Aktywiści przerwali spotkanie PGE. Żądają realnej transformacji

Udostępnij

Wtorkowe walne zgromadzenie akcjonariuszy Polskiej Grupy Energetycznej zostało przerwane przez aktywistów i aktywistki Greenpeace, którzy żądali rozpoczęcia realnych i adekwatnych kroków w stronę transformacji energetycznej i odejścia od węgla do 2030 roku oraz respektowania zaleceń nauki.

Aktywiści zarzucili prezesowi PGE, Wojciechowi Dąbrowskiemu, że – wbrew przyjętej przez niego narracji – kroki, które podejmuje PGE, są daleko niewystarczające i przeczą celowi zatrzymania antropogenicznego wzrostu średniej globalnej temperatury do bezpiecznego progu 1,5 stopnia. Może dlatego, że samej spółce nie zależy na tym celu? Eksperci PGE GiEK (spółki córki PGE), w odpowiedzi na pozew Greenpeace, w którym organizacja domaga się od spółki zredukowania emisji do 2030 roku, podnoszą bowiem, że optymalne ekonomicznie i akceptowalne będzie ocieplenie o 3,5 stopnia, a zagrożenie nie jest aż tak zbadane i wielkie, jak przedstawiają to naukowcy, ekolodzy i aktywiści.

Optymalna katastrofa klimatyczna

Tymczasem raporty Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu przy ONZ wskazują, że jeśli chcemy zachować jakąkolwiek kontrolę nad postępowaniem i zatrzymaniem kryzysu klimatycznego, musimy dążyć do zatrzymania ocieplenia na progu 1,5 stopnia w stosunku do poziomu sprzed epoki przemysłowej. Cel dążenia do zatrzymania się wzrostu globalnej średniej temperatury Ziemi na tym poziomie oficjalnie zadeklarowała też Polska wraz z 194 krajami świata w ramach Porozumienia Paryskiego.

Naukowcy alarmują, że już przekroczenie 2 stopni grozi takimi konsekwencjami, jak wymarcie 99% raf koralowych, roztopienie jednej trzeciej himalajskich lodowców zapewniających wodę dla 25% światowych upraw zbóż czy ryzyko niedoboru wody aż 800 milionów ludzi i zmuszenie znacznej części z nich do migracji. Pojawi się też niebezpieczeństwo, że w samej Europie do lat osiemdziesiątych tego wieku aż 400 000 ludzi będzie narażone na bardziej niszczycielskie powodzie, a 5,5 miliona – na zalewanie nabrzeży, za to susza na południu kontynentu będzie trwać przez połowę roku.

Cel, który wydaje się wyznaczać sobie PGE, czyli 3,5 stopnia, będzie skutkował choćby tym, że od 40% do nawet 70% wszystkich gatunków na świecie będzie zagrożonych. Przy takim scenariuszu punkty krytyczne, takie jak topnienie Grenlandii, masowe i częstsze pożary lasów Australii, Ameryki Północnej i Syberii czy rozmarzanie wiecznej zmarzliny zostaną najprawdopodobniej przekroczone, czego skutkiem będzie dalszy, zdaniem naukowców katastroficzny wzrost temperatury, nad którym nie będziemy mieć już kontroli.

Milczenie PGE

Aktywiści i aktywistki skorzystali też ze swojego prawa, które przysługuje im jako akcjonariuszom, do zadania pytań o plany spółki. Pytali się m.in. o to, czy biorąc pod uwagę ostatnie rozstrzygnięcia w podobnych sprawach w Europie (jak np. w  sprawie  Shella), PGE jest gotowe finansowo na koszty związane z możliwymi przegranymi w procesach wytoczonych przez Greenpeace Polska czy Client Earth. Podobne pytanie padło też w kontekście Turowa i procesu, jaki wytoczyli Polsce Czesi, a także możliwych kosztów, jakie mogą wyniknąć dla spółki w związku z zaniechaniem transformacji regionu. Tego samego dnia w Pradze ruszyły bowiem kolejne negocjacje w tej sprawie między stroną czeską i polską.

Zapytano też o przewidywane koszty dla PGE, wynikające z późniejszych niż w 2030 roku dat wyłączania elektrowni węglowych. Chodzi m.in o rosnące ceny praw do emisji, konieczność jeszcze ostrzejszych modernizacji, dodatkowy koszt dla środowiska i koszty zdrowotne z tym powiązane, a także o to, ile stracą górnicze społeczności lokalne z uwagi na brak możliwości skorzystania w pełni z unijnych funduszy na sprawiedliwą transformację.

Padły też pytania o realne stanowisko PGE wobec zagrożenia kryzysu klimatycznego.  Zostały one zadane w kontekście wspomnianej opinii ekspertów PGE GiEK, uznających ocieplenie o 3,5 stopnia za optymalne. W odpowiedzi spółki na pozew Greenpeace znalazły się też stwierdzenia wprost negujące ustalenia naukowe, takie jak to, że wpływ ludzkości na klimat jest znikomy. Eksperci PGE GiEK twierdzili też, że ustalenia potwierdzające wpływ człowieka na klimat to spisek naukowców. Czy PGE popiera te opinie i twierdzenia?

Prezes PGE nie miał jednak żadnej odpowiedzi na te pytania.


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij