Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są postanowienia umowy wodnej z 1944 roku?
- Co stało się przyczyną napięć w relacjach wodnych między tymi krajami?
- Jak zmiany klimatyczne wpływają na dostępność wody w regionie?
- Jakie działania podjęły oba kraje w odpowiedzi na narastający kryzys wodny?
- Na czym polega znaczenie hydrodyplomacji w kontekście zarządzania zasobami wodnymi?
Operacja „transferu” wody z Meksyku do USA to wynik swoistej windykacji, którą zafundowały południowym sąsiadom władze w Waszyngtonie. Amerykańscy rolnicy – szczególnie w Teksasie, ale sprawa dotyczy praktycznie całego południowo-zachodniego pogranicza USA – w dużym stopniu zostali dzięki temu uratowani. Taki przynajmniej jest przekaz Białego Domu, który przez ostatnie pół roku naciskał meksykańskich sąsiadów nie tylko w sprawie imigracji, zorganizowanej przestępczości czy handlu – ale też w sprawie uregulowania narastającego długu wodnego.
– Rozmowy przyniosły już rezultaty, w postaci uwolnienia zasobu ponad 249 mln metrów sześciennych wody (w oryginale 202 tys. akrostóp, jednostki, jaką Amerykanie mierzą duże zasoby wodne – red.), z dostawami, które rozpoczęły się w połowie grudnia – dowodził Luke Lindberg, podsekretarz handlu i zagranicznych stosunków rolniczych w administracji Donalda Trumpa, cytowany przez lokalne media na południu USA. – To istotny sygnał, że Meksyk chce odpowiedzieć na obawy o los układu wodnego – dodawał, odnosząc się do obowiązującej już od ponad 80 lat umowy między oboma państwami.
Dług wodny: Meksyk zwraca USA wodę
Gdy Waszyngton i Mexico City zawierały tę umowę w 1944 r., woda nie była zasobem, którego obu państwom by brakowało. Układ wodny był raczej aktem administracyjnego podziału – a w zasadzie wymiany – zasobów pochodzących z trzech rzek pogranicza: Rio Grande, Kolorado i Tijuany. Na podstawie umowy Meksyk miał przekazywać USA 430 mln m sześc. wody rocznie z Rio Grande, zaś Amerykanie mieli odwdzięczać się 1,85 mld m sześc. wody – przede wszystkim z rzeki Kolorado – na potrzeby meksykańskich odbiorców, przede wszystkim miast Tijuana i Mexicali.
Oczywiście, sygnatariusze porozumienia przewidzieli w jego ramach pewną elastyczność: pięcioletnie cykle, w ramach których można w „gorszym” roku lub cyklu przekazać partnerowi mniej wody pod warunkiem, że do końca kolejnego cyklu zaległości zostaną uregulowane. Tyle że Meksyk – mimo że jest w układzie partnerem o zdecydowanie mniejszych zobowiązaniach – począwszy od lat 90., z cyklu na cykl, miał coraz większe kłopoty z wywiązywaniem się z ustaleń.