Reklama

Idą ciężkie czasy dla posiadaczy nieruchomości. Zmiany klimatu huśtają rynkiem

Do czynników decydujących o atrakcyjności – a zatem i cenie – nieruchomości trzeba dodać kolejny: odporność klimatyczną. Chodzi zarówno o bezpieczną lokalizację, jak i zabezpieczenie konkretnego obiektu na wypadek ekstremów pogodowych i klimatycznych.

Publikacja: 30.01.2026 12:39

Hiszpania przeżyła w ostatnich dekadach budowlany boom, ale też boleśnie doświadcza uderzeń fal ekst

Hiszpania przeżyła w ostatnich dekadach budowlany boom, ale też boleśnie doświadcza uderzeń fal ekstremalnych upałów na południu kraju.

Foto: Angel Garcia/Bloomberg

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak zmiany klimatu wpływają na wartość nieruchomości w różnych regionach?
  • Dlaczego Hiszpania jest przykładem trendów klimatycznych na rynku nieruchomości?
  • W jaki sposób preferencje klimatyczne kształtują decyzje inwestycyjne na rynku nieruchomości?
  • Jakie są skutki prawne i finansowe dla posiadaczy nieruchomości w obliczu zmian klimatycznych?
  • Jak ryzyko klimatyczne wpływa na decyzje ubezpieczycieli w odniesieniu do nieruchomości?
  • Dlaczego analiza ryzyka klimatycznego jest istotna dla zarządzania nieruchomościami w Polsce?

Gdy szukamy kraju, który mógłby uchodzić za soczewkę skupiającą obecne trendy na rynku nieruchomości, Hiszpania nasuwa się jako jeden z podręcznikowych przykładów. Kraj ten nie tylko przeżył w ostatnich dekadach budowlany boom, ale też boleśnie doświadcza rosnących temperatur, a zarazem – poza rozgrzanym wybrzeżem śródziemnomorskim posiada też wybrzeże atlantyckie, cieszące się bardziej umiarkowanymi warunkami pogodowymi.

Kilka miesięcy temu zespół hiszpańskich ekonomistów z uczelni w Madrycie, Barcelonie oraz Dublinie postanowił zestawić dane z tamtejszego rynku nieruchomości z danymi o warunkach atmosferycznych w danych lokalizacjach. „Sięgając po dane z największego hiszpańskiego portalu dedykowanego nieruchomościom – Idealista – przeanalizowaliśmy ceny sprzedaży i wynajmu w 47 kontynentalnych prowincjach kraju, od 2009 do 2024 r.” – piszą badacze w podsumowaniu opublikowanym przez portal theconservation.com.

„Odkryliśmy, że ekstremalne upały przekładają się na wartość nieruchomości. Każdy dodatkowy dzień w roku z temperaturą powyżej 35 stopni Celsjusza oznacza średni spadek wartości o 1,40 euro za metr kwadratowy, gdy chodzi o ceny sprzedaży, oraz 0,0059 euro przy miesięcznym wynajmie w tej samej prowincji” – twierdzą. – „Ujmując to mniej abstrakcyjnie: przeciętny lokal mieszkalny w Hiszpanii liczy sobie 120 mkw. Przy 700 tysiącach lokali na sprzedaż i wynajem w 2024 r. równa się to corocznej utracie wartości rzędu blisko 117,6 mln euro w sprzedaży i 500 tysiącach euro w cenach wynajmu”.

Czytaj więcej

Przełomowy traktat wchodzi w życie. Dotyczy połowy powierzchni Ziemi
Reklama
Reklama

Inwestycje w nieruchomości w czasach zmian klimatu

O ile kwoty te w skali całego rynku nieruchomości nie robią piorunującego wrażenia, to ważniejszy jest fakt, że trend zaznacza się coraz konsekwentniej, dotyczy najgorętszych lokalizacji w kraju, a dane z platformy Idealista jasno pokazują, że Hiszpanie zaczynają migrować w obrębie swojego kraju na północ. W prowincjach cieszących się nieco niższymi temperaturami ceny nieruchomości idą co roku w górę w tempie 2,80 euro za metr kwadratowy przy sprzedaży i 0,012 euro przy wynajmie. Sumarycznie, rynek nieruchomości w północnych prowincjach zyskuje na wartości o 235 mln euro (sprzedaż) i 1 mln euro (wynajem) rocznie.

Hiszpańscy badacze sugerują, że wkrótce takie trendy – widoczne przecież nie tylko w Hiszpanii i nie tylko w odniesieniu do temperatur, ale też np. deficytu wody, zagrożeń powodziowych lub pożarowych – zaczną znacząco wpływać na plany urbanistów, nieruchomościowy rynek inwestycyjny czy planowanie regionalne. „Czy to nowa forma klimatycznej gentryfikacji?” – pytają retorycznie.

– Kwestie związane z warunkami klimatycznymi stały się elementem konwersacji o transakcjach nieruchomościowych w stopniu niewidzianym jeszcze dziesięć czy nawet pięć lat temu – cytuje Euronews Green brytyjską konsultantkę i byłą właścicielkę agencji nieruchomości na Wyspach, Rachel Ollington. Twierdzi ona, że zdarza się, iż dwa podobne domy na tej samej ulicy wywołują wśród kupujących skrajnie odmienne zainteresowanie, którego poziom determinuje ryzyko szkód wskutek kataklizmu, np. pożaru lub powodzi. – Oglądający nieruchomości mają dziś znacznie więcej pytań niż kiedyś. Zaglądają do polis ubezpieczeniowych, zanim jeszcze przyjdą obejrzeć obiekt. Niektórzy przynoszą na spotkania raporty dotyczące ryzyk klimatycznych, powodzi, jakich doświadczył region czy prognozy erozji gruntu – opowiada.

Dane tego typu nie przesądzają o finalnych decyzjach, ale już odbijają się na procesie negocjacji: opóźniają i wydłużają rozmowy, podnoszą też odsetek zrywania rozmów tuż przed sfinalizowaniem transakcji. Coraz większe znaczenie mają polisy ubezpieczeniowe – nabywcy traktują je jako rodzaj realnego raportu na temat stanu nieruchomości oraz jej odporności klimatycznej. Turbulencje związane ze sprzedażą nieruchomości budzących wątpliwości wśród nabywców jeszcze bardziej odbijają się na decyzjach firm deweloperskich – coraz rzadziej wykupują one tereny na wybrzeżach oraz wzdłuż rzek.

Czytaj więcej

Kontrowersyjny pomysł na redukcję emisji: Czy zatopienie lasów rozwiąże problem?

Pouczająca może być też historia amerykańskiej platformy sprzedaży nieruchomości Zillow. We współpracy z organizacją First Street portal uruchomił w 2024 r. narzędzie, za pomocą którego użytkownicy mogli oceniać ryzyka – powodzi, pożaru, ekstremalnych temperatur, niskiej jakości powietrza – dla określonych lokalizacji. Okazało się, że dla 80 proc. kupujących jest to jeden z kluczowych czynników wpływających na finalną decyzję. Po nieco ponad roku szefowie Zillow zdecydowali się zlikwidować tę funkcję, bo portal zalała fala protestów i skarg sprzedających, którzy utyskiwali, że za sprawą owej interaktywnej mapy spadają ceny nieruchomości w wielu lokalizacjach w USA.

Reklama
Reklama

Ranking ryzyka klimatycznego. Awans Polski

Trend nie omija Polski. „W ostatnich latach obserwuje się zmianę preferencji nabywców nieruchomości, która bezpośrednio wynika z obaw przed katastrofami naturalnymi. Coraz więcej osób decyduje się na zakup nieruchomości w regionach mniej narażonych na zjawiska takie jak powodzie, pożary lasów czy silne burze. Dla wielu kupujących bezpieczeństwo staje się jednym z kryteriów wyboru, często przeważającym nad atrakcyjnością lokalizacji pod względem estetycznym czy bliskości udogodnień miejskich” – podkreśla na swoich stronach agencja Freedom Nieruchomości.

Rynek odnotował „awans” naszego kraju w zestawieniu Climate Risk Index – swoistym rankingu ryzyka klimatycznego w podziale na państwa – na 65. pozycję. Niby wciąż jest to odległe miejsce, ale też w porównaniu do lat 1993-2022 Polska wywindowała się aż o 49 pozycji. – Analiza ryzyk klimatycznych staje się elementem odpowiedzialnego zarządzania nieruchomościami, ale również realnym wsparciem dla decyzji inwestycyjnych. Pozwala zidentyfikować zagrożenia, planować działania prewencyjne i minimalizować straty – cytuje portal esgtrends.pl Katarzynę Lipkę, ekspertkę z firmy Cushman & Wakefield.

– Co więcej, odporne na skutki zmian klimatu aktywa zyskują na wartości, są chętniej wybierane przez najemców i inwestorów oraz łatwiej spełniają wymagania ESG, które coraz częściej są warunkiem uzyskania finansowania czy rozpoczęcia współpracy z międzynarodowymi partnerami – dodaje specjalistka.

Czytaj więcej

Najbogatsi wyczerpali swój tegoroczny „budżet” CO2. Wystarczyło im 10 dni

Według Cushman & Wakefield do zagrożeń klimatycznych rzeczywiście występujących na polskim rynku zalicza się wysokie temperatury, intensywne deszcze, występujące lokalnie powodzie, silne wiatry i osuwiska, a wreszcie – w regionach nadmorskich – erozję wybrzeży oraz podnoszenie się poziomu morza. Do tej listy w dłuższej perspektywie zapewne trzeba będzie dodać problemy z deficytem wody – fatalny stan rzek i zbiorników wodnych co roku przykuwa uwagę, a racjonowanie wody w okresie letnim dotyczy kilkuset miejscowości w Polsce. Ponadto, wcześniej czy później, będziemy mieli zapewne do czynienia z pożarami lasów na większą niż dotychczas skalę.

Ubezpieczyciele omijają niektóre nieruchomości

Eksperci uznają wymienione wyżej kataklizmy za ryzyka fizyczne. Do tego jednak dochodzą też tzw. ryzyka przejściowe – głównie związane z koniecznością dostosowania nieruchomości do wymogów prawnych, stosowania w obiektach technologii przyjaznych środowisku, efektywnych energetycznie i zrównoważonych.

Reklama
Reklama

Na zachodnich rynkach rosnące znaczenie czynników klimatycznych najlepiej odzwierciedla się na rynku ubezpieczeń nieruchomości. W raporcie amerykańskiego Kongresu na ten temat znalazła się m.in. informacja, że pomiędzy 2018 a 2024 r. tamtejsze firmy ubezpieczeniowe odmówiły odnowienia polisy dla 1,9 mln domów. W niektórych regionach liczba odmów jest obecnie trzykrotnie większa niż przed 2018 r. I można śmiało przypuszczać, że po ubiegłorocznych kataklizmach – w szczególności pożarach – takich przypadków będzie przybywać.

Europa jest poddawana łagodniejszym próbom odporności, ale i tu długotrwałe skutki zmian klimatycznych są ewidentne. „Żar i woda niszczą kapitał. Zalane domy tracą wartość. Przegrzane miasta przestają nadawać się do zamieszkania. Całe klasy aktywów tracą na wartości w czasie rzeczywistym” – dowodził kilka miesięcy temu prezes Allianz SE Günther Thallinger. – „Szybko zbliżamy się do poziomów półtora, dwóch czy trzech stopni Celsjusza (wzrostu temperatury powyżej poziomów sprzed epoki przemysłowej – red.), kiedy to ubezpieczyciele nie będą w stanie dłużej pokryć wielu z tych ryzyk. Przesądza matematyka: potencjalne stawki przekraczają poziom, jaki ludzie lub firmy chciałyby zapłacić. To się dzieje. Całe regiony stają się nie do ubezpieczenia” – kwitował.

Czytaj więcej

Kurorty zimowe szykują się na zmiany klimatu: Mniej śniegu, więcej gości

– Zakłady ubezpieczeń gromadzą dane klimatyczne i hydrologiczne. Nie ulega wątpliwości, że klimat się zmienił w porównaniu do tego, który panował w Polsce jeszcze 30 lat temu. Zakłady inwestują w technologię i narzędzia informatyczne, zarówno do oceny ryzyka, jak i likwidacji masowych szkód. Ten drugi aspekt jest bardzo ważny, bo wzrasta częstotliwość zdarzeń powodujących silne obciążenie likwidatorów. Przy ocenie ryzyka w coraz większym stopniu brane są pod uwagę predykcje, a coraz mniejsze znaczenie mają dane historyczne – mówił z kolei w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Rafał Mańkowski, dyrektor ds. ubezpieczeń majątkowych Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Publikowane co jakiś czas dane dotyczące rynku ubezpieczeń pokazują też niepokojący trend: przykładowo, według danych PIU z 2024 r. zaledwie co drugi dom jednorodzinny w Polsce jest ubezpieczony. To wyraźny spadek w porównaniu do wcześniejszych badań, z których wynikało, że polisę posiadają mniej więcej dwie trzecie takich obiektów na naszym rynku. Za spadek w statystykach może oczywiście odpowiadać wyższe poczucie bezpieczeństwa w przypadku budynków nowych i zbudowanych staranniej niż te sprzed dekad. Ale prawdopodobna przyczyna kryje się raczej w poszukiwaniu przez właścicieli nieruchomości oszczędności – w końcu polisa to niemały wydatek. Karę może tu kiedyś wymierzyć natura, ale coraz częściej również potencjalny nabywca, jeśli będziemy chcieli nieruchomość zbyć.

Miasta
Bezpieczeństwo w czasach zmian klimatu. Finał 12. edycji programu Eco-Miasto
Miasta
Kopenhaga chce stać się odporna na zmiany klimatu. „Miasto-gąbka”
Miasta
Pięć miast w Polsce wyróżnionych przez UE. Nagroda za działania na rzecz klimatu
Miasta
Konferencja 11. edycji Eco-Miasto: Polska potrzebuje rezyliencji
Miasta
„Podziemna katedra” w Tokio się rozrasta. Ma uratować miasto przed powodziami
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama