musi się zmienić, by nie zmieniło się nic. I oby temu wyzwaniu podołali.

Planeta
Nowe zagrożenie dla Bałtyku. Niemcy wykryli w wodzie pierwiastki ziem rzadkich
Planeta
Rok pozornego spokoju. Zmiany klimatu w Polsce wcale nie wyhamowały
Planeta
Rok pełen złych wiadomości dla klimatu. Anomalie opanowały całą Europę
Planeta
2025 będzie drugim najcieplejszym rokiem w historii? „To już nie abstrakcja”
Planeta
Najsilniejszy gaz cieplarniany na świecie. Nowe źródło emisji w Niemczech
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama