Naukowcy alarmują, że kombinacja wysokich temperatur oraz wilgoci stanowi wyjątkowo niebezpieczne połączenie dla zdrowia ludzi, którzy często w jej efekcie doświadczają problemów takich, jak udar cieplny czy zawał serca. Pogłębiający się kryzys klimatyczny sprawia, że temperatury rosną, a fale upałów przybierają na częstotliwości oraz intensywności.
Przyjęło się, że maksymalną temperaturą, w której ludzie są w stanie funkcjonować bez poważnych konsekwencji zdrowotnych, jest 35°C. Jak wynika z badania opublikowanego na łamach czasopisma Proceedings of the National Academy of Sciences, kluczowe znaczenie ma jednak tzw. temperatura mokrego termometru, czyli najniższa temperatura, do której można ochłodzić ciało przy pomocy parowania przy określonej wilgotności oraz ciśnieniu.
Według autorów badania, jeśli temperatura mokrego termometru przekracza 31°C, wykonywanie pracy fizycznej może zagrażać zdrowiu, a nawet życiu, z kolei przy 35°C nawet zdrowa osoba może w ciągu kilku dni umrzeć, jeśli nie będzie miała schronienia i dostępu do wody.
Czytaj więcej
Papież Franciszek wyraził obawę, że tegoroczny szczyt klimatyczny COP28 nie przyniesie oczekiwany...
Część regionów na świecie już dzisiaj posiada warunki przekraczające granice tolerancji ludzkiego organizmu ze względu na łączne występowanie wysokich temperatur, wilgotności i nasłonecznienia. Naukowcy alarmują, że przekroczenie wzrostu globalnej temperatury o więcej niż 1,5°C w stosunku do poziomów epoki przedindustrialnej sprawi, że miliardy ludzi znajdą się na terenach, które nie będą się już nadawać do zamieszkania. Dotyczy to szczególnie mocno zaludnionych regionów w krajach o niższych średnich dochodach, regionów tropikalnych i subtropikalnych, często z ograniczonym dostępem do klimatyzacji.