Napięcia między stanami mającymi dostęp do wody z rzeki Kolorado narastają – zasoby tego kluczowego źródła wody maleją bowiem do poziomów niewidzianych od dziesięcioleci. Od wody z Kolorado zależą społeczności w aż siedmiu stanach USA – Kalifornii, Arizonie, Nevadzie, Nowym Meksyku, Utah, Kolorado i Wyoming. Mimo trwających od ponad sześciu miesięcy rozmów wciąż nie udało się dojść do kompromisu i uzgodnić sprawiedliwych zasad podziału coraz skromniejszych zasobów.

USA: W rzece Kolorado jest coraz mniej wody

Dotychczasowe negocjacje – mimo zaangażowania administracji Donalda Trumpa, która dwukrotnie zwoływała gubernatorów w nadziei na wypracowanie kompromisu – nie przyniosły przełomu. Władze stanowe już teraz krytykują elementy planu dotyczącego korzystania z wody, który federalne Biuro Rekultywacji ma przedstawić latem i wprowadzić jeszcze w tym roku.

Równolegle pojawiają się groźby pozwów związanych z dostawami wody. Zwiększa to ryzyko długich batalii sądowych w czasie, kiedy zachodnie regiony USA stoją przed koniecznością znaczącego ograniczenia zużycia wody – zauważa „New York Times”. 

Eksperci zaznaczają, że system zbiorników i kanałów na rzece Kolorado zaprojektowano dawno temu, z myślą o klimacie i liczbie ludności sprzed około stu lat. Dziś system ten jest coraz bardziej obciążony – podczas gdy wody jest coraz mniej, liczba mieszkańców dorzecza znacząco wzrosła.

Czytaj więcej

USA „doleją wodę” do wysychającego Wielkiego Jeziora Słonego. Plan na igrzyska

Urzędnicy podkreślają, że – mimo fiaska rozmów – próby osiągnięcia porozumienia „były intensywne” Scott Cameron, pełniący obowiązki komisarza Biura Rekultywacji – głównej federalnej agencji rządowej w USA odpowiedzialnej za zarządzanie zasobami wodnymi – powiedział w rozmowie przeprowadzonej w tym miesiącu – tuż po podpisaniu porozumienia, które w przyszłości ma zwiększyć zasoby dorzecza dzięki odsalanej wodzie z zakładu w Carlsbad w Kalifornii – że rząd zainwestował znaczące środki w mediacje między stanami.

„Zainwestowaliśmy czas, wysiłek i pieniądze, próbując ułatwić zawarcie wielostanowego porozumienia” – zaznaczał Cameron. Dzień później, podczas konferencji ekspertów ds. wody w Boulder w Kolorado, przyznał jednak, że stany wielokrotnie odrzucały propozycje kompromisu.

Od rzeki Kolorado zależy 40 mln ludzi w USA

Jak zauważa „New York Times”, od rzeki Kolorado zależy około 40 mln ludzi oraz ok. 2,2 mln hektarów pól uprawnych, dla których jest ona źródłem wody pitnej i irygacyjnej. Przepływ zbiornika stopniowo maleje jednak od ponad dwóch dekad. Powód? Klimat na zachodzie USA staje się coraz cieplejszy i bardziej suchy.

Problem polega na tym, że według obowiązujących przepisów stany USA oraz Meksyk mają prawo do większej ilości wody z rzeki Kolorado, niż akwen ten jest dziś w stanie zapewnić. Wody jest coraz mniej, ale zasady jej podziału wciąż opierają się na dawnych założeniach. Nawet jeśli duże miasta zużywają wodę oszczędniej niż kiedyś, to nie wystarcza jej, by rozwiązać kryzys. Efekt jest taki, że lokalne władze nadal nie potrafią uzgodnić, kto – i o ile – powinien ograniczyć pobór wody.

Dolne dorzecze rzeki Kolorado obejmuje stany Kalifornia, Arizona i Nevada. To region, w którym szybko rozwijają się duże miasta. Działa tam też wiele dużych gospodarstw rolnych, znajduje się też Lake Mead, największy zbiornik wodny w USA.

W ostatnich latach lokalne społeczności zgodziły się już na duże ograniczenia w zużyciu wody. Teraz planują przedstawić rządowi federalnemu nową propozycję, która zakłada jeszcze większe cięcia. Jednocześnie zwrócono się także do społeczności położonych wyżej biegu rzeki – Nowego Meksyku, Utah, Kolorado i Wyoming – aby i one ograniczyły pobór wody. Stany górnego dorzecza sprzeciwiają się jednak stałym, corocznym redukcjom. Argument jest taki, że kiedy zimowa pokrywa śnieżna w górnym biegu rzeki jest niewielka, i tak są zmuszone zużywać mniej wody.

Dodatkowym źródłem napięcia jest też porozumienie z 1922 r. Dzieli ono amerykańską część przepływu rzeki po równo między dwa dorzecza. W praktyce mniej zaludnione górne dorzecze zużywa jednak co roku dużo mniej wody niż dolne. 

Sytuacja staje się coraz poważniejsza – dotychczasowy plan korzystania z wody wygasł bowiem tej zimy, a stany nie dotrzymały kluczowych terminów uzgodnienia nowego. By uniknąć chaosu i niepewności w dostawach wody, nowe zasady powinny zacząć obowiązywać do października – wskazują eksperci. 

Problem pogorszyły także łagodna zima i ekstremalne wiosenne upały, które doprowadziły do silnego spadku pokrywy śnieżnej. W efekcie Lake Powell – drugi największy zbiornik wodny w kraju, położony na granicy górnego i dolnego dorzecza – znalazł się blisko poziomu, który mógłby zagrozić produkcji energii w elektrowniach wodnych. Federalni urzędnicy rozpoczęli w związku z tym działania awaryjne. Polegały one między innymi na takim kierowaniu wody w systemie zbiorników, by zapory mogły nadal działać i produkować energię elektryczną.

Rząd federalny szykuje plan na dekadę. Stany się niepokoją 

Ze względu na to, że stany nie potrafią dojść do porozumienia, Waszyngton przygotowuje nowe wytyczne. Scott Cameron zapowiedział, że spodziewa się, iż sekretarz spraw wewnętrznych Doug Burgum – któremu podlega Biuro Rekultywacji – przedstawi w lipcu plan regulujący korzystanie z rzeki przez kolejną dekadę. Jego wprowadzenie wymaga jednak zgody Białego Domu, który dotąd nie wykazywał zainteresowania sprawą. 

Projekt przedstawiony w styczniu zawierał kilka wariantów. Niektóre z nich przewidywały istotne cięcia w dolnym dorzeczu, gdzie rząd federalny ma większą możliwość ograniczania przepływów dzięki kontroli nad zbiornikami. Propozycje przewidywały ograniczenia w dostawach wody, głównie w dolnym dorzeczu rzeki Kolorado. Ich skala miała zależeć od poziomu wody w zbiornikach. Jednocześnie plan nie wykluczał ryzyka nagłych, awaryjnych cięć, jeśli sytuacja w dolnym dorzeczu jeszcze bardziej by się pogorszyła. Szczególnie narażony jest stan Arizona – w dużym stopniu polega bowiem na zbiornikach, a prawa Arizony do wody są relatywnie „młodsze”.

Czytaj więcej

USA walczą z wielką suszą w środku zimy. Donald Trump ma nowy problem

Arizona i Kolorado przygotowują się na batalię sądową o wodę

Choć negocjatorzy deklarują, że chcieliby uniknąć batalii sądowych, wraz z impasem negocjacyjnym coraz większe staje się ryzyko procesów. Senator Mike Lee – republikanin z Utah – ostrzegł na Kapitolu, że będzie dążył do zablokowania federalnych środków na walkę z suszą dla tych stanów, które zdecydują się pozywać inne w sprawie wody z rzeki Kolorado.

W Arizonie i Kolorado władze przygotowują się na możliwy spór sądowy o wodę. Zabezpieczają na ten cel publiczne pieniądze i angażują prawników. W Arizonie wcześniej emitowano też reklamy telewizyjne dotyczące sprawy. Ostrzegano w nich, że stanowi grożą bardzo dotkliwe ograniczenia w dostępie do wody. Przedstawiciele Arizony i Kolorado przyznają, że sprawa może ostatecznie trafić do sądu.

Stany różnie interpretują porozumienie z 1922 r., które reguluje podział wody z rzeki Kolorado. W komentarzach do federalnej propozycji każda ze stron zasugerowała, że plan administracji Trumpa może naruszać tę umowę. Spór dotyczy tego, jakie obowiązki mają stany położone wyżej biegu rzeki. Jedna interpretacja zakłada, że muszą one zawsze przekazywać określoną ilość wody do stanów położonych niżej, niezależnie od suszy i poziomu rzeki. Druga zaś, że porozumienie jedynie zakazuje im pobierania większej ilości wody, niż oficjalnie im przyznano.

Czytaj więcej

Koszty zmian klimatycznych dramatycznie rosną. Stany Zjednoczone ujawniły kwoty

 Stanowi ustawodawcy w Arizonie potroili wielkość funduszu przeznaczonego na spory sądowe związane z rzeką Kolorado. W budżecie przesłanym do zatwierdzenia przez gubernator Katie Hobbs, demokratkę, zapisano na ten cel aż 6 mln dolarów.