W trakcie tegorocznego szczytu klimatycznego COP27, uczestnicy mają możliwość wyboru potraw m.in. z wołowiny czy łososia. Wołowina jest zaliczana do produktów najbardziej szkodliwych dla klimatu, z kolei łosoś nie występuje lokalnie, co oznacza, że jego transport wygenerował niemałe emisje CO2. Rozczarowanie decyzją organizatorów szczytu klimatycznego wyraziła m.in. organizacja Vegan Society, podkreślając, że jest to „stracona szansa dla światowych liderów”, aby połączyć menu oparte na roślinach wraz z wyjaśnieniem, jak zmiana diety może wpłynąć na przyszłość planety.

To kolejna konferencja klimatyczna, na której omawiane są kwestie najbardziej kluczowe dla utrzymania globalnego ocieplenia na poziomie określonym w porozumieniu paryskim, a jednocześnie ignorowane są aspekty tak podstawowe, jak emisje gazów cieplarnianych generowane przez produkcję żywności.

Czytaj więcej

Lobbyści paliwowi najliczniejszą grupą na COP27

W trakcie ceremonii otwarcia tegorocznego szczytu klimatycznego w Szarm el-Szejk, sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres w swoim przemówieniu ostrzegł światowych przywódców, że wspólnie znajdujemy się na „autostradzie do piekła klimatycznego”. Nie jest tajemnicą, że droga do tego piekła jest wybrukowana m.in. hodowlą przemysłową zwierząt. Jeden z naukowców Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC), dr Peter Carter podkreślił, że ludzkość nie będzie w stanie przetrwać, o ile dieta roślinna nie zostanie przyjęta jako najbardziej uniwersalna na świecie. Zdaniem Cartera, przejście na dietę wegańską przez większość globalnej populacji jest warunkiem koniecznym, aby uniknąć „globalnego samobójstwa”, które ludzkość sobie szykuje poprzez wysokoemisyjny styl życia. Do przejścia na system żywnościowy oparty na roślinach wzywa również brytyjski think tank Chatham House, argumentując, że zwierzęta gospodarskie mają największy wpływ na środowisko.

Produkcja mięsa oraz nabiału generuje co najmniej 14,5 proc. emisji gazów cieplarnianych na świecie, jest też głównym motorem wylesiania. Szczególnie niepokojące są emisje metanu, które według opinii ONZ do 2030 roku należy ograniczyć aż o 45 proc., aby powstrzymać pogłębiający się kryzys klimatyczny. Jedynie 12 krajów uwzględniło aspekt hodowli przemysłowej zwierząt w swoich zobowiązaniach do redukcji emisji gazów cieplarnianych, a tylko dwa (Etiopia i Kostaryka) wspomniało o konieczności zmiany diety na opartą w większym stopniu na roślinach, aby ograniczyć szkodliwy wpływ mięsa i nabiału na klimat.

Tymczasem na konferencji w Szarm el-Szejk pojawili się również lobbyści przemysłu mięsnego i mleczarskiego, wchodzący w skład krajowych reprezentacji, m.in. Brazylii, gdzie przemysłowa hodowla zwierząt stanowi główną przyczynę wylesiania.

Jak podkreślają aktywiści klimatyczni, produkcja mięsa stanowi problem klimatyczny o skali zbliżonej do spalania paliw kopalnych. Jak twierdzi Shane Moffatt, szef kanadyjskiego oddziału Greenpeace, powiązania między delegacjami krajowymi a przedstawicielami przemysłu mięsnego i mleczarskiego są równie niepokojące, jak obecność lobbystów na światowym szczycie klimatycznym.