O tym, że nadmierna konsumpcja negatywnie wpływa na klimat, wiemy od dawna. Tekstylia zaś są wyjątkowo szkodliwe, między innymi ze względu na wykorzystanie poliestru, będącego produktem pochodnym ropy naftowej. Pranie ubrań wykonanych z poliestru odpowiada za ogromne ilości mikroplastiku trafiającego do oceanów. Co gorsza, jesteśmy świadkami dalszego rozwoju fast fashion – od 2000 do 2011 roku, europejskie marki odzieżowe przeszły od oferowania dwóch kolekcji rocznie do średnio pięciu, a rekordziści, tacy jak chińskie Shein, potrafią dodawać do swojej oferty nawet kilka tysięcy nowych, stworzonych dzięki sztucznej inteligencji produktów. Na wysypiskach ląduje aż 85% tekstyliów rocznie i są to głównie ubrania z poliestru.

Czytaj też: Poliester niszczy planetę. Aktywiści apelują: czas na zmiany

Jak podaje WeForum, przemysł modowy jest odpowiedzialny za 10% emisji dwutlenku węgla będącej efektem działalności człowieka. Zajmuje też drugie miejsce na liście największych konsumentów wody na świecie. Aby zmniejszyć negatywny wpływ produkcji ubrań na środowisko, od jakiegoś czasu na rynku zaczęły funkcjonować wypożyczalnie ubrań, takie jak Rent the Runway, mające ograniczyć konsumpcję. Teraz jednak, dzięki zespołowi naukowców z Finlandii, okazało się, że podobne wypożyczalnie mają jeszcze sporo do poprawienia, by być ekologiczną alternatywą dla ciągłego kupowania nowych kolekcji.

W opublikowanym niedawno w czasopiśmie Environmental Research Letters badaniu obliczono emisje gazów cieplarnianych związane z pięcioma różnymi sposobami posiadania i utylizacji odzieży, w tym odsprzedażą, recyklingiem i wynajmem. W każdym z analizowanych modeli obliczono „potencjał globalnego ocieplenia”, odnoszący się do emisji gazów cieplarnianych w całym cyklu życia pary dżinsów. Pod uwagę wzięto wszystkie etapy, od produkcji i transportu po pranie oraz utylizację.

Wg autorów badania wyrzucanie ubrań może szkodzić środowisku mniej niż ich wypożyczanie lub przetwarzanie, z którym wiążą się wysokoemisyjne procesy. Wypożyczanie generowało największą ilość emisji z uwagi na transport, którego ten proces wymaga, i który jest głównym argumentem za tym, że dzisiejsze wypożyczalnie odzieży – zwłaszcza te największe – nie funkcjonują w sposób zrównoważony. Według raportu, wdrożenie przez firmy zajmujące się wynajmem ubrań odpowiednich zmian logistycznych, takich jak wykorzystanie zero- lub niskoemisyjnych środków transportu, mogłoby znacznie poprawić ich wpływ na środowisko.

Czy to oznacza, że zamiast szukać nowego użytkownika dla znoszonego ubrania, lepiej je zwyczajnie wyrzucić?  Autorzy badania zalecają, by przede wszystkim jak najbardziej ograniczać zakupy, stawiając na lepsze gatunkowo ubrania, które posłużą znacznie dłużej. Z kolei krytycy publikacji wskazują na metodologiczne ograniczenia badania, które mogą wprowadzać w błąd. Venetia La Manna, blogerka pisząca o zrównoważonej i etycznej modzie, zwróciła uwagę na to, że w ogóle nie wzięto w nim pod uwagę etycznej strony produkcji ubrań, takich jak warunki pracy czy wykorzystanie zrównoważonych materiałów, tymczasem ma to ogromny wpływ na cele środowiskowe. Zauważyła również, że nie analizowano mniejszych wypożyczalni ubrań, które generują mniejsze emisje z uwagi na skalę oraz metody prowadzonej działalności.

Komentując publikację La Manna podkreśliła, że nie chodzi jej o usprawiedliwianie wypożyczalni, które wciąż mają dużo do nadrobienia. „Nie sądzę, aby ktokolwiek sugerował, że wypożyczanie ubrań uratuje nas przed załamaniem klimatu. Obawiam się jednak o konsekwencje nagłówków, przez które ktoś może pomyśleć, że wyrzucanie ubrań to pomysł który może uchodzić za ekologiczny” – napisała. Przed wyciąganiem radykalnych wniosków ostrzegają również autorzy badania. „Recykling jest ważną częścią zrównoważonej przyszłości, zachęcamy firmy do dalszego inwestowania w nią. Ale to nie może zastąpić ograniczenia konsumpcji” – powiedziała Anna Härri, współautorka artykułu i absolwentka wydziału nauk o zrównoważonym rozwoju na Uniwersytecie LUT.