Ostatniej zimy administracja Donalda Trumpa podjęła decyzję o cofnięciu pozwoleń na wypas bizonów na federalnych terenach trawiastych w Montanie. Wywołało to niemały konflikt między ranczerami i republikańskimi politykami a ekologami oraz przedstawicielami rdzennych plemion, dla których zwierzęta te są symbolem amerykańskiego dziedzictwa i odbudowy niemal wyniszczonego gatunku.
Donald Trump chce usunąć bizony z federalnych prerii
Jak pisze dziennik „The New York Times”, spór dotyczy około 900 bizonów należących do organizacji American Prairie. Od ponad 20 lat skupuje ona rancza i prawa do wypasu na północy Montany, chcąc stworzyć tam jeden z największych rezerwatów przyrody w USA.
Przez lata bizony mogły wypasać się na terenach federalnych stanu za zgodą kolejnych amerykańskich administracji – także podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Sytuacja zmieniła się jednak tej zimy, gdy Bureau of Land Management – amerykańska federalna agencja rządowa, która zarządza terenami publicznymi w Stanach Zjednoczonych – zdecydowała o anulowaniu pozwoleń na wypas tych zwierząt. Urzędnicy – powołując się na ustawę Taylor Grazing Act z 1934 r. regulującą zasady korzystania z federalnych terenów trawiastych – uznali, że prerie powinny być przeznaczone dla zwierząt hodowlanych wykorzystywanych do produkcji żywności, a nie dla bizonów. Powód? Traktowane są one jako dzika fauna.
Czytaj więcej
Mimo wielu ostrych słów Donalda Trumpa większość amerykańskich wyborców pozytywnie ocenia inwestycje w zieloną energię. 59 proc. respondentów wolał...
Oburzona sprawą organizacja American Prairie podkreśla, że arbitralnie zmieniono definicję „zwierząt hodowlanych”, odchodząc od wieloletniej polityki dotyczącej użytkowania ziem publicznych.
Bizony w USA. Ekolodzy i rdzenni mieszkańcy alarmują
Decyzję administracji Trumpa ostro skrytykowali działacze ekologiczni oraz przedstawiciele rdzennych plemion – ostrzegają oni bowiem, że działania wymierzone w bizony mogą zagrozić wysiłkom na rzecz odbudowy populacji gatunku, który w XIX wieku został niemal całkowicie wybity przez osadników.
Alison Fox – dyrektor wykonawcza American Prairie – podkreśla w rozmowie z „The New York Times”, że bizony są częścią amerykańskiego dziedzictwa oraz że zwierzęta te mogą współistnieć z bydłem. Przedstawicielka organizacji zauważa też, że bizony są oznakowane, szczepione oraz utrzymywane za dobrze zabezpieczonymi elektrycznymi ogrodzeniami, które uniemożliwiają przedostawanie się stad na tereny wykorzystywane przez hodowców bydła.
American Prairie podkreśla, iż wydzierżawia część gruntów lokalnym ranczerom oraz że zapewnia publiczny dostęp do wielu terenów, przekazuje żywe bizony plemionom rozwijającym własne stada oraz dostarcza mięso do lokalnych banków żywności. „Przestrzegamy wszystkich zasad” – zapewnia Alison Fox.
Czytaj więcej
Ze stron internetowych agencji federalnych USA znikają raporty dotyczące zmian klimatu, których przygotowanie wymagane jest przez przepisy obowiązu...
Komu nie pasują bizony w Montanie?
Decyzję władz federalnych z entuzjazmem przyjęła zaś część lokalnych hodowców bydła. Perri Jacobs – której rodzina od niemal 110 lat prowadzi hodowlę krów w północnej Montanie – podkreśla, że ziemie publiczne powinny służyć produkcji żywności. „Te ziemie są po to, by produkować żywność” – mówi w rozmowie z „NYT”. „Musimy zrozumieć, że postęp i czas idą naprzód. Bizony po prostu nie pasują już do tego krajobrazu” – dodaje.
Na terenach hrabstwa Phillips – które jest w centrum konfliktu – można zobaczyć m.in. tablice z hasłami: „Ratujmy kowbojów, powstrzymajmy American Prairie”. Wielu ranczerów uważa, że organizacja wspierana przez zamożnych darczyńców spoza stanu przyczynia się do gwałtownego wzrostu cen ziemi w Montanie.
Jak zauważają amerykańskie media, napięcia nasiliły się po pandemii Covid-19, gdy bogaci przybysze zaczęli masowo kupować nieruchomości w stanie określanym mianem „The Last Best Place” („Ostatnie najlepsze miejsce”). To popularne określenie Montany używane w Stanach Zjednoczonych, które ma zwracać uwagę na dziką przyrodę, rozległe przestrzenie, niewielkie zaludnienie i bardziej tradycyjny styl życia – kojarzony z amerykańskim Zachodem – w stanie.
Rancza w hrabstwie Phillips osiągają dziś ceny przekraczające milion dol., mimo że średni dochód gospodarstwa domowego wynosi tam około 53 tys. dol. rocznie.
Czytaj więcej
Prezydent Donald Trump stwierdził, że kilkadziesiąt organizacji międzynarodowych, konwencji i traktatów jest „sprzecznych z interesami” Stanów Zjed...
Trump kontra bizony: W tle pieniądze i polityka
Dziennik „The New York Times” zauważa, że American Prairie dysponuje bardzo dużymi środkami finansowymi. Z dokumentów podatkowych wynika, że organizacja otrzymała w 2024 r. ponad 43 mln dol. darowizn, a wartość jej aktywów oszacowano na niemal 207 mln dol.
Spór wokół bizonów coraz mocniej wpisuje się również w szerszą walkę polityczną o przyszłość amerykańskiego Zachodu – administracja Trumpa forsuje bowiem między innymi otwarcie terenów publicznych dla przemysłu naftowego, górnictwa i wycinki lasów.
Organizacje proekologiczne oskarżyły już administrację USA o uleganie naciskom republikańskiego gubernatora Montany – Grega Gianforte – oraz środowisk ranczerskich domagających się usunięcia bizonów z terenów federalnych. Ryan Busse – demokrata ubiegający się o nominację w pierwszym okręgu wyborczym Montany – podkreśla, że spór nie dotyczy wyłącznie samych zwierząt. „Nie sądzę, żeby tak naprawdę chodziło o bizony” – mówi. „Gianforte nie ma problemu z tym, by firmy naftowe robiły na terenach publicznych, co chcą. Ale bizony spacerujące i jedzące trawę są zagrożeniem?” – pyta.
Czytaj więcej
Jedna czwarta prezydentury Donalda Trumpa za nami. W tym czasie prezydentowi USA udało mu się zaprzepaścić sporo osiągnięć klimatycznych poprzednic...
Sam Greg Gianforte – już po anulowaniu pozwoleń dotyczących wypasu bizonów w Montanie – podkreślał, że ziemie publiczne powinny pozostać „dostępne i produktywne”, a nie być podporządkowane „wizji grup interesu”.
Przedstawiciele American Prairie zaznaczają, że decyzja władz federalnych jest sprzeczna z wcześniejszą praktyką i może oznaczać konieczność kosztownego transportu zwierząt oraz przebudowy ogrodzeń. Organizacja szacuje, że mogą być to nawet setki tysięcy dol.. Scott Heidebrink – dyrektor ds. zarządzania krajobrazem w American Prairie – zaznacza, że bizony spełniają wszelkie kryteria zwierząt hodowlanych. „Według każdej definicji te zwierzęta są zwierzętami hodowlanymi” – podkreśla.