Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie zmiany zaszły w emisji CO2 w Chinach w ostatnich latach?
- W jaki sposób OZE wpływają na chińską gospodarkę?
- Jak wygląda struktura energetyczna Chin i jakie surowce odgrywają kluczową rolę?
- Jakie są główne wątpliwości ekspertów dotyczące chińskiej polityki klimatycznej?
- Jak rozwój sektora zielonych technologii wpływa na wzrost gospodarczy Chin?
- Co prognozują eksperci w kontekście przyszłości chińskiej transformacji energetycznej?
Dane na temat bieżącego bilansu emisji za Wielkim Murem opracował ośrodek Centre for Research on Energy and Clean Air (CREA) na potrzeby portalu Carbon Brief. Z analizy tej wynika, że po raz pierwszy poziom wyemitowanych w ciągu roku gazów przestał rosnąć: w ciągu ostatnich niemalże dwóch lat (21 miesięcy) utrzymywały się te same wartości lub odnotowano – niewielkie, ale zawsze – spadki. Na dodatek procesy te zachodziły przy jednoczesnym wzroście popytu na energię.
Analitycy wskazują, że spadki emisji zostały odnotowane w niemal wszystkich dużych sektorach gospodarki. Jedyny wyjątek to przemysł chemiczny, gdzie zarejestrowano skokowy wręcz wzrost emisji, co wynikało z uruchomienia nowych fabryk, dla których źródłem energii były surowce kopalne – węgiel lub ropa. Ten rynek w sporej mierze zredukował osiągnięcia Chińczyków: sumaryczny spadek emisji to 0,3 proc.
Rozbudowa a nie transformacja
Choć raport CREA odnotowały w entuzjastycznym tonie wszystkie duże zachodnie media, to z oceną tych danych warto się wstrzymać. Pekin przed laty zapowiedział, że do szczytu emisji chce dotrzeć do 2030 r. – i z jednej strony tamtejsze władze mogły się asekurować na wypadek, gdyby wcześniejszego terminu nie udało się dotrzymać, co pozwalałoby zachować twarz lub w obecnej sytuacji odtrąbić sukces. Ale też Chiny wciąż mają „pięć lat w zapasie”, kiedy mogą sobie pozwolić na potencjalny skok emisji.
Czytaj więcej
Ogólnoeuropejskie badanie opinii przeprowadzone w 27 państwach kontynentu pokazuje, że Europejczyków łączy obawa przed skutkami zmian klimatu, a ta...
To popchnęło duże i poważne redakcje do nagłówków w stylu „świat ma nowego lidera czystej transformacji” czy „polityki klimatycznej”, ale eksperci są sceptyczni i przestrzegają przed przedwczesnymi osądami. – Widzimy raczej dodawanie (źródeł energii – red.) niż ich transformację – mówił podczas dyskusji na Harvardzie Yasheng Huang, ekonomista z Massachusetts Institute of Technology. – Chiny budują alternatywne źródła energii na równi ze źródłami opartymi na paliwach kopalnych. W kategoriach śladu węglowego kraj ten wciąż emituje dwa razy więcej CO2 niż Europa i USA. Nie sądzę, żeby można tu było mówić o transformacji – dodawał.
Węgiel wciąż pozostaje kluczowym surowcem w Państwie Środka. Chiny odpowiadają – według danych instytucji takich jak Międzynarodowa Agencja Energii – za połowę globalnej konsumpcji węgla, w ostatnich dekadach dynamicznie rozwijały rodzimy sektor górniczy, a na dodatek importują znaczne ilości tego surowca, przede wszystkim z Australii. Można zakładać, że swoją politykę bezpieczeństwa energetycznego opierają obecnie na dwóch filarach – węglu i OZE.
Może to oznaczać, że w sytuacji, gdyby Pekin definitywnie postawił na OZE, chiński węgiel mógłby zalać globalne rynki. Ale biorąc pod uwagę obecne status quo za Wielkim Murem, bardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym węgiel będzie gromadzony jako swoista strategiczna rezerwa energetyczna, a oparte na węglu moce wytwórcze będą nieustannie pracować, choćby w symbolicznym wymiarze.
Zielony boom gospodarczy w Chinach
Ale to w sektorze czystych technologii – OZE, elektrycznych aut i innych – w coraz większej mierze znajduje się klucz do chińskiego wzrostu gospodarczego. Według analizy opublikowanej na początku lutego tamtejsze „zielone branże” w latach 2022-2025 niemal podwoiły swoją wartość, w 2025 r. „dołożyły” do chińskiego PKB ponad 2 biliony dol. i umożliwiły osiągnięcie zapowiadanego przez władze w Pekinie wzrostu gospodarczego rzędu 5 proc. (bez nich wskaźnik ten sięgnąłby najwyżej 3,5 proc.). Jak podkreśla portal, rynek zielonych technologii w Chinach – gdyby był osobnym państwem – mógłby być ósmą gospodarką świata, o wielkości porównywalnej do Kanady czy Brazylii.
Czytaj więcej
Unia Europejska zamiast dzielić i wstrzymywać rozwój poszczególnych polityki klimatycznych powinna dążyć do ujednolicenia swoich polityk. W przeciw...
Choć Zachód w tym samym czasie zaczął ostrzegać przed nadmiernym zalewem chińskich produktów z tego sektora – i idącym za tym uzależnieniem od tamtejszych technologii – to nie rosnący eksport nadaje impet zielonym branżom przemysłu. Chińskie firmy produkują przede wszystkim na potrzeby wewnętrznego, krajowego rynku. To dzięki temu popytowi „zielone” branże rozwijają się znacznie szybciej niż reszta gospodarki, w tempie sięgającym już 18 proc. w 2025 r. (rok wcześniej było to 12 proc.).
Dotyczy to przede wszystkim produkcji paneli fotowoltaicznych, magazynów energii i baterii czy e-aut. Poziom inwestycji w sektorze zielonej energii także sięgnął już biliona dol., podczas gdy w sektorach związanych z paliwami kopalnymi wynosi ok. 260 mln dol.
Część ekspertów zakłada, że skoro cele wyznaczone w scenariuszach władz dla sektora OZE i innych zielonych technologii zostały już osiągnięte (i to ze sporą nadwyżką), to teraz Pekin zacznie „schładzać” rozwój sektora. Ale wiele wskazuje też na to, że Chiny wkroczyły na ścieżkę, z której nie będzie odwrotu – np. moc źródeł fotowoltaicznych w 2026 r. sięgnie już prawdopodobnie 574 GW, a analitycy, którzy próbują do tego dodawać mikroinstalacje solarne na dachach domów czy małych firm, szacują, że w Chinach mogą już dziś pracować instalacje PV o łącznej mocy ok. 1063 GW.
Co więcej, z ogłaszanych planów budowy nowych farm fotowoltaicznych wynika, że w ciągu kilku najbliższych lat mogą one powiększyć pulę dostępnej mocy o niemal 800 GW. W grze są już nawet projekty farm o mocy 10 GW, porównywalnej do elektrowni atomowej pracującej w oparciu o sześć reaktorów. Taki przemysł trudno będzie wyhamować czy schłodzić.