Koszt zmian klimatu jak dwie pandemie rocznie przez 30 lat

Udostępnij

Kraje grupy G7 mogą łącznie tracić nawet 5 bilionów dolarów rocznie, jeśli temperatura wzrośnie o 2,6°C. 

Kryzys klimatyczny może wyjątkowo dotknąć kraje grupy G7, jeśli nie opanują rosnących emisji gazów cieplarnianych. Jeśli globalna temperatura wzrośnie o 2,6°C – a wskazuje na to szereg badań i prognoz – najbogatsze gospodarki świata w ciągu trzech dekad będą tracić łącznie 8,5% PKB, czyli ok. 5 bilionów dolarów rocznie – czytamy w raporcie grupy ubezpieczeniowej Swiss Re Institute „The economic of climate change. No action not an option” („Ekonomia zmian klimatycznych. Brak działań nie jest opcją”.)

Czytaj też: „Efekt lockdownu” co 2 lata powstrzymałby wzrost temperatur

Jak wynika z badań, gospodarki krajów G7 skurczyły się w trakcie pandemii średnio o 4,2% PKB. Niezahamowany kryzys klimatyczny wywołałby więc takie skutki, jak efekt pandemii występujący dwa razy w roku przez najbliższe trzy dekady – i mielibyśmy do czynienia z efektem spirali, bez nadziei na odbicie. Z krajów siódemki najbardziej ucierpiałyby Francja i Włochy (10% i 11,4 PKB).

Jeśli cele porozumienia paryskiego nie zostaną osiągnięte, Wielka Brytania będzie tracić rocznie 6,5% PKB, w przeciwnym wypadku natomiast jedynie 2,4%. Mocniej odczują to biedniejsze gospodarki, np. Indie, które stracą aż 25%. Szacuje się, że Australia może wówczas utracić 12,5%, a Korea Południowa 10% swojego potencjału gospodarczego. Bez podjęcia żadnych działań światowa gospodarka skurczy się o 18%.

Według opublikowanego niedawno raportu Amnesty International, najbogatsze kraje świata skazują miliardy ludzi na głód, susze i wysiedlenia poprzez nieustanne wspieranie przemysłu paliw kopalnych. Z analizy opublikowanej niemalże w przeddzień Szczytu Liderów G7 wynika, że choć wszyscy członkowie grupy zobowiązali się do zerowej emisji dwutlenku węgla netto do 2050 roku, to żaden nie przedstawił odpowiedniej strategii redukcji emisji do 2030 roku. Jest to data graniczna, do której należy zmniejszyć globalne emisje o połowę, aby zapobiec najgorszym scenariuszom klimatycznym. Koniecznością jest odejście od paliw kopalnych jak najszybciej, zdecydowanie wcześniej niż w 2030 roku.

Według Chiary Liguori, doradczyni Amnesty International ds. Praw Człowieka i Polityki Ochrony Środowiska „nieambitne plany klimatyczne przedłożone przez członków G7 stanowią pogwałcenie praw miliardów ludzi. To nie są błędy administracyjne, to niszczycielski, masowy atak na prawa człowieka.”

Liguori przypomina, że to właśnie kraje G7 i inne bogate kraje uprzemysłowione historycznie emitowały najwięcej dwutlenku węgla, one zatem ponoszą największą odpowiedzialność za obecny kryzys klimatyczny. Jednocześnie zaś dysponują największym budżetem, który mogą przeznaczyć na walkę ze zmianami klimatycznymi, tymczasem ich działania do tej pory były „żałośnie niewystarczające”, a wsparcie innych krajów – „skąpe”.

Źródło: The Guardian 


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij