„Klimatyczny punkt zapalny”: pożary zombie niszczą Syberię

Udostępnij

Płonący torf destrukcyjnie wpływa na klimat. Do jego gaszenia strażacy wykorzystują specjalny środek, pozwalający na redukcje zużywanej wody.

Syberia znów płonie, a szalejące pożary wyzwalają duże ilości węgla i metanu z topniejącej wiecznej zmarzliny. Naukowcy ostrzegają: ubiegłoroczne temperatury na Syberii były rekordowe i nic nie wskazuje na to, żeby ta tendencja miała się odwrócić. Według analiz, upał na tym obszarze jest aż 600 razy bardziej prawdopodobny z powodu postępujących zmian klimatycznych.

Czytaj też: Nowy raport ujawnia skalę katastrofy ekologicznej na Syberii

Coraz częściej występują tam tzw. pożary zombie, czyli pożary torfu tlące się pod ziemią przez długi czas, zużywając węgiel z gleby, aż ponownie wydostaną się na powierzchnię. To wyjątkowo niebezpieczne zjawisko, które zdaniem naukowców może doprowadzić do wybuchu większych pożarów w cieplejszych miesiącach. W pierwszej połowie ubiegłego roku temperatury dochodziły tam do 38°C, a pożary zombie, które wówczas wybuchły, przetrwały nawet pod śniegiem. Aż 9 milionów hektarów lasów, czyli obszar wielkości Portugalii, zostało dotkniętych pożarami. Działacze Greenpeace alarmowali wówczas, że region ten stał się „klimatycznym punktem zapalnym”.

Spalanie torfu jest dla klimatu szczególnie destrukcyjne, ponieważ jego większe ciepło topi wieczną zmarzlinę i utlenia znajdujący się pod nią torf, emitując szkodliwe gazy cieplarniane. Płonący torf uwalnia ponad 100 razy więcej węgla niż tradycyjny pożar. W ciągu ostatnich dwudziestu lat uwalnianie węgla z topniejącej wiecznej zmarzliny było spowodowane borealnymi pożarami na dzikich terenach, które mogą tworzyć depresje termiczne i zagrażać borealnym ekosystemom. A gaszenie płonącego torfu jest wyjątkowo trudne. „Aby ugasić torfowisko, musisz je zalać i dokładnie wymieszać z ziemią, aż uzyskasz płynną pastę” – wyjaśnia Ekaterina Grudinina, koordynatorka Greenpeace na Syberii i Dalekim Wschodzie.

Szacuje się, że ponad 87% pożarów lasów borealnych w Rosji jest spowodowanych działalnością człowieka – taką jak rekultywacja gruntów, wycinka drzew, biwakowanie czy polowania.

„Zwiększona częstotliwość pożarów lasów, którym towarzyszą ludzkie zachowania, miała znaczący wpływ na ten region, zasiedlony przez rdzenne i mniejszościowe grupy na długo przed przybyciem Rosjan” – mówi Galina V. Sokolova, badaczka z Federalnego Centrum Badawczego w Chabarowsku.

Na początku tego roku naukowcy zidentyfikowali nowy materiał tłumiący ogień, który ma wesprzeć walkę z pożarami zombie i zmniejszyć ilość wykorzystywanej do ich gaszenia wody nawet o 2/3. 

Cold Fire to ulegający biodegradacji środek, który zmniejsza napięcie powierzchniowe cieczy, w której jest rozpuszczony i jak twierdzi jego producent – nie stanowi zagrożenia dla ekosystemów ani dzikich zwierząt. Problem jest jednak z jego zastosowaniem w praktyce – Syberia ma ponad 13 milionów kilometrów kwadratowych i obejmuje obszary, do których strażacy nie są w stanie się dostać.


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij