Reklama

Amerykanie przestają wierzyć Trumpowi w sprawie klimatu. Biały Dom ma problem

Mimo wielu ostrych słów Donalda Trumpa większość amerykańskich wyborców pozytywnie ocenia inwestycje w zieloną energię. 59 proc. respondentów wolałoby oddać głos na kandydata na prezydenta popierającego działania przeciw ociepleniu klimatu – wynika z nowego badania programu Yale Program on Climate Change Communication.

Publikacja: 05.01.2026 15:51

We wrześniu 2025 roku Donald Trump oświadczył podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, że zm

We wrześniu 2025 roku Donald Trump oświadczył podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, że zmiany klimatu to „wielkie oszustwo”.

Foto: REUTERS/Jessica Koscielniak

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są ogólne nastroje społeczne w USA dotyczące kryzysu klimatycznego i jego wpływu na koszty życia?
  • Jakie konkretne działania podejmowała administracja Donalda Trumpa w kontekście polityki energetycznej i klimatycznej?
  • Jak amerykańska opinia publiczna reaguje na decyzje rządu federalnego dotyczące odnawialnych źródeł energii oraz klimatu?
  • Jak zmienia się postrzeganie tematu globalnego ocieplenia w kontekście wyborów politycznych w Stanach Zjednoczonych?
  • Dlaczego Donald Trump krytykuje międzynarodowe działania na rzecz walki z globalnym ociepleniem i jakie są jego argumenty?

Najnowsze badanie opinii publicznej przeprowadzone przez Uniwersytet Yale – jedną z najbardziej prestiżowych uczelni w Stanach Zjednoczonych i na świecie – wskazuje, że większość uprawnionych do głosowania Amerykanów dostrzega związek między nasilającym się kryzysem klimatycznym a rosnącymi kosztami życia. Co oznacza to dla prezydenta Donalda Trumpa, którego administracja nie kryje sceptycznego podejścia wobec zmian klimatu?

Czytaj więcej

„Trump to gatunek inwazyjny”. Na COP30 padły ostre słowa pod adresem prezydenta USA

Jak zmiany klimatu wpływają na koszty życia? 

Eksperci zwracają uwagę, że ekstremalne zjawiska pogodowe – takie jak powodzie, susze, burze oraz fale upałów, które przez kryzys klimatyczny stają się coraz silniejsze – mają istotny wpływ na produkcję żywności. Obserwowane w ostatnim czasie wzrosty cen kawy czy czekolady przypisuje się – przynajmniej częściowo – globalnemu ociepleniu. Jednocześnie wielu Amerykanów doświadcza podwyżek rachunków za energię elektryczną oraz gwałtownych wzrostów składek ubezpieczeniowych, co nie jest bez związku z kryzysem klimatycznym oraz decyzją administracji Trumpa o ograniczaniu rozwoju energii słonecznej i wiatrowej, często uznawanych za najtańsze źródła energii.

Anthony Leiserowitz, dyrektor Yale Program on Climate Change Communication, podkreśla, że – mimo spadku zainteresowania tematem kryzysu klimatycznego wśród części polityków i aktywistów – wielu Amerykanów coraz lepiej rozumie zależność między wzrostem temperatur a rosnącymi kosztami życia. „Uważam za zdumiewające, że nawet niektórzy ludzie ze społeczności klimatycznej mówią, iż powinniśmy przestać mówić o klimacie, ponieważ trwa kryzys kosztów życia” – mówi w rozmowie z dziennikiem „The Guardian”. „To fundamentalny błąd traktować te kwestie jako wzajemnie się wykluczające – rozwiązania klimatyczne są jednocześnie rozwiązaniami problemu kosztów życia” – dodaje, zwracając uwagę, iż elity często nie potrafią właściwie ocenić poziomu społecznych obaw, a obecna sytuacja jest tego przykładem.

Reklama
Reklama

Leiserowitz zaznacza także, że nawet w okresie, gdy w amerykańskiej debacie publicznej dominują kwestie imigracji, przestępczości czy inflacji, kryzys klimatyczny może mobilizować wyborców, jeśli zostanie odpowiednio przedstawiony. „Jeśli twoje dziecko ma astmę, powinieneś interesować się zmianą klimatu. Jeśli chcesz zarabiać pieniądze, powinieneś interesować się zmianą klimatu. Jeśli lubisz czekoladę, powinieneś interesować się zmianą klimatu” – podkreśla. Jego zdaniem ograniczanie narracji wyłącznie do aspektów naukowych lub politycznych zawęża przekaz, podczas gdy kryzys klimatyczny jest „największą historią na naszej planecie”.

Czytaj więcej

Trump na wojnie z ekologami. „Prezydent błędnie odczytuje nastroje społeczne”

Sondaż: Zmiany klimatu uderzają Amerykanów po kieszeni 

To, że Amerykanie zaczęli zauważać zależność między wzrostem temperatur a rosnącymi kosztami życia, potwierdzają także dane. Z nowego sondażu przeprowadzonego przez Uniwersytet Yale wynika, że aż 65 proc. respondentów w USA jest zdania, iż globalne ocieplenie wpływa na poziom ich wydatków. Jednocześnie badanie wskazuje wyraźny sprzeciw społeczny wobec działań administracji Donalda Trumpa, zmierzających do ograniczania badań klimatycznych oraz wstrzymywania rozwoju odnawialnych źródeł energii, które przywódca USA wielokrotnie nazywał  „oszustwem” i „przekrętem”. Większość Amerykanów nie zgadza się z decyzjami rządu federalnego w tym obszarze. 

Od momentu objęcia urzędu przez Trumpa jego administracja wzięła sobie za cel demontaż kluczowych regulacji środowiskowych, zwalniała naukowców, usuwała publicznie dostępne informacje dotyczące kryzysu klimatycznego oraz otwarcie wspierała przemysł paliw kopalnych kosztem czystszych źródeł energii. Prezydent USA podejmował również próby zakazania działalności niektórych farm słonecznych i wiatrowych. Jak wynika z badania Uniwersytetu Yale, działania te spotykają się z szerokim sprzeciwem społecznym. Blisko 80 proc. zarejestrowanych w USA wyborców opowiada się przeciwko ograniczeniom dostępu do informacji i badań klimatycznych. Podobny odsetek ankietowanych odrzuca także postulat Trumpa dotyczący likwidacji Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego (FEMA). 65 proc. badanych nie zgadza się zaś z decyzją o blokowaniu morskich farm wiatrowych.

„Takie działania ciągle się powtarzają – strona internetowa Agencji Ochrony Środowiska została oczyszczona z informacji o klimacie, a administracja chce z powodów ideologicznych zlikwidować jedną z najbardziej renomowanych organizacji badawczych zajmujących się klimatem na świecie” – mówi Leiserowitz. Dodaje także, że „większość ludzi uważa, iż to nie ma sensu”, podkreślając jednocześnie, że ostatnie wybory nie były referendum w sprawie zmian klimatu, gdyż temat ten był w kampanii niemal nieobecny. „Nie było mandatu do realizacji tych działań, a mimo to administracja zachowuje się tak, jakby go otrzymała. Dlatego wszystkie sondaże pokazują, że Trump jest głęboko pod kreską w tych kwestiach” – ocenia.

Czytaj więcej

Antyklimatyczna polityka Trumpa. Koniec raportów na temat zmian klimatu?
Reklama
Reklama

60 proc. Amerykanów chce stawiać na czyste źródła energii. Trump ma w tej sprawie inne zdanie

Sondaż Yale wskazuje również, że 59 proc. respondentów wolałoby oddać głos na kandydata na prezydenta popierającego działania przeciw ociepleniu klimatu. Wśród liberalnych demokratów odsetek ten wynosi 95 proc., zaś wśród umiarkowanych i konserwatywnych demokratów – 82 proc. Co ciekawe, 42 proc. liberalnych i umiarkowanych republikanów również wolałoby kandydata popierającego działania klimatyczne, podobnie jak 21 proc. konserwatywnych republikanów.

41 proc. badanych wyborców chce natomiast częściej słyszeć od polityków o działaniach na rzecz ograniczenia ocieplenia, a 35 proc. uznaje, że globalne ocieplenie będzie dla nich „bardzo ważnym” tematem przy wyborze kandydata w wyborach do Kongresu w 2026 r. – wskazuje badanie. 60 proc. zarejestrowanych wyborców jest także zdania, że rozwój czystych źródeł energii powinien być dla prezydenta i Kongresu „wysokim lub bardzo wysokim priorytetem”.

Większość badanych popiera też politykę ograniczania emisji dwutlenku węgla – m.in. odbudowę zdrowia gleb i wzmocnienie zielonej energetyki. Za finansowaniem dodatkowych badań nad odnawialnymi źródłami energii opowiadają się nawet republikanie – 73 proc. liberalnych i umiarkowanych republikanów oraz 47 proc. konserwatywnych republikanów.

Choć Donald Trump nierzadko krytykuje farmy słoneczne i wiatrowe, 66 proc. wyborców popiera przestawienie gospodarki USA z paliw kopalnych na 100 proc. czystej energii do 2050 r. Wśród nich jest 96 proc. liberalnych demokratów, 86 proc. umiarkowanych i konserwatywnych demokratów, 57 proc. liberalnych i umiarkowanych republikanów oraz 26 proc. konserwatywnych republikanów.

„Patrząc na długoterminowy trend, nastąpił ogromny wzrost liczby Amerykanów, którzy uważają, że zmiana klimatu powinna być priorytetem dla prezydenta i Kongresu” – mówi Leiserowitz. 

Rzecznik Białego Domu nie odniósł się bezpośrednio do zarzutów dotyczących krytyki polityki środowiskowej administracji. Stwierdził on jednak, że Trump „przywrócił zdrowy rozsądek do amerykańskiej polityki energetycznej i zrównoważonego rozwoju”. „Ameryka ponownie przewodzi erze obfitości energii, a kolejne kraje ustawiają się w kolejce do współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w zakresie importu amerykańskiej energii” – zaznaczał, dodając, że Trump „dał silny przykład reszcie świata, odwracając kurs od zielonego przekrętu Joe Bidena i uwalniając zasoby naturalne w celu wzmocnienia stabilności sieci oraz obniżenia kosztów energii dla amerykańskich rodzin i przedsiębiorstw”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Trump otwiera kolejny front walki z ograniczaniem emisji. Weto i groźba odwetu

Trump: Zmiany klimatu to „oszustwo” 

Walka ze zmianami klimatu i ich skutkami w ostatnich latach stała się jednym z globalnych priorytetów politycznych i gospodarczych wielu krajów. Wdrażanie strategii dekarbonizacji, rozwój odnawialnych źródeł energii, związane z ratowaniem klimatu międzynarodowe porozumienia i szereg innych działań miały na celu ograniczenie emisji gazów cieplarnianych oraz powstrzymanie wzrostu globalnej temperatury.

Dane mówią bowiem same za siebie – 2024 był najcieplejszym rokiem w historii pomiarów na świecie oraz pierwszym rokiem kalendarzowym, w którym średnia globalna temperatura przekroczyła próg ocieplenia o 1,5 st. Celsjusza względem epoki przedindustrialnej. Mimo trudnej sytuacji i wiążących się z nią wyzwań, w USA zaobserwować można trend odwrotu od zobowiązań klimatycznych, co jest bezpośrednią konsekwencją podejścia do sprawy prezydenta USA. 

Trump już na początku swojej drugiej kadencji zapowiedział plany ekspansji projektów związanych z wydobyciem paliw kopalnych. Polityk potwierdził również odejście jego kraju – będącego drugim największym emitentem gazów cieplarnianych na świecie – od porozumienia paryskiego, uważanego przez wielu ekspertów za przełomowy krok w globalnej walce z ociepleniem. 

We wrześniu 2025 roku – podczas wystąpienia na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ – prezydent Stanów Zjednoczonych nazwał zmiany klimatyczne „wielkim oszustwem”. „To największe oszustwo, jakie kiedykolwiek zafundowano światu” – mówił amerykański przywódca o zmianach klimatu. „Wszystkie prognozy formułowane przez ONZ i inne (organizacje – przyp. red.) były błędne. Sporządzili je głupi ludzie” – dodał, zaznaczając, że badania nad zmianami klimatycznymi są bardzo drogie, co pozbawia gospodarki świata „szans na sukces”. Trump stwierdził także, że działania takie jak redukcja emisji CO2 szkodzą gospodarce. Wychwalał natomiast politykę „dominacji energetycznej” USA, opartą na wydobyciu i eksporcie ropy, gazu i węgla oraz wspieraniu energetyki jądrowej.

Reklama
Reklama

Co znaczące, w tym roku – po raz pierwszy od trzech dekad – USA nie miały oficjalnej reprezentacji na tegorocznych rozmowach ONZ w ramach szczytu klimatycznego COP, który odbywał się w Brazylii. Nie pomógł fakt, że Donald Trump pozostaje w ostrym sporze z prezydentem Brazylii, Luizem Inácio Lulą da Silvą, między innymi w związku ze skazaniem poprzedniego prezydenta tego kraju, Jaira Bolsonaro, na karę wieloletniego więzienia za planowanie zamachu stanu.

Klimat
Eksperci nieświadomie szerzą dezinformację klimatyczną. Decyduje dobór słów
Klimat
Raport: Czeka nas dodatkowy miesiąc lata w Europie. To nie jest dobra wiadomość
Klimat
Polska Wschodnia odporniejsza na zmiany klimatu dzięki NFOŚiGW i Funduszom Europejskim
Klimat
Koniec szczytu klimatycznego w Brazylii. Przełomu nie ma, są „małe sukcesy”
Klimat
Energia niepodległości. Bałtyk napędza Polskę przyszłości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama